Edyta Jaroszewska, 42-letnia właścicielka gospodarstwa ekologicznego w Kluczkowie w Zachodniopomorskiem, od pięciu dni głoduje przeciwko uprawom zmienionym genetycznie. Na razie czuje się dobrze.
Bezpośrednim powodem protestu głodowego była decyzja Komisji Europejskiej dopuszczająca obrót genetycznie zmodyfikowanym rzepakiem GT73. - Nie wydano zgody na uprawę, ale rzepak i tak posłuży do produkcji oleju albo na paszę - mówi Jaroszewska. - Polska nie jest w stanie monitorować, co się będzie działo z transportami rzepaku. To zagrożenie dla polskiego rolnictwa. Zmieniony genetycznie rzepak może rozsiewać się podczas transportu. Pyłki mogą się przenosić nawet kilkadziesiąt kilometrów i krzyżować z innymi roślinami. Jeżeli dojdzie do zanieczyszczenia upraw, nie będziemy mogli sprzedawać żywności z certyfikatami ekologicznymi.
Pani Edyta żąda od polskiego rządu całkowitego zakazu upraw żywności GMO oraz egzekwowanie znakowania produktów wytworzonych przy udziale GMO.
Protest poparli przeciwnicy żywności modyfikowanej genetycznie skupieni w Koalicji Polska Wolna od GMO. Protest nazwano "Kroczącą głodówką dla Polski wolnej od GMO". Właścicielka 12-hektarowego gospodarstwa liczy, że dołączą do niej inni.