http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kryzys Unii nie podzielił

Dominika Pszczółkowska, Bruksela
2009-03-02, ostatnia aktualizacja 2009-03-02 01:03

"Nie" dla euroobligacji, "nie" dla protekcjonizmu i traktowania Europy Środkowej jako gorszego partnera. Premier Donald Tusk wracał z niedzielnego szczytu UE w Brukseli zadowolony

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



- Nasz główny cel, czyli jednolita i mocna opinia przeciw egoizmom narodowym i protekcjonizmowi, został zrealizowany w mojej ocenie w 100 proc. - tłumaczył Tusk.

Unijni przywódcy spotkali się na nieformalnym szczycie w Brukseli, by rozładować atmosferę, która w ostatnich tygodniach była wyjątkowo napięta. Europę Środkową przerażało, że plany pomocy dla przemysłu wymyślane na Zachodzie odbiją się na nas rykoszetem. Polski rząd obawiał się też, że kraje strefy euro postanowią same ratować się przed kryzysem i tym samym "wyrzucą za burtę" Europę Środkową.

W niedzielę okazało się, że nie jest tak źle. Jeszcze zanim do unijnej stolicy zjechali przywódcy, Komisja Europejska poinformowała, że Francja zmieni plan pomocy dla sektora samochodowego. Pomoc miały otrzymać tylko te koncerny, które nie będą zwalniać pracowników we Francji. Oznaczałoby to, że zapewne będą zwalniać w fabrykach w Europie Środkowej. - Nasza postawa w ostatnich tygodniach doprowadziła do tego, że francuski rząd wycofał się z takich pomysłów - cieszył się minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.

Znika też zagrożenie, że strefa euro wyda wspólne euroobligacje, niezwykle atrakcyjne dla inwestorów, co sprawiłoby, że Polska, by sprzedać swoje obligacje, musiałaby zaproponować ich bardzo wysokie oprocentowanie. - Pomysł obligacji dla wybranej grupy państw jest chyba już pomysłem nieaktualnym - mówił w niedzielę Tusk. Zapewniała go o tym m.in. niemiecka kanclerz Angela Merkel.

By wzmocnić nacisk na starą Unię, premier Tusk tuż przed szczytem zaprosił na spotkanie w polskiej ambasadzie przywódców Czech, Węgier, Słowacji, Rumunii, Bułgarii i trzech krajów bałtyckich. Razem chcieli podkreślić, że do takiego podziału nie może dojść.

Stanowcze "nie" usłyszał jednak na tym spotkaniu węgierski premier Ferenc Gyurcsány, który przyjechał do Brukseli z planem gigantycznej pakietowej pomocy dla państw i banków Europy Środkowej o wartości 160-190 mld euro, której miałyby udzielić unijne i światowe instytucje.

Tworzenie oddzielnych planów dla Europy Środkowej, a oddzielnych dla Zachodniej byłoby właśnie tym, czego np. polski rząd obawia się najbardziej. - Z punktu widzenia Polski ważne jest, by koncentrować się na budowaniu reguł, które w sposób obiektywny będą wspomagały całą UE - mówił Tusk.

Być może po to, by przestrzegać wszystkich unijnych reguł, Polacy zmienili ton w sprawie zasad, na jakich Polska miałaby wejść do strefy euro. W Warszawie premier opowiadał się za skróceniem dwuletniego okresu przebywania złotego w "wężu walutowym" (tzw. ERM II). W Brukseli premier Tusk i minister finansów Jacek Rostowski podkreślali już, że niczego takiego nie postulują. Polska nie miałaby nic przeciwko skróceniu tego czasu, ale jest w stanie wypełnić ściśle wszystkie warunki członkostwa w strefie euro - zapewniali.

Przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso gorąco dziękował krajom Europy Środkowej za obronę zasad wspólnego rynku UE.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Żegnaj, Kościele

Czy występujący z Kościoła może żądać, by wykreślono go z księgi chrztu? Czy nadal jest katolikiem?