http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Po wyborach w Izraelu. Hamas szkodzi sprawie palestyńskiej

Dżihad Abu Znied
2009-03-02, ostatnia aktualizacja 2009-02-27 17:07

Wydaje mi się, że Liberman jest skrzydłem Hamasu w Izraelu, a Hamas - partią Liebermana w Palestynie. Akurat trafili na swój dobry czas - wywiad z członkinią palestyńskiego parlamentu, mieszkanką jerozolimskiego obozu uchodźców

Zdziwił panią rezultat izraelskich wyborów? Lewica, która od lat przemawia za pokojem (a zdaje się, że izraelskie społeczeństwo chce pokoju), jest w rozsypce. Prawica, choć podzielona, zbiera wszystkie atuty.

Dżihad Abu Znied: - Nie stało się nic zaskakującego. W Izraelu dopełnia się proces zapoczątkowany wiele lat temu. Izraelczycy zobaczyli, że lewica tylko gada o pokoju, lecz nie ma sił, by wprowadzać w życie własne idee. Coś ważnego rozpoczyna, ale staje w połowie drogi, jak po negocjacjach w Oslo.

To prawicowy premier Izraela Menachem Begin dał im pokój z Egiptem. Prawicowy Icchak Szamir z Likudu rozpoczął negocjacje z Palestyńczykami w Madrycie. Prawicowy Beniamin Netanjahu, teraz desygnowany na premiera, zwrócił Hebron. Prawicowy Ariel Szaron, człowiek, który wyrządził nam tak wiele krzywd, wycofał osadników z Gazy.

To prawda, u podstaw tych decyzji stały negocjacje, które prowadziła z nami izraelska lewica. Jednak niewiele z nich wynikało. Gdy Ehud Barak był premierem Izraela, nie zrobił dla realnego pokoju nic, choć korzystał z pomocy USA i Billa Clintona, bardzo zaangażowanego w nasze sprawy. Barak składał propozycje, które w Izraelu nie miały realnego zaplecza. Może miał dobre intencje, ale co z tego?

Izraelski obóz pokoju przestał istnieć, bo nie podejmował realnych decyzji. A skoro tak, Izraelczycy wybierają tych, którzy o pokoju nie mówią, bo po co mówić o czymś, czego nie widać i co nie przynosi żadnych wymiernych rezultatów.

Czy to oznacza, że raduje panią wynik wyborów? Izraelska prawica może dziś wszystko. Także prawica, która nie chce żadnego dialogu z Palestyńczykami.

- To nie były moje wybory, więc nie mam co się cieszyć. Wiem tylko, że Likud i Kadima nie utworzą wspólnego rządu bez wsparcia szalonego Awigdora Liebermana lub religijnej partii Szaas. A taka koalicja będzie bardzo trudna.

Zresztą od wielu lat w Izraelu nie było łatwej koalicji, czyli nie było silnej władzy. Kolejni premierzy musieli się o wszystko targować; nawet Ariel Szaron, nie mówiąc już o Ehudzie Olmercie. Słaby rząd nie może zaproponować żadnych istotnych rozwiązań.

Nowy izraelski rząd też będzie słaby, byle kłótnia o byle drobnostkę może go wywrócić. Nie spodziewam się po nowych izraelskich władzach niczego, ale nie tylko dlatego, że nie mówią o pokoju. Ugrzęzną w politycznej grze, nie podejmą żadnej perspektywicznej decyzji. Postęp na Bliskim Wschodzie został zahamowany na kilka następnych lat.

Z drugiej strony sytuacja nie zmieni się bez udziału USA i Baraka Obamy. On będzie chciał odzyskać pozycję Ameryki w krajach arabskich. Musi też liczyć się z żydowskim lobby w USA, więc musi się jakoś zaangażować. Zmieni amerykańską politykę wobec nas i wobec Izraela. Ale jak - nie mam pojęcia, choć wydaje się, że na lepsze. Tylko nie wiem, czy to wystarczy.

A z trzeciej strony Izrael znalazł się w kropce. Jest izolowany na arenie międzynarodowej. Utracił Turcję, swojego islamskiego sprzymierzeńca. Ma kiepskie notowania w Unii Europejskiej. Nie może skutecznie rozmawiać z Ligą Arabską. Może więc wszystko to stwarza nadzieję na jakąś zmianę. A może tylko utwierdzi w wieloletnim trwaniu bez podejmowania żadnych decyzji.

Dlatego nie ma znaczenia, czy premierem będzie Beniamin Netanjahu z Likudu, czy Cipi Liwni z centrowej Kadimy, która zdobyła najwięcej głosów. Może lepiej się stało, że rząd ma formować Netanjahu.

Dlaczego?

- Mamy takie arabskie powiedzenie: jeśli znasz swojego wroga, jesteś silny. Jeśli go nie znasz, jesteś słaby. Nie wiemy, co może zaproponować nam Liwni. Domyślam się, że niewiele. Mam wrażenie, że jej poglądy na kwestię palestyńską są bardzo skrajne; słyszałam jej przemówienia, jakoś nacjonalistyczne, coś o ostatecznym rozwiązaniu sprawy palestyńskiej. I jest na nas zła, bo na całym świecie politycznie straciła na interwencji w Gazie, choć wewnątrz Izraela zyskała.

Znamy Benjamina Netaniahu. Wiemy, na co go stać. Będzie rozwijał żydowskie osadnictwo na Zachodnim Brzegu. W politycznych deklaracjach będzie bardzo radykalny. Ale to on oddał Hebron.

Co ważne - Netanjahu był wojskowym. Szaron mógł wyrzucić osadników z Gazy mimo kłopotów w rządzącej wówczas koalicji. Dlaczego? Bo był generałem! Ehud Olmert nie mógł nic zrobić, bo z wojskiem nie miał nic wspólnego. Wojsko jest w Izraelu najważniejsze - rządzi i kontroluje. Człowiek bez wojskowej kariery nie może być skutecznym politykiem. Choć czasami to za mało, jak w przypadku Ehuda Baraka, generała, który politycznie przegrał wszystko.

Kim dla pani jest Awigdor Lieberman?

- Nikim. Zdobył duże poparcie w wyborach, gdyż Izrael jest od lat targany aferami; ministrowie i premier Olmert uwikłali się w jakieś niejasne interesy. Lieberman grał na awanturę i wygrał rozłam między Likudem a Kadimą; stawiał na to od dłuższego czasu. Skorzystał na zamrożeniu procesu pokojowego.

Lieberman zgłasza nierealne pomysły, chce transferować Arabów na Terytoria - to nic innego, jak namawianie do etnicznej czystki - proponuje bombardować tamę w Asuanie i tym podobne brednie. Mówi o żydowskim państwie, czyli państwie jednego narodu, czyli państwie niedemokratycznym. Nie ma znaczenia, że go nie stworzy. Ale to działa, bo dlaczego ma nie działać, skoro deklaracje pokojowe też okazały się nierealne.

Mówią w Izraelu, że Lieberman jest faszystą, populistą, ekstremistą, ale dla mnie takie etykiety mają niewielkie znaczenie. Lieberman nie uprawia prawdziwej polityki zorientowanej na rozwiązywanie prawdziwych problemów. To podstawowy problem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':