"Wyborcza" ogłasza koniec zimy. Początek wiosny szczególnie gorący będzie dla senatora PO Tomasza Misiaka, który w ostatnich dwóch dniach zasłynął gorliwą obroną interesów - mniej lub bardziej rodzinnych - wicepremiera Waldemara Pawlaka.
"GW" ujawnia, że firma, której Misiak jest współwłaścicielem, dostała bez przetargu wart kilkadziesiąt milionów złotych kontrakt na szkolenia dla zwalnianych stoczniowców. I być może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że wcześniej senator sam pracował przy specustawie stoczniowej, która tę pomoc dla pracownik stoczni gwarantowała. Misiak argumentuje, że przecież lepiej się stało, że to jego, polska firma zajmuję się szkoleniami i szukaniem pracy dla pracowników stoczni, niż gdyby miała się tym zajmować firma zagraniczna. - Chodzi chyba o to, że jak nadużycia robi Polak, to resztę obywateli mniej boli -
komentuje Krystyna Naszkowska na drugiej stronie "Wyborczej".
Na dwójce
"Rzeczpospolitej" coming out dra Marka Migalskiego, któremu źli ludzie nie pozwalają się habilitować. - Nigdy nie byłem obiektywny - wyznaje szczerze. Zaraz jednak znany telewizyjny politolog dodaje, że obiektywizm, jako taki, nigdy nie istniał. Po takim wstępnie nic już nie stoi na przeszkodzie, żeby wystartować w wyborach do europarlamentu z list Prawa i Sprawiedliwości. Bo Migalski nie chce dłużej jedynie "opisywać rzeczywistości". On "chce zacząć ją zmieniać". Wespół z prezesem Kaczyńskim "o którym zawsze mógł powiedzieć wiele dobrego". Tylko co jeśli się nie uda? - pyta nieśmiało "Rz". - To byłaby dla mnie klęska - przyznaje Migalski. Trzymam kciuki, Panie Doktorze.
Także w
"Rzeczpospolitej" rozmowa z Michałem Bonim. Spiritus movens rządu w rozmowie z "Rz" przyznaje, że jeszcze nie wie, kiedy osiągniemy dno kryzysu. Według niego jesteśmy dopiero w jego przedsionku. - Ważne jest nie tylko, jak będziemy sobie radzić z kryzysem, ale przede wszystkim, jak będzie wyglądała sytuacja w Polsce przy wychodzeniu zeń - przekonuje Boni.
Wygląda na to, że wie co mówi. Kłody pod nogi zaczynają już rzucać banki. - Kredyt Bank w wewnętrznym piśmie nakazuje ograniczenie akcji kredytowej dla firm - informuje
"Wyborcza".
I stawia pytanie: czy politykę naszych banków kierują ich spółki matki? Bankowcy na łamach "GW" zaprzeczają, ale analitycy wiedzą swoje. - Każdy z zagranicznych właściciel polskich banków ma większe lub mniejsze kłopoty na własnym podwórku. I każdy chętnie wykorzystałby pieniądze polskich spółek-córek - przekonują w rozmowie z "Wyborczą".
Banki przykręcają śrubę, pracodawcy szukają oszczędności. Wczoraj (przypomnijmy: piątek trzynastego) dogadali się ze związkowcami jak pomóc firmom, by nie musiały zwalniać ludzi -
donosi "Wyborcza". Pracownik zamiast wypowiedzenia dostałby pół etatu i 400 zł z pośredniaka. - Udało nam się coś, co w Polsce wydaje się niemożliwe, osiągnęliśmy porozumienie - cieszy się szef "Solidarności" Janusz Śniadek. Powiało wiosną. A że kryzys? Kryzys, jak ta zima, kiedyś musi minąć.