http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dwukrotnie więcej kar śmierci w 2008 r.

Marta Kazimierczyk, Andrzej Poczobut, Grodno
2009-03-25, ostatnia aktualizacja 2009-03-24 19:42

Trzy czwarte z blisko 2,4 tys. straconych to Chińczycy. W Europie karę śmierci wykonuje się tylko na Białorusi - strzałem w tył głowy.

Wyrok śmierci w Iranie
Fot. STR AP
Wyrok śmierci w Iranie
Śmierć to niewyobrażalnie okrutna, nieludzka i upodlająca kara - pisze w opublikowanym wczoraj raporcie "Wyroki śmierci i egzekucje w 2008 r." sekretarz generalna Amnesty International Irene Khan. "W XXI wieku nie może być miejsca na ścinanie, wieszanie, rażenie prądem czy kamienowanie!".

Z danych zebranych przez AI od organizacji pozarządowych, mediów i działaczy na rzecz praw człowieka w poszczególnych krajach wynika, że liczba wykonanych na całym świecie wyroków śmierci wzrosła z ponad 1250 w 2007 r. do prawie 2400 w 2008 r.

Na pierwszym miejscu jak zwykle są Chiny, gdzie wykonano ponad 1,7 tys. egzekucji, czyli 72 proc. wszystkich na świcie. Śmiertelny zastrzyk Chińczyk może dostać nawet za defraudację pieniędzy. W dodatku AI podkreśla, że dane dotyczące Chin są najpewniej mocno zaniżone, a prawdziwa liczba jest niemożliwa do ustalenia, bo władze w Pekinie starannie ukrywają statystyki.

Kiedy w listopadzie ubiegłego roku Zgromadzenie Generalne ONZ próbowało przyjąć moratorium na wykonywanie kary śmierci, sprzeciwiły się Chiny, a także Stany Zjednoczone, Iran, Korea Południowa i Sudan. Pekin przekonywał wtedy, że stopniowo wprowadza politykę "zabijania mniej i bardziej rozważnie".

W Iranie w ubiegłym roku straciło życie 436 skazanych, powieszonych bądź ukamienowanych. W tej liczbie jest co najmniej ośmiu nieletnich. - Iran wciąż wykonuje egzekucje na osobach, które w chwili popełniania przestępstwa miały mniej niż 18 lat, co jest jawnym naruszeniem międzynarodowego prawa - pisze AI.

W Arabii Saudyjskiej skazańców ścina się publicznie mieczem. W 2008 r. ścięto tu co najmniej 102 osoby, a zakres win podlegających karze śmierci w królestwie Saudów jest wyjątkowo szeroki: morderstwo, seks pozamałżeński, homoseksualizm, narkotyki, apostazja, terroryzm, czary. Także tutaj zdarza się, że pod miecz kata trafiają dzieci, a podsądni w każdym wieku często nie mają dostępu do adwokata.

Listę państw, które uśmiercają 93 proc. skazańców z całego świata, zamykają Stany Zjednoczone (37 egzekucji w 2008 r.) i Pakistan (36).

Europa byłaby "kontynentem całkowicie wolnym od kary śmierci", gdyby nie Białoruś. Skazańców zabija się tam strzałem w tył głowy, bez wcześniej ustalonej daty, informowania rodziny, a nawet wydania jej ciała. W 2008 r. na Białorusi wykonano w ten sposób co najmniej cztery wyroki, a od uzyskania niepodległości w 1991 nawet czterysta.

- Taki sposób uśmiercania więźniów to zapewne tradycja z czasów stalinowskich - mówi "Gazecie" Roman Jurgiel z Białoruskiego Komitetu Helsińskiego.

Kulę w łeb można tu dostać m.in. za zabójstwo, zdradę państwa czy terroryzm. - Jednak w ostatnich latach kara śmierci jest orzekana tylko za najbardziej brutalne zabójstwa - podkreśla Aleś Bialacki, szef Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiosna". Taki sposób wykonania wyroku trudno nazwać humanitarnym. Zdarza się, że skazaniec nie umiera od pierwszego strzału i jest później dobijany - dodaje Bialacki.

Aleg Ałkajeua, były szef Mińskiego Więzienia Śledczego nr 1, który od 2001 r. ma azyl polityczny w Niemczech, tak opisał egzekucje: wyrok wykonywany jest nie w budynku więzienia, lecz w jednym z podmińskich lasów. Robi to tzw. komando rozstrzałowe dowodzone przez kierownika więzienia. Do egzekucji używa się pistoletu z mniejszą siłą rażenia, żeby przy strzale z bliska kule pozostawały w ciele ofiary.

Dla przeciwników kary śmierci raport AI zawiera też szczyptę optymizmu: w 2008 r. więźniów zabijano tylko w 25 krajach, choć kara śmierci jest dopuszczalna w 59.

- To dobre wieści, bo skoro egzekucje wykonuje dzisiaj tak mała liczba państw, może to być znak, że zbliżamy się do świata wolnego od kary śmierci - mówi Irene Khan.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':