To ważna wiadomość, bo jak twierdzi Ernest III Wilson, uczony z University of Maryland zajmujący się problematyką wykluczenia cyfrowego, społeczny koszt tej formy wykluczenia jest proporcjonalny do udziału, jaki mają w społeczeństwie znajdujący się poza siecią. Naszą ceną za wykluczenie były dwuletnie rządy koalicji zbudowanej przez
PiS.
Badania prezentowane przez Gazeta.pl pokazują jednak, że wykluczenie cyfrowe jest problemem nakładającym się na inne powody społecznych podziałów: brak wykształcenia, miejsce zamieszkania, zatrudnienie. Osoby mieszkające na wsi zazwyczaj legitymują się przeciętnie niższym wykształceniem od mieszkańców miast. Tym samym mają mniejszą motywację do korzystania z internetu. Nawet gdyby taką motywację mieli, to ze względu na niedostatki infrastruktury dostęp ten w wielu przypadkach jest nieosiągalny. W rezultacie maleją szanse na edukacyjny i zawodowy awans mieszkańców wsi i koło się zamyka. Zamykać się będzie w coraz bardziej duszącą pętlę, bo wykluczeni cyfrowo stanowić będą grupę o coraz mniejszym znaczeniu politycznym. W rezultacie cyfrowa luka może nabrać w Polsce charakteru trwałego, co już zapowiadają liczne badania społeczne pokazujące istnienie znacznego odsetka Polaków deklarujących, że nie widzą powodu, dla którego warto korzystać nie tylko z internetu, lecz nawet telefonu komórkowego.
Problemem są jednak nie tylko wykluczeni. Coraz większym problemem będą podłączeni. Zwłaszcza dla polityków, administracji, nauczycieli.
Opublikowany na początku lutego tego roku raport Power of Information Taskforce rządu brytyjskiego zwraca uwagę, że uzbrojony w informację i narzędzia komunikacji obywatel stwarza zupełnie nowe wyzwania. Sto tysięcy matek organizujących się w internetową sieć samopomocy to już nie tylko fakt społeczny. To także siła polityczna. Jaką siłą okażą się miliony Polaków organizujących się w Nasza-Klasa.pl?
Nie wiemy, bo ciągle bardzo mało wiemy o największej grupie internautów - dzieciach i młodzieży. Z badań nad tymi grupami wynika, że dorośli, nawet ci którzy zawodowo zajmują się ludźmi młodymi, a więc np. nauczyciele, nie mają praktycznie żadnego pojęcia o aspiracjach, pragnieniach oraz o realnych praktykach społecznych i kulturowych tej grupy wiekowej.
Na szczęście internet otwiera zupełnie nowe możliwości badawcze. Mimo ulotnego i efemerycznego charakteru komunikacji sieciowej, pozostają po niej twarde ślady w postaci rejestrów na licznych serwerach. To niezwykle wdzięczne źródło danych dla kompetentnych badaczy.
Tygodnik "Polityka". Pisze także na bendyk.blog.polityka.pl i www.makroskop.pl