http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Milliband dla "Gazety": Kryzys to test europejskich wartości

David Miliband
2009-03-15, ostatnia aktualizacja 2009-03-15 14:52

Dzięki jednolitemu rynkowi, rozszerzeniu i ustanowieniu euro Europa stała się bardziej, a nie mniej skuteczna. Kontynuowanie reform to najlepsza, jeśli nie jedyna droga do zapewnienia dalszego powodzenia UE - pisze specjalnie dla "Gazety" minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii David Miliband

Szef dyplomacji Wielkiej Brytanii David Milliband
Fot. AP
Szef dyplomacji Wielkiej Brytanii David Milliband
ZOBACZ TAKŻE
Kryzys ekonomiczny stawia wyzwania najważniejszym wartościom i instytucjom Unii Europejskiej. Nasze przekonanie o długofalowych korzyściach, jakie przynosi swobodny przepływ osób, pieniędzy, towarów i usług, napotyka krótkotrwałe pokusy protekcjonizmu.

Wiodącej roli UE w sprawach związanych ze zmianami klimatu przeciwstawiają się apele o powstrzymanie działań i ponowne przemyślenia w tej materii. Poczucie solidarności w Europie, pomiędzy Wschodem i Zachodem, krajami biednymi i bogatymi, nowymi i starymi, zostało wystawione na próbę.

Dzięki jednolitemu rynkowi, rozszerzeniu i ustanowieniu euro Europa stała się bardziej, a nie mniej skuteczna. Aby tak było w dalszym ciągu, musimy te zdobycze poszerzać. Dlatego właśnie kontynuowanie reform to najlepsza, jeżeli nie jedyna droga do obrony osiągnięć i zapewnienia dalszego powodzenia UE.

Reformy te powinny się koncentrować w trzech głównych obszarach. Obszar pierwszy to gospodarka. Ostatnie lata przyniosły falę innowacji finansowych, ale ustawodawcy nie potrafili dotrzymać im kroku i powstrzymać wzrostu ryzyka systemowego. To zaniedbanie stworzyło zagrożenie dla bezpieczeństwa oszczędności i emerytur obywateli, a obecnie, kiedy przenosi się na realną gospodarkę, również dla ich miejsc pracy i domów.

Dlatego muszą się zmienić przepisy, zarówno w Europie, jak i na całym świecie. Wielka Brytania z zadowoleniem przyjęła raport Jacques'a de Larosiere'a dotyczący lepszego nadzoru i regulacji w Europie. Zaproponowaliśmy powołanie nowego, niezależnego europejskiego organu wczesnego ostrzegania, który byłby odpowiedzialny za ustalanie technicznych zasad funkcjonowania systemu finansowego, wygładzając różnice pomiędzy poszczególnymi państwami.

Musimy nie tylko zajmować się kryzysem bieżącym, lecz także przygotować się na przyszłość. Musimy zrestrukturyzować europejską gospodarkę. Jeżeli chcemy konkurować w sferze jakości i innowacji, a nie w sferze kosztów, musimy mieć więcej uczelni klasy światowej i więcej inwestować w badania i rozwój.

Wiele krajów musi bardziej uelastycznić swe rynki pracy. Wraz z poprawą sytuacji gospodarczej firmy pragnące się rozwijać muszą być w stanie i muszą chcieć podjąć ryzyko zatrudnienia dodatkowych pracowników.

Priorytet drugi to gospodarka o niskich emisjach dwutlenku węgla. Nie jest to wyłącznie kwestia ochrony środowiska ani problem do rozwiązania w dłuższej perspektywie czasowej - już teraz jest to sprawa kluczowa dla bezpieczeństwa i dobrobytu Europy.

W zeszłym roku gwałtowny wzrost cen surowców skłonił banki centralne do podjęcia działań antyinflacyjnych, tak jak kryzys kredytowy zaczął wymuszać niższe stopy procentowe. A w styczniu, w wyniku sporu rosyjsko-ukraińskiego, część Europy Środkowej i Wschodniej przez dwa tygodnie była pozbawiona gazu.

