To dlatego, że część szpitali nie będzie w stanie spełnić wymogów ministerstwa ze względów finansowych (nie mają pieniędzy na generalne remonty) i technicznych (np. każda sala ma mieć umywalkę, a do łóżka musi być dostęp z trzech stron, a to oznacza rozgęszczenie i utratę nawet 30 proc. miejsc). Tak jest w przypadku warszawskiego szpitala klinicznego im. Orłowskiego. Dyrekcja wyliczyła, że aby do końca 2012 r. dostosować oddziały do norm, potrzebuje od 100 do 120 mln zł. Budynek, w którym mieści się lecznica, nigdy nie był projektowany jako szpital, ale jako biurowiec
ZUS-u.
- Nie ma tam nawet gdzie wstawić rezonansu - mówi Jan Czeczot, dyrektor szpitala. - Straż pożarna kazała nam przebudować wszystkie klatki schodowe, bo nie spełniają przepisów.
Ewa Kopacz zapowiedziała, że za dwa tygodnie wyda rozporządzenie, które złagodzi wymagania wobec szpitali.
- Jeśli będą spełniać wymogi sanitarno-higieniczne, nie będziemy kazali im robić radykalnych zmian - zapowiedziała. Co dokładnie się zmieni? Tego nie podała.
Dyr. Czeczot i inni dyrektorzy szpitali, które mieszczą się w podobnych wnętrzach, obawiają się, że kosmetyczna zmiana przepisów niewiele im da, bo dalej nie będą mieli milionów złotych na remonty, które muszą zrobić.
Niektórzy dyrektorzy, jak szefowa Szpitala Bielańskiego w Warszawie, wskazują, że o zmianach poinformowani zostali za późno. - Już wydaliśmy 60 mln zł na modernizację - mówi Dorota Gałczyńska-Zych. - Teraz może się okazać, że wcale nie musieliśmy dokonywać zmian, a pieniądze mogliśmy przeznaczyć np. na sprzęt.
Minister Kopacz podawała wczoraj, że już 78 szpitali jest zainteresowanych przekształceniami w spółki prawa handlowego i pomocą finansową w ramach programu rządowego "Ratujemy polskie szpitale". Program uruchomiony dwa tygodnie temu zakłada wsparcie finansowe dla samorządów, które zdecydują się przekształcić swoje szpitale w spółki. Ma obowiązywać w latach 2009-11. Samorządy mogą liczyć na rządową pomoc w spłacie części długów szpitali. Lecznice będą mogły też wziąć kredyt z BGK. Minister zapowiedziała również zmianę ustawy o komornikach. Będą mogli zająć 25 proc., a nie całość z pieniędzy, które
NFZ przekazuje na konto szpitali.