Agnieszka Kublik: Podoba się panu TVP pod rządami Piotra Farfała? Adama Bielan: Oczywiście, że nie. Lider LPR Mirosław Orzechowski niemal nie wychodzi ze
studia TVP Info. Wiem o brutalnych naciskach w programach informacyjnych TVP, by promować pozaparlamentarną prawicę.
Czyli Farfał powinien odejść. PiS będzie o to zabiegał? - Nasze możliwości są w tej chwili żadne. Zresztą to widać. "Wiadomości" jako jedyny program informacyjny przemilczały sobotnie wystąpienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na radzie politycznej PiS.
PiS ma ludzi w radzie nadzorczej TVP. Gdy sprzymierzą się z ludźmi Samoobrony - o takiej możliwości pisała "Rzeczpospolita" - będą mieć większość, by odwołać Farfała i przywrócić prezesa Andrzeja Urbańskiego. - Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że żadnych rozmów nie prowadzę w tej sprawie.
To może ktoś inny? - Nikt w PiS nie ma upoważnienia do rozmów z Samoobroną.
A PiS nie chciałby się dogadać z Samoobroną choćby po to, by odwołać Farfała i zemścić się na nim za odsunięcie Urbańskiego? - Może jakieś rozmowy toczą się w tej sprawie w radzie nadzorczej TVP? Nie mam pojęcia. Oni razem pracują, muszą się porozumiewać, by podejmować decyzje dobre dla spółki.
Z waszego punktu widzenia dymisja Farfała byłaby na pewno dobra. - To byłaby decyzja dobra przede wszystkim dla samej telewizji publicznej. Ale z tego nie wynika, że PiS buduje medialną koalicję z ludźmi Leppera.
Jest i inny sposób na usunięcie Farfała - nowa ustawa medialna. Czy PiS ją poprze? - Na razie PO,
PSL i
SLD nie zaprosili nas do prac nad tą ustawą. Rozumiem więc, że nie oczekują, iż ją poprzemy.
Wiadomo, że media publiczne mają być finansowane z budżetu KRRiT, że będą licencje na programy misyjne. - Opowiadamy się za silnymi mediami publicznymi, jeśli więc PO znajdzie sposób, by zapewnić im stałe finansowanie i niezależność od rządu, to zastanowimy się nad tym. Problem jest z KRRiT. Projekt przewiduje jej wymianę, a to skończy się - jak zwykle - politycznymi targami. Trudno, żeby PiS się na to zgodził.
Przecież już nawet prezydent zasugerował, że nie przyjmie sprawozdania Krajowej Rady, co oznacza jej rozwiązanie. - To jest rozwiązanie prawdopodobne, bo sytuacja w mediach publicznych jest dziś skandaliczna. Ale nasz wpływ na prezydenta jest mniejszy, niż się powszechnie sądzi.
Nie rozumiem. Prezes PiS Jarosław Kaczyński prosił, by zapomnieć o jego koalicji z LPR i Samoobroną. Ta koalicja przetrwała już tylko w KRRiT, a pan broni Rady przed rozwiązaniem. - Nie, ale przecież ta dzisiejsza KRRiT jest szczególna - w całości tworzą ją ludzie związani z opozycją. Rozumiem, że PO chce nowej Krajowej Rady, bo chce w niej mieć ludzi związanych z obecną koalicją rządzącą.
Pewnie, że lepiej by było, gdyby Rada była zbalansowana. Nie jest, bo to PO odmówiła w poprzedniej kadencji przystąpienia do koalicji medialnej w parlamencie. Skoro nie ma rozwiązania idealnego, to już niech lepiej Krajowa Rada przechyla się w kierunku opozycji. Wtedy media będą pełniły dobrze swą najważniejszą funkcję - kontroli wobec rządu.
Ciekawe, dlaczego PiS inaczej myślał, gdy w 2006 r. przejmował kontrolę nad mediami publicznymi. - PiS był wtedy gotów budować koalicję z PO. Obawiamy się, że dziś to PO przejmie kontrolę nad mediami publicznymi.
SLD im na to pozwoli? - Jeśli politycy Sojuszu będą wobec Platformy ulegli, to tak.
Jerzy Szmajdziński i Grzegorz Napieralski mieliby być wobec PO ulegli? - Szmajdziński zajmuje w tej sprawie wasalne stanowisko wobec PO.
Ma pan na to jakiś dowód? - To nie jest obraźliwe. Z całym szacunkiem dla pana marszałka Szmajdzińskiego, on świetnie współpracuje na Śląsku z wicepremierem Grzegorzem Schetyną. To w negocjacjach odgrywa ogromną rolę.