-
Ministerstwo Sprawiedliwości zatwierdziło zmiany w statucie naszej organizacji, które dają nam szereg nowych praw - mówi "Gazecie" Milinkiewicz, jeden z liderów białoruskiej opozycji.
Nie oznacza to jednak, że O Wolność może od jutra rozpocząć wydawanie własnej gazety, bo ostateczną decyzję o jej rejestracji podejmie Ministerstwo Informacji. Natomiast zgodę na prowadzenie badań socjologicznych wydaje specjalnie powołana przez władze komisja, w skład której wchodzą urzędnicy państwowi i parlamentarzyści.
To kolejna w ostatnich miesiącach decyzja administracji Aleksandra Łukaszenki łagodząca politykę wobec opozycji: zwolnieni zostali więźniowie polityczni, wydano zgodę na legalny kolportaż dwóch niezależnych gazet oraz oficjalnie zarejestrowano ruch O Wolność.
Jednak władze nadal stosują represje wobec niezależnych mediów i zastraszają aktywistów opozycji. Wczoraj przed obchodami 91. rocznicy proklamowania Białoruskiej Republiki Ludowej - pierwszej próby stworzenia niepodległego państwa białoruskiego - zatrzymały dziesięciu opozycjonistów i przeprowadziły w ich mieszkaniach rewizje. Nie interweniowały jednak, gdy po południu na ulice Mińska wyszło 2 tys. osób, by uczcić Dzień Wolności, ignorowany od lat przez reżim Łukaszenki.
- Łukaszenka prowadzi grę. Z jednej strony chce przekonać Zachód, że prowadzi liberalizację, bo zależy mu na kredytach i inwestycjach. Z drugiej pokazuje społeczeństwu, że wszystko jest po staremu - wyjaśnia politolog Walery Karbalewicz.