Podczas debaty szef saksońskiej, neonazistowskiej NPD Holger Apfel wstawiał się za Steinbach. - Żałuję, że wycofała swoją kandydaturę pod naciskiem Polski i SPD - powiedział. Zwalczającą Steinbach Gesine Schawn, koordynatora stosunków polsko-niemieckich i kandydata na prezydenta Niemiec nazwał antyniemieckim propolskim lobbystą. Polski sprzeciw wobec Steinbach określił zaś jako relatywizowanie holokaustu na narodzie niemieckim.
Jeden z partyjnych kolegów Apfela - Jürgen Gansel protestował z mównicy przeciwko bezczelnemu mieszaniu się Polski w sprawy Niemiec. Polsce zarzucił, że w 1939 r. prowadziła wobec Niemców politykę apartheidu. Gest Willego Brandta, który w 1970 r. padł na kolana przed pomnikiem powstańców z warszawskiego getta określił jako znak hańby. Wówczas Ganselowi wyłączono mikrofon.
Po debacie rząd Saksonii oficjalnie przeprosił Polskę za słowa neonazistów.
Neonazistowska NPD uchodzi w Niemczech za partię trędowatych. Dlatego właśnie skandalicznie wyrażone poparcie brunatnych dla Steinbach jest dla wypędzonych niedźwiedzią przysługą. Niemieccy przeciwnicy Steinbach dostali właśnie nowe argumenty do ręki. Mogą teraz bezkarnie stawiać znak równości miedzy nią a brunatnymi.
Źródło: Gazeta Wyborcza