Wszystko wskazuje na to, że
Polska faktycznie jest traktowana (niestety!) jako rynek II kategorii przez dystrybutorów muzyki online, na czele ze słynnym iTunes (należącym do koncernu
Apple).
O komentarz w sprawie nieobecności wielkich dystrybutorów muzyki na polskim rynku poprosiliśmy przedstawicieli organizacji zarządzających prawami artystów i firm fonograficznych. Z ich odpowiedzi jednoznacznie wynika, że iTunes (podobnie jak inni dystrybutorzy muzyki online) mogliby swobodnie działać na polskim rynku, gdyby tylko chcieli. Przeszkód formalnych - także tych, wynikających z praw autorskich - nie ma.
- Do tej pory iTunes nie podjął z nami żadnych rozmów - powiedział mi Andrzej Kuśmierczyk, kierownik wydziału licencji i inkasa ZAIKS, odpowiedzialny za licencjonowanie rynku online. Nie ukrywa swojego zdziwienia taki stanem rzeczy: - Prawie codziennie zastanawiam, dlaczego te firmy nie działają, dlaczego nie ma takiego sklepu w Polsce. Do tej pory tłumaczyłem to sobie małym rozpowszechnieniem szybkiego internetu. Ale teraz jest lepiej, duża część gospodarstw domowych ma już dostęp do szybkiego internetu - mówi Kuśmierczyk. - Innym powodem może być to, że wydawcy muzyki boją się piractwa. Ale z drugiej strony jak nie ma legalnej oferty, to jak walczyć z piractwem? - pyta Kuśmierczyk.
ZAiKS podkreśla, że bez jego wiedzy (i zgody) żaden duży sklep online z muzyką raczej nie mógłby działać, bo ZAIKS zarządza prawami autorskimi do wielu katalogów muzycznych, zwłaszcza twórców polskich (a raczej trudno sobie wyobrazić sklep online w Polsce nie mający w ofercie np. piosenek Kazika). Jak podkreśla Kuśmierczyk, ZAIKS już od dawna jest przygotowany do udzielenia licencji na sprzedaż online. Ma nawet ustaloną propozycję stawki opłat, porównywalną do stawek obowiązujących w innych krajach.
Zdziwiony nieobecnością iTunes na polskim rynku jest także Piotr Kabaj, prezes polskiego oddziału EMI, jednego z największych firm fonograficznych. - Pytanie należy zadać iTunes'owi, dlaczego nie działa w Polsce, Czechach i na Węgrzech... Nie znam powodów, dlaczego nie funkcjonuje w naszym kraju. Nikt z nami nie negocjował, bo nie ma takiej potrzeby, ponieważ katalog naszych polskich artystów systematycznie jest wprowadzany do iTunes'a na całym świecie, na podstawie globalnej umowy EMI Music - iTunes - powiedział Kabaj. I podkreślił, że umowa z iTunesem obejmuje całość katalogu EMI, co oznacza, że iTunes mógłby być dystrybutorem w Polsce także artystów zagranicznych, np. brytyjskich i amerykańskich gwiazd pop-u.
Więcej na blogu Konrada Niklewicza