Lawinowy spadek przestępczości
03.03.2009
, aktualizacja: 02.03.2009 20:42
Według międzynarodowych statystyk policyjnych Polska wlecze się w ogonie Europy: jesteśmy na 25. miejscu wśród 36 krajów, jeśli chodzi o nasilenie przestępczości (Fot. Policja)
Styczniowe badania potwierdzają, że przestępczość spada na łeb na szyję. Mniej jest przestępstw przeciwko mieniu, ale też tych z użyciem przemocy
ZOBACZ TAKŻE
- Nowemu Wiśniczowi śni się więzienie (12-03-09, 01:00)
- Pani Kasiu, pani córka nie żyje (07-11-10, 16:00)
- Z więźniami trzeba ostro? (19-03-10, 12:00)
- Policja w gangu (24-04-09, 01:00)
- Wzrosła nam przestępczość (16-04-09, 02:00)
- Kara po latach. Staszek bił, do więzienia pójdzie Stanisław (09-03-09, 01:00)
- Polska gomorra (13-02-09, 17:00)
- Dyrektor CBŚ: Polska mafia to rozwojowy biznes (13-02-09, 15:00)
W ciągu ostatnich dwóch lat - do stycznia 2009 r. - o 40 proc. spadła liczba osób, które padły ofiarą przestępstwa. To wyniki Polskiego Badania Przestępczości (PBP) - najnowszych, szeroko zakrojonych (17 tys. osób w całej Polsce, po tysiąc w każdym województwie) tzw. badań wiktymizacyjnych. Pyta się w nich wylosowane osoby, czy padły w ostatnim czasie ofiarą przestępstwa. Badania prowadzi od 2007 r. policja we współpracy z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości (placówka naukowo-badawcza Ministerstwa Sprawiedliwości).
Potwierdzają utrzymujący się od 2005 roku spadek przestępczości. Według międzynarodowych statystyk policyjnych Polska wlecze się w ogonie Europy: jesteśmy na 25. miejscu wśród 36 krajów, jeśli chodzi o nasilenie przestępczości. W zabójstwach zajmujemy 19. miejsce na 30 państw. W rozbojach ze współczynnikiem 77,2 na 100 tys. mieszkańców jesteśmy w środku tabeli, między rekordową Hiszpanią (207) a Cyprem (10,4). Przy końcu tabeli jesteśmy z włamaniami do mieszkań (29. miejsce na 36 państw) i kradzieżami samochodów (25. na 36).
Jak wynika z wydanego w styczniu przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości czwartego "Atlasu przestępczości w Polsce" spadła ona w 2007 r. do poziomu z 1990 r. Wedle badań PBP ze stycznia spadek trwa.
Mniej kradną, więcej oszukują
Zmieniła się struktura przestępczości. Przestępstwa przeciwko mieniu w 1990 roku stanowiły 84,7 proc. wszystkich, podczas gdy w 2007 r. zaledwie nieco ponad połowę. Bardzo wyraźnie spadła liczba włamań: z 58 proc. ogółu przestępstw przeciwko mieniu do zaledwie 23 proc. Coraz rzadziej wyrywa się torebki czy wyciąga z kieszeni portfele, a coraz częściej naciąga w fikcyjnych sklepach internetowych czy okrada konta bankowe przez internet.
Od 2003 r. w zasadzie nie spada przestępczość gospodarcza. A niektóre jej rodzaje - np. kradzież programu komputerowego czy przestępstwa skarbowe - wzrastają. Rośnie też liczba fałszerstw dokumentów, w tym rozmaite oszustwa księgowe.
Rośnie też liczba przestępstw korupcyjnych. Nie znaczy to, że rośnie korupcja. To raczej zasługa wprowadzenia w 2003 r. przepisu, dzięki któremu łapówkodawca, który doniesie, komu wręczył łapówkę, zostaje bezkarny. Poza tym poszerzono pojęcie karalnej korupcji m.in. o korupcję w sporcie, wyborczą czy gospodarczą. Od 2000 r. liczba stwierdzonych przestępstw korupcyjnych wzrosła czterokrotnie.
Spada nie tylko przestępczość przeciwko mieniu, ale też agresywna. Np. w 2007 r. rozbojów było o połowę mniej niż w 2000 r. Mniej jest zabójstw i gwałtów. Rośnie za to liczba bójek i pobić: w 1990 roku było ich 10,3 na 100 tys. osób, a w 2007 - 37,6. To może być konsekwencja wzrostu przestępczości wśród młodzieży w wieku 13-16 lat. W 2000 r. w konflikt z prawem wchodziło z tej grupy 2,9 tys. na 100 tys. osób, a w 2007 r. - 3,6. Najczęstszym przestępstwem popełnianym przez nieletnich jest właśnie pobicie czy udział w bójce.
