http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polaku! Ty tego nie kupisz przez internet

Tomasz Grynkiewicz
2009-03-23, ostatnia aktualizacja 2009-03-23 10:43

Nie dla rodaka torba w sklepie Lufthansy czy bilet na pociąg pod kanałem La Manche. Dla wielu firm i sklepów internetowych Polska to rynek drugiej kategorii

Przez internet Polak nie kupi biletu na pociąg Eurostar z Brukseli do Londynu, chyba że poda adres Buckingham Palace (gdzie cały czas mieszka królowa Elżbieta II - na zdjęciu)
Fot. THOMAS COEX AP
Przez internet Polak nie kupi biletu na pociąg Eurostar z Brukseli do Londynu...
SERWISY
Publikowane w "Gazecie" teksty o e-dyskryminacji Polaków spotkały się z tak gorącą reakcją czytelników, że uruchamiamy specjalny serwis. Od dziś pod adresem wyborcza.pl/e-dyskryminacja znajdziecie wszystkie informacje, a także materiały Komisji Europejskiej. I wyjaśnienia firm - dlaczego stosują ograniczenia w handlu z Polakami.

No właśnie, dlaczego?

Firmy tłumaczą się ogólnikowo, czasem narzekają na nasze prawo autorskie, czasem sugerują, że polski rynek jest za mały. I na pocieszenie dodają, że nad usługami dla Polaków pracują...

I tak od lat. Chcemy, żeby te prace wreszcie zakończyli. Tego zresztą wymaga prawo europejskie.

Zaczęło się od iTunes, e-sklepu Apple. Opisaliśmy go w "Gazecie", twierdząc, że europejski rynek sprzedaży towarów przez internet to fikcja.

W odróżnieniu od Niemiec czy Francji u nas muzyki lub serialu kupić w iTunes nie można. Sklep odrzuca też polskie karty kredytowe. Polak nie kupi też przez internet (tańszego niż w kasie!) biletu kolejowego na trasie Bruksela-Londyn. Jak zgłosił nam czytelnik, w Eurostarze, który obsługuje połączenie kolejowe pod kanałem La Manche, bilet przez sieć mogą zarezerwować Rosjanie czy Koreańczycy. Ale Polacy - już nie. Chyba że wpiszą jako adres zamieszkania np. pałac Buckingham (London SW1A 1AA).

Pod fikcyjnym amerykańskim bądź angielskim adresem rejestrują się sprytni rodacy, którzy mają kupioną u nas konsolę Xbox 360 Microsoftu. Inaczej nie mogą grać w internecie w swoje w końcu legalnie kupione gry.

Nie dla Polaka też torba w sklepie Lufthansy. Pan Mirosław w zeszłym roku, owszem, kupił zestaw podróżnych toreb. Dziś w sklepie Lufthansy zobaczył napis: "w Polsce nie sprzedajemy". - I to pod sam koniec transakcji, gdy już tyle wypełniłem - denerwuje się czytelnik.

Taki sam napis zobaczył pan Piotr w portalu www.freehandmusic.com, kiedy chciał kupić nuty do piosenki "How Deep is The Ocean" znanej choćby w interpretacji Franka Sinatry.

Najwięcej złości Polaków budzi jeden z największych sklepów internetowych świata - Amazon. Bo z brytyjskiego Amazona nie ściągnie Polak sportowych butów Skechers. Zabawek i biżuterii też nie. - Mogę kupować nowe książki, ale na francuskim Amazonie używanych już nie - opowiada pan Dariusz.

Amazon Polakom naraził się jeszcze jednym. Koszty przesyłki są horrendalne. Brytyjska filia Amazona wrzuciła Polskę do szufladki "reszta świata", najdroższej strefy wysyłek. "Wysłanie paczki do Finlandii kosztuje odbiorcę 5,37 funta, a takiej samej do Polski 9,47 funta!" - pisze nasz czytelnik. "Pisałem do nich skargi, pozostały bez odpowiedzi".

„Gazeta” też napisała do Amazona. Czekaliśmy tydzień, ale niezbyt było warto. „Zanim zaczniemy wprowadzać nową kategorię produktów do danego kraju, musimy zapewnić dostawy i »infrastrukturę operacyjną « na takim poziomie, jakiego oczekują od nas klienci” - odpisał Ben Howes, jeden z PR-owców Amazona.

Howes zapewnia oczywiście, że spółka dokłada starań, by wszyscy klienci - niezależnie od tego, czy mieszkają w UE, czy poza - mogli kupować wszelkie produkty, jakie znajdą na stronach sklepu.

Małgorzata Szejnert, pisarka i dziennikarka, twórczyni "Gazetowej" szkoły reportażu, ma tego wszystkiego dość: "Z Amazonem postanowiłam się definitywnie rozstać". Dlaczego? Czytaj tutaj.

Ograniczeniom w internecie już przygląda się Komisja Europejska. Neelie Kroes, unijna komisarz ds. konkurencji, zapytana przez polską europosłankę o iTunes, przypominała o jednej z dyrektyw o świadczeniu usług. - Wymaga ona od operatorów świadczących usługi, aby nie dyskryminowali odbiorców usług, włącznie z konsumentami, ze względu na ich przynależność państwową lub miejsce zamieszkania - stwierdziła Kroes. Dyrektywa powinna zostać wdrożona do końca tego roku i przynajmniej część firm zmusi do zakończenia dyskryminacji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':