Deklarację przystąpienia do spółki podpisało już 511 osób na 586 pracowników. Wszyscy poza osobami na urlopach i zwolnieniach lekarskich. Każdy z pracowników ma prawo do dwóch udziałów po 50 zł. Jedna osoba może mieć najwyżej cztery udziały. Dyrektor - ani jednego. Przez dziesięć lat nie można będzie udziałów sprzedać.
Szpitalem od niedawna ponownie kieruje poseł
SdPl Marek Balicki, były minister zdrowia. Po wyborach w 2007 r. wziął urlop bezpłatny, kilka miesięcy temu za zgodą władz miasta wrócił na swoje stanowisko, rezygnując ze statusu posła zawodowego.
Balicki kilka lat temu kierował Szpitalem Bielańskim. Potem poszedł do Sejmu. Kiedy skończyła się kadencja, nie miał dokąd wrócić. Miejsce dyrektora było już zajęte,
PiS-owskie władze Warszawy zaproponowały mu wówczas bardzo zadłużony Szpital Wolski. Postawił go na nogi.
Teraz według pomysłu władz miasta oba te szpitale mają się przekształcić w jedną spółkę, w której rolę wiodącą ma odgrywać dyrektorka Szpitala Bielańskiego. Na razie jednak, choć o pomyśle stworzenia siedmiu spółek ze wszystkich ZOZ-ów należących do Warszawy opinia publiczna wie już od miesięcy, rada miasta nie podjęła żadnej uchwały i sprawa przekształceń wisi w powietrzu.
Ale wśród pracowników warszawskich ZOZ-ów krążą plotki. Lekarze i pielęgniarki z Wolskiego obawiają się, że przy restrukturyzacji obu szpitali wszystkie intratne usługi medyczne zostaną w Bielańskim, a Wolski będzie musiał przyjmować pacjentów najgorzej opłacanych przez
NFZ. Oba szpitale mają w swoich planach budowę nowego pawilonu. Jeśli decydujący głos przy restrukturyzacji będzie miała dyrekcja Bielańskiego, zapewne pieniądze pójdą na budowę w Bielańskim. Pracownicy zaczęli już snuć plany zwolnień i przejścia do innych szpitali.
- Nie ma nic bardziej destrukcyjnego niż wiszący miecz Damoklesa - mówi dyrektor Balicki. - Możemy protestować, wiedząc, że niewiele zwojujemy, albo zaproponować własny pomysł. Miasto niczego nie ryzykuje, bo gdyby spółka pracownicza upadła, cały majątek szpitala należy w dalszym ciągu do miasta i może powołać nową spółkę. Pracownicy ryzykują, że stracą sto złotych. Ale sądzę, że sobie poradzimy, jeśli nie będziemy dyskryminowani.
Szpital Wolski jest w dobrej kondycji finansowej. Nie ma długów oprócz kredytów, które spłaca w terminie. Pracownicy w porównaniu z innymi szpitalami zarabiają nie najgorzej. Jest też w niewielkiej grupie szpitali, które mają na swoim koncie wolne środki. Przekształcenie go w spółkę nie jest zdaniem dyrektora konieczne, ale jeśli władze miasta chcą przekształceń, Wolski jest gotowy. Tyle że według własnego pomysłu.
A co na to miasto? - Nie znam tego pomysłu, miasto ma zupełnie inne plany. Nie mamy w planach powołania żadnej spółki pracowniczej - mówi wiceprezydent Jarosław Kochaniak.
Według minister zdrowia Ewy Kopacz już ponad 70 szpitali zgłosiło gotowość udziału w planie B, czyli chce przekształcić się w spółkę pod kontrolą Ministerstwa Zdrowia. Według starostów przekształcenie jednego szpitala powiatowego musi zająć minimum rok. Będzie to jeszcze dłużej trwać przy szpitalach warszawskich, gdzie nie są uporządkowane sprawy własnościowe.
11 marca NSA po trzech latach od uchwały rady powiatu unieważnił likwidację ZOZ-u w Kluczborku. Od trzech lat szpital prowadzi tam spółka Powiatowe Centrum Zdrowia. ZOZ w likwidacji to dwie szafy, stos pieczątek, likwidator na pół etatu i długi po dawnym szpitalu. Radny z PiS, który zaskarżył likwidację ZOZ-u do sądu i wygrał, zapowiada teraz, że będzie domagał się reaktywacji dawnego ZOZ-u.