Rośnie liczba przestępstw seksualnych, w których pokrzywdzonym jest dziecko poniżej 15. roku życia. W 2000 roku na 100 tys. mieszkańców było to 3,9 przypadków, w 2007 - 4,9. To jednak nie musi oznaczać, że jest więcej takich przestępstw, lecz jedynie, że dzięki nagłośnieniu problemu częściej są zgłaszane. Nagłaśnianie nie zadziałało jednak w przypadku znęcania się nad rodziną: w 2000 r. było 60,3 przypadków na 100 tys. mieszkańców, a w 2007 - 59,8.
Zdaniem współautora "Atlasu...", prof. Andrzeja Siemaszki za spadek liczby przestępstw odpowiada przede wszystkim demografia: maleje liczba mężczyzn w wieku 16-24 lat, a to oni najczęściej wchodzą w konflikt z prawem.
Sądy łagodniejsze, przestępczość spada
Nie widać natomiast związku między zaostrzeniem prawa a spadkiem przestępczości. O takim związku mówili m.in. politycy PiS, krytykując złagodzenie prawa w nowym kodeksie karnym z 1997 r. Licznymi nowelizacjami podnoszono więc dolne granice kar za wiele przestępstw, by zmusić sądy do surowszego orzekania. Ale z danych "Atlasu..." nie wynika, by to się udało. A przestępczość spada. Polskie sądy w 1990 r. na karę więzienia bez zawieszenia skazywały 27 proc. oskarżonych, a w 2006 - 9 proc. Mimo podniesienia z 12 do 15 lat maksymalnej kary za gwałt zbiorowy lub szczególnie okrutny, średnia kara za to przestępstwo spadła z czterech lat w 1997 r. do niecałych trzech lat w 2006. A mimo to liczba gwałtów systematycznie spada: w 2000 r. wynosiła 6,2 na 100 tys. ludności, a w 2007 - 4,8.
Za to wzrosła wykrywalność przestępstw: w 2000 r. wynosiła 49 proc., w 2007 - 65 proc. To potwierdzałoby tezę, że nie surowość kary, ale jej nieuchronność odstrasza od łamania prawa.
Sądy rzadziej niż dawniej zawieszają wykonanie krótkich wyroków: kary do roku więzienia w 1990 r. zawieszano w 47 proc. przypadków, w 2006 - w 24 proc. Mniej jest też umorzeń i uniewinnień: w 1996 r. skazywano 83 proc. oskarżonych, a w 2006 - 89 proc.
Coraz surowsze kary orzekają sądy za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i pobicie ze skutkiem śmiertelnym. W 1997 r. średnia kara za te przestępstwa to 2,5 roku, w 2006 - 2,9. Tylko że nie działa to odstraszająco, bo liczba tych przestępstw akurat wzrasta.
Jeśli surowość sądów oceniać po liczbie więźniów, to ta rośnie. W 1997 r. mieliśmy 148,5 więźniów na 100 tys. mieszkańców, a w 2007 - 230,3. Najwięcej wyroków (57 proc.) to wyroki do dwóch lat. Karę powyżej trzech lat odbywa 29 proc. skazanych.
A więzienia pełne
Polska, tradycyjnie już, jest potęgą, jeśli chodzi o liczbę więźniów. Na 30 krajów europejskich (bez Rosji) zajmujemy czwarte miejsce. Belgia, która ma 2,5 razy wyższą przestępczość niż my, ma 2,6 razy mniej więźniów na 100 tys. mieszkańców.
Jesteśmy też w czołówce Europy pod względem długości faktycznego odbywania kary: dziewiąte miejsce na 35 państw. Polski więzień siedzi przeciętnie 10,6 miesiąca, Rumun - 28,9, Rosjanin - 14,4, a najkrócej Szkoci - średnio 2,1 miesiąca.
Mimo przeludnienia więzień nie wzrosła liczba samouszkodzeń czy zgonów, w tym samobójstw. Więcej jest natomiast ucieczek: w 2000 roku było ich 75, a w 2007 - 420. To może być efekt niedoinwestowania więziennictwa.
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX












