http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Oznaki życia - nowe powiadanie Etgara Kereta

Etgar Keret *
2009-03-02, ostatnia aktualizacja 2009-02-27 17:04

Moja pani psycholog mówi, że muszę się odnaleźć w życiu. To zaledwie nasze trzecie spotkanie, a ona wymyśla mi, jakbyśmy się znali od kołyski. Tuż przed upływem godziny pyta, jak wygląda mój typowy wieczór. To dobre pytanie, usiłuję sobie przypomnieć.


Fot. Albert Zawada / AG
- Kiedy już dziecko pójdzie spać, oglądamy z żoną telewizję. Od czasu tej sytuacji w Gazie to głównie aktualności. Przeskakuję po różnych kanałach z informacjami, po półgodzinie żona ma dość i idzie poczytać książkę. Ja dalej śledzę wiadomości i na którymś etapie zasypiam przed telewizorem albo zaczynam płakać. Zależnie od liczby zabitych tego wieczoru.

- Ma pan jakieś inne rozrywki oprócz drzemki bądź płaczu przed telewizorem? - pyta terapeutka.

- Bawię się z moim trzyletnim synkiem - odpowiadam bez wahania. - Bardzo to lubię.

- Niech mi pan opisze taką typową zabawę - prosi.

- Kładę się na plecach na dywanie w jego pokoju, a on stoi na łóżku i rzuca we mnie różnymi rzeczami. Przeważnie miękkimi - poduszkami itepe, ale czasem potrafi też lokomotywą albo latarką i wtedy przerywam zabawę i go upominam. To może bardzo zaboleć, jakby tak rzucić w panią lokomotywą.

Nie odpowiada, tylko kiwa głową. Wyczuwam, że nie jest zadowolona.

*

Mój agent mówi, że muszę napisać jeszcze jedną książkę, najlepiej powieść. Jeśli się da, to taką z historią miłosną, która traktowałaby o narastającej fali fundamentalizmu islamskiego.

- Od ostatniej minęło już siedem lat - mówi. - Mamy u nas w wydawnictwie wielu pisarzy, co wydają książkę raz na dwa lata. Leniwi publikują co trzy. Ale siedem lat - co to jest? Powiedz no mi, co ty robisz z czasem?

- Patrzę dużo na aktualne wydarzenia w telewizji - próbuję się bronić. - Bawię się z dzieckiem.

- To żadna wymówka - stwierdza. - Wywal telewizor, weź opiekunkę. I pisz coś wreszcie, pisz, pisz, pisz.

- Nie mogę wyrzucić telewizora - walczę. - Tam jest wojna, muszę być na bieżąco. A jeśli chodzi o opiekunkę, to po prostu nie da rady. On w nie rzuca różnymi rzeczami. One tego nie lubią...

- Daj już spokój z tymi wszystkimi żałosnymi wykrętami - przerywa mi. - Wyjdź z narożnika. Ja chcę, żebyś zaczął pisać, pisać, pisać. Jestem agentem tych, co piszą, a nie wynajdują wykręty.

*

Dziewczyna z telemarketingu uważa, że muszę sobie zafundować kanał Ego, specjalny kanał kablówki wyłącznie dla mężczyzn. Łapie mnie dokładnie wtedy, kiedy właśnie mam odbierać dziecko.

- Nie, dziękuję - mówię, otwierając żelazną furtkę przedszkola.

Głos ma miły, trafiający do przekonania. Nieprzyjemnie mi jest odmówić.

- Ale nie słyszał pan jeszcze, jakie pasjonujące programy są na tym kanale - upiera się. - Wyścigi Formuły 1...

- Przykro mi... - próbuję zakończyć rozmowę.

- Boks tajlandzki - nie rezygnuje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':