Obrońcom Skowrońskiego do sztambucha
Krzysztof Skowroński i "Trójka" - co dalej - RAPORT
>
Ze zwolennikami teorii spisku polemizować nie warto. Wiedzą lepiej. Nie potrzebują dowodów i nie przekonają ich argumenty.
Wszystkim pozostałym warto jednak przypomnieć, o co chodziło naprawdę. Według audytorów Skowroński wypłacał sobie honoraria bez akceptacji zwierzchnika, a więc - w sposób niezgodny z obowiązującymi w firmie zasadami. "Gazeta" - pisząc o audycie w
radiu - nie wypowiadała się o poziomie artystycznym "Trójki". Na czym więc polegało mniemane odwoływanie Skowrońskiego przez "Gazetę"?
Nie sposób dowiedzieć się tego z wywiadów z byłym dyrektorem III Programu PR, które ukazały się w dzisiejszych dziennikach. Sam zainteresowany nie wyznaje bowiem teorii spisku. Pytany przez "Rzeczpospolitą" o "zarzuty dotyczące honorariów" - co, swoją drogą, jest bardzo delikatnym nazwaniem problemu - odpowiada: "Oczywiście nie zgadzam się z tymi zarzutami. Wypłatę moich honorariów zatwierdzał prezes. Chcę zaznaczyć, że nie posłużyły one również jako argumenty do odwołania mnie".
W wywiadzie dla innej gazety Skowroński mówi: „Jeżeli ktoś odnosi sukces, to trzeba znaleźć na niego haka. Chodzi o wytworzenie wrażenia, że coś niedobrego działo się z finansami w «Trójce ». A wszystko się działo poprawnie. To mi się kojarzy z metodami z poprzedniej epoki”.
Podsumujmy: Skowroński nie zgadza się z zarzutami, które zrelacjonowała Agnieszka Kublik w "Gazecie", co jest jego świętym prawem. "Gazeta" ich nie wymyśliła - pochodziły z przeprowadzonego w radiu audytu, a kontrola wewnętrzna je potwierdziła.
Były dyrektor nie uważa jednak, że został odwołany z powodów finansowych. Więcej: Skowroński mówi, że cała sprawa nie została wykorzystana nawet jako pretekst!
Nie słucham "Trójki" więc trudno mi ocenić sukcesy menedżerskie jej byłego szefa. Od dawna jednak wiemy, że w publicznych mediach sukcesy menedżerskie (bądź ich brak) nie mają wpływu na nominacje menedżerów. Teraz okazało się także, że nie mają na to wpływu zarzuty o niepoprawne wypłacanie sobie honorariów. To okoliczności przygnębiające, ale nie można się oszukiwać, że jest w nich coś zaskakującego.