Słowa Benedykta XVI zostały entuzjastycznie przyjęte przez afrykański
Kościół, który łączy zachowawcze nauczanie w sferze obyczajowości z mocnym - wręcz lewicowym czy też alterglobalistycznym - zaangażowaniem w walce z wyzyskiem ubogich, niszczeniem środowiska oraz eksploatacją Czarnej Afryki przez Zachód.
"Międzynarodowe organizacje nie zaprzestają systematycznej inwazji na afrykański kontynent w poszukiwaniu surowców naturalnych. We współpracy z przywódcami afrykańskimi wpędzają w kłopoty lokalne przedsiębiorstwa, wykupują tysiące hektarów i wywłaszczają narody z ich ziemi" - głosi dokument, który podczas wczorajszej mszy Benedykt XVI przekazał kameruńskim biskupom.
Choć
papież nie wymienił z nazwy ani jednej firmy czy też nazwiska afrykańskiego polityka, to subsaharyjska Afryka zna mnóstwo przykładów skorumpowanych reżimów utrzymujących się ze współpracy z zachodnimi kompaniami wydobywającymi ropę, gaz i inne bogactwa naturalne.
Radykalny tekst, który będzie podstawą przygotowań do październikowego synodu biskupów poświęconego Afryce, mówi też o wywoływaniu i podtrzymywaniu wojen w celu zachowania popytu na broń oraz o "zorganizowanym niszczeniu tożsamości Afryki" dokonującym się w ramach globalizacji.
- Czy tak musi być? Czy to przeznaczenie? Oczywiście, że nie! - mówił Benedykt XVI we wczorajszej homilii na stadionie Jaunde. Choć papież odprawił mszę bez udziału setek afrykańskich tancerzy oraz śpiewaków - znanych z czasów
Jana Pawła II - to i tak 60 tys. wiernych zgromadzonych na stadionie Amadou Ahidjo niezwykle spontanicznie reagowało na słowa
papieża o swej biedzie.
- Afrykanin jest nierzadko zmuszany do porzucania wszystkiego, co stanowi o jego wewnętrznym bogactwie. Zmianie ulegają więzi między pokoleniami tak, aby nie sprzyjały już przekazywaniu odwiecznej mądrości dziedziczonej po przodkach - tak papież opisywał "galopującą urbanizację", zmuszającą miliony Afrykanów do przesiedlania się z rodzinnych wsi do slumsów wielkich, lecz bardzo odległych miast. - Wykorzenieni i słabi przedstawiciele młodego pokolenia, często niemający, niestety, zyskownej pracy, próbują leczyć swe bóle, żyjąc w efemerycznych, przez człowieka wytworzonych rajach, które jak wiem, nigdy nie zapewnią człowiekowi głębokiego, trwałego szczęścia - mówił wczoraj Benedykt XVI.
Powstrzymanie nazbyt żywiołowych ucieczek z regionów wiejskich i zatrzymanie większej części Afrykanów w rolnictwie byłoby możliwe - jak przekonują eksperci - dzięki zwiększeniu jego opłacalności m.in. poprzez zniesienia barier celnych broniących rynków Zachodu. Warunkiem zrównoważonego, mniej wyniszczającego rodzinę i społeczeństwo rozwoju postkolonialnej Afryki jest też pomoc gospodarcza oraz inwestycje z krajów bogatej Północy.
Choć Benedykt XVI nie wdawał się wczoraj w detale, to takie postulaty zdaniem wielu watykanistów mogą się znaleźć w jego encyklice społecznej, której rychłą publikację zapowiedział podczas podróży do Afryki.
- Problem szukania zbytu dla nadprodukcji nie powinien być rozwiązywany za pomocą tworzenia nowych baniek kredytowych. Nasza nadprodukcja może zostać wchłonięta przez kraje ubogie, jeśli zainwestujemy w ich
wzrost gospodarczy - przekonywał niedawno bankowiec i publicysta watykańskiego dziennika "L'Osservatore Romano" Ettore Gotti Tedeschi, który prawdopodobnie pomaga pisać encyklikę.
Na drugi plan zeszło wczoraj spotkanie Benedykta XVI z przedstawicielami muzułmanów, którzy stanowią ok. 22 proc. Kameruńczyków. Papież wrócił do swego ulubionego tematu jednania wiary z rozumem, co pomaga "odrzucić wszelkie formy przemocy i totalitaryzmu". - Zachęcam was, przyjaciele muzułmanie, do trwania przy wartościach wynikających z takiej perspektywy - mówił. Podobny, lecz opatrzony średniowiecznym cytatem jasno sugerującym związek islamu z przemocą, wywód wygłoszony przez papieża w Ratyzbonie w 2006 r. wywołał masowe protesty muzułmanów. Wczoraj Benedykt XVI zachęcał ich do budowy sprawiedliwego społeczeństwa wspólnie z katolikami.
Rzecznik Watykanu o. Federico Lombardi zapewnił, że Benedykt XVI jest informowany o międzynarodowej burzy wywołanej jego słowami o nieprzydatności prezerwatyw w walce z AIDS, lecz papież nie poruszał wczoraj tego tematu. Dziś Benedykt XVI leci do Angoli.