Setki studentów i naukowców protestowały w środę w Ankarze przeciwko skandalicznej ich zdaniem decyzji tureckiej Rady ds. Badań i Nauki - odpowiednika naszego Komitetu Badań Naukowych, który oprócz przyznawania rządowych grantów określa także m.in. zawartość podręczników naukowych.
Cigdem Atakuman, szefowa prestiżowego, związanego z Radą magazynu "Bilim ve Teknik" ("Nauka i Technika") z hukiem wyleciała z pracy, bo zdecydowała, że głównym tekstem marcowego numeru czasopisma będzie duży tekst o Darwinie pt. "Pochodzenie gatunków".
Kiedy numer pisma był prawie gotowy, przyszedł nakaz: tekst zdjąć, a na okładce zamiast Darwina umieścić temat globalnego ocieplenia. W wyniku tej zamiany gazeta dotarła do kiosków tydzień po terminie.
Kiedy sprawę opisały media, tureccy intelektualiści podnieśli wrzawę. "To dowód, że w Turcji ciągle dominują dogmaty zamiast nauki" - napisali w oświadczeniu profesorowie z Uniwersytetu Technicznego METU w Ankarze.
Natychmiast pojawiły się oskarżenia, że za decyzją Rady stoi rządząca od 2007 r. islamska Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Wielu tureckich sekularystów oskarża AKP, że próbuje zrobić z Turcji państwo wyznaniowe.
Ocenzurowanie Darwina już zostało okrzyknięte kolejnym dowodem na niecne plany rządu. Przewodniczący parlamentu Topkan Koksal (AKP) na próżno broni się, że nic nie wiedział o akcji Rady, którą nazwał "niesłuszną". - Rada powinna postępować rozważniej. A to, czy komuś podoba się teoria Darwina i czy w nią wierzy, to już inna sprawa - dodał.
Jeszcze mniej przekonująco tłumaczył się szef MSW Mehmet Aydin: - Taka cenzura to duży błąd. Poglądy ludzi nauki powinny być prezentowane niezależnie od tego, jak bardzo są to poglądy mylne.
Radzie ostro dostało się też od tureckiej prasy - większość gazet ostentacyjnie opublikowała usunięty artykuł. Dziennik "Hurriyet" nazwał decyzję Rady "typowym przykładem podlizywania się rządowi", a gazeta "Vatan" - "skandalicznym przypadkiem cenzury, który niestety na długo zapisze się w historii nauki".
W Turcji nurt kreacjonistów, którzy zaprzeczają teorii ewolucji, jest bardzo silny. Adnan Oktar, znany na całym świecie turecki kreacjonista, autor ponad 200 książek opublikowanych w 150 krajach, z dumą mówił niedawno, że "Turcy nigdy nie brali Darwina poważnie".
- Najwyższy czas coś z tym zrobić - mówi Aykut Kence, profesor biologii z uniwersytetu METU. - Przecież dzisiaj
Turcja to jedyny świecki kraj na świecie, gdzie w naukowych książkach i podręcznikach poważnie pisze się o kreacjonizmie.