Aby walczyć z recesją i przygotować się do trwałej odbudowy gospodarki, musimy inwestować w nową infrastrukturę energetyczną opartą na niskich emisjach dwutlenku węgla - bardziej energooszczędne domy, samochody z napędem elektrycznym, łączenie sieci, przechwytywanie i magazynowanie dwutlenku węgla. To może i powinno być jednym z głównych źródeł tworzenia miejsc pracy.

Należy także podejmować dalsze działania mające na celu stworzenie otwartych i przejrzystych rynków energetycznych, co zapewni większą solidarność krajów członkowskich i poprawi konkurencyjność z korzyścią dla konsumentów. Natomiast unijny budżet w przeciwieństwie do lat powojennych, kiedy musiał uwzględniać problem bezpieczeństwa żywności, musi zostać dostosowany do problemów obecnych związanych z bezpieczeństwem energetycznym i klimatycznym.

Po trzecie, musimy na nowo ożywić stosunki z naszymi sąsiadami. A to dlatego, że kryzys pokazał dobitnie, jak bardzo jesteśmy narażeni na problemy powstające poza naszymi granicami. Niezależnie od pokus nie możemy sobie pozwolić na zamknięcie się we własnym kręgu.

Musimy zdecydowanie utrzymać Turcję na jej drodze do członkostwa UE - reformy, jakich wymaga proces akcesyjny, już przynoszą efekty. Propozycja członkostwa ma również ogromne znaczenie w przezwyciężaniu nacjonalizmów i podziałów etnicznych od tak dawna nękających zachodnie Bałkany.

Perspektywę członkostwa musimy również utrzymać wobec innych krajów, jak Islandia czy Ukraina. Powinniśmy także zintensyfikować współpracę w obszarach wspólnego zainteresowania z tymi krajami, które do członkostwa się nie kwalifikują lub do niego nie dążą, ponieważ powodzenie krajów naszych sąsiadów jest ściśle związane z naszym powodzeniem. Ponieważ wpływ konfliktów takich jak konflikt arabsko-izraelski daje się odczuć daleko poza ich epicentrum. I ponieważ, jeżeli poważnie myślimy o dywersyfikacji źródeł energii, powinniśmy szukać rozwiązań alternatywnych - np. zastanowić się, w jaki sposób moglibyśmy ujarzmić energię słoneczną Afryki Płn.

Jeżeli obecny kryzys jest testem na nasze instytucje i nasze wartości, to jest on również testem na założenia tych, którzy tradycyjnie popierają dalszą integrację europejską, i tych, którzy opowiadają się za Unią szerszą, ale nie głębszą.

Ci, którzy obawiali się Europy za dużej, którzy poświęcali czas i energię, bijąc w zagrożenie wyimaginowane, czyli państwo federalne, teraz muszą przyjąć do wiadomości zagrożenia rzeczywiste. Rozdrobnienie jednolitego rynku miałoby druzgocący wpływ na gospodarki wszystkich naszych krajów. Jeżeli chcemy zachować swobody gospodarcze, musimy bronić europejskich instytucji politycznych. Najlepszą obroną przed protekcjonizmem jest skuteczna Komisja Europejska.

Natomiast ci, którzy wcześniej utrzymywali, że reformy społeczne i gospodarcze, reforma budżetu oraz rozszerzenie rozwodnią przedsięwzięcie, jakim jest Europa, muszą teraz zdać sobie sprawę z tego, że są one w istocie potrzebne po to, by przedsięwzięcie to obronić i umocnić. Dlatego mają je w swoich programach postępowe siły w całej Europie.

Mamy do czynienia z kryzysem globalnym, który wymaga globalnej reakcji. Dotyka nas na poziomie narodowym i lokalnym, a zatem potrzebne są działania narodowe i lokalne. Ale reagować musi również UE, ponieważ to ona pomaga wypełnić lukę pomiędzy globalnie powiązaną gospodarką oraz silną narodową i polityczną tożsamością poszczególnych krajów.

Musimy dbać o jej historyczne osiągnięcia - jednolity rynek i rozszerzenie. A jeżeli ma nadal prosperować, musimy kontynuować reformy, aby była coraz bardziej elastyczna, prężna, a jej głos liczył się w świecie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':