W sierpniu władze Łodzi organizują 65. rocznicę likwidacji getta Litzmannstadt. Tak w 1940 roku
Niemcy nazwali Łódź - na cześć generała Litzmanna, bohatera I wojny światowej, zwolennika Hitlera. Stąd nazwa łódzkiego getta - getto Litzmannstadt.
Obchody mają być poświęcone Ocalałym i Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata. Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki od wielu miesięcy jeździ po Europie, Stanach Zjednoczonych, Izraelu i Kanadzie. Zaprasza głowy państw, których obywatele byli w getcie. Patronat nad obchodami objął prezydent
Lech Kaczyński. W Komitecie Honorowym są prezydent Izraela
Szymon Peres, prezydent Czech
Václav Klaus oraz premier Donald Tusk, a także prof. Władysław Bartoszewski, który jest spiritus movens tych wydarzeń. W 2003 roku to on namówił prezydenta Łodzi, by upamiętnił społeczność łódzkich Żydów i oddał hołd ludziom, którzy współtworzyli miasto.
W tegorocznym budżecie Łodzi zapisano na obchody rocznicy likwidacji getta 15 mln zł. Radni lewicy chcieliby zabrać część przeznaczoną na budowę Centrum Dialogu i wyremontować za to szkoły i przedszkola. Radni zamierzają też wstrzymać remont placu Dąbrowskiego, na którym stoi Teatr Wielki. Argumentują, że najpierw trzeba wybudować tam podziemny parking na 200 samochodów, a do sierpnia to się nie uda.
Tymczasem prezydent Łodzi chce zmodernizować plac przed Operą, gdzie mają stać telebimy, żeby mieszkańcy i goście mogli wysłuchać koncertu "Siedem bram Jerozolimy" pod dyrekcją Krzysztofa Pendereckiego.
Prof. Bartoszewski apeluje, żeby radni nie zmarnowali dobrej szansy przysłużenia się miastu. "Nie znajdziecie na świecie lepszych ambasadorów Waszych spraw niż byli łodzianie. Ci, którzy przeżyli Litzmannstadt Getto, będą tu w poważnej liczbie po raz ostatni. Takie są nieubłagalne prawa biologii" - pisze w liście otwartym (czytaj obok).
Obchody 65. rocznicy likwidacji getta Litzmannstadt na pewno się odbędą, ale nie wiadomo, w jakiej formie. Na razie nie ma pieniędzy na dokończenie pomnika Polskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Brakuje marmurowych tablic, na których będą nazwiska Polaków, którzy ratowali Żydów w czasie wojny. Jeśli zmniejszy się fundusze na Centrum Dialogu, pomysł może w ogóle upaść. "Niejasność wokół tej sprawy może spowodować wycofanie się ze współfinansowania jego realizacji przez wpływowego izraelskiego inwestora i rozczarowanie wśród wielu innych" - pisze profesor.
Faktycznie Mordechai Zisser, którego rodzina pochodzi z Łodzi, obiecał nie tylko dać połowę sumy na budowę tego instytutu (ok. 3 mln dol.), ale zadeklarował też, że będzie dofinansowywał programy dla młodzieży.
- Sądzę, że w budżecie znajdą się pieniądze na pomnik Sprawiedliwych i Centrum Dialogu. Natomiast bardzo dużo emocji budzi sprawa modernizacji placu Dąbrowskiego. Parkingi są jednak łodzianom bardzo potrzebne i trzeba o tym pamiętać - mówi "Gazecie" jeden z radnych.