http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Minister obiecuje nam e-administrację

Przemysław Poznański
2009-02-27, ostatnia aktualizacja 2009-02-27 01:11

Za dwa lata Polacy będą mogli przez internet m.in. rozliczyć się z fiskusem i złożyć wuiosek do ZUS - zapowiedział wczoraj wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Witold Drożdż

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Witold Drożdż
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Witold Drożdż
- Teraz trzeba trzymać kciuki, by te terminy zostały dotrzymane - ocenia Przemysław Hinc, doradca podatkowy i członek zarządu poznańskiej spółki PJH Doradztwo Gospodarcze. Jego zdaniem pełna informatyzacja administracji powinna się dokonać już dawno. -Wciąż tkwimy wczasach, gdy nie dość, że musimy stać w długich kolejkach, to na koniec trafiamy jeszcze na urzędniczkę, która akurat tego dnia nie ma humoru i odsyła nas do innego okienka. To nie tylko nie przystaje do XXI w., ale przede wszystkim zabiera cenny czas - mówi Hinc.

Cieszy go przede wszystkim deklaracja ministra Drożdża, że jeszcze w 2009 r. możliwe będzie składanie przez internet wniosków i reklamacji do ZUS oraz wyszukiwanie podmiotów w Krajowym Rejestrze Sądowym.

- ZUS przyjmuje już przez internet deklaracje, ale wciąż przedsiębiorca, który chce wziąć dzień opieki nad dzieckiem, musi przechodzić całą biurokratyczną gehennę - zaznacza.

Dzięki tzw. ePUAP-owi - elektronicznej Platformie Usług Administracji Publicznej -Polacy będą mogli uzyskać w sieci np. pozwolenia, zaświadczenia oraz składać wnioski. Niektóre nowe usługi mają się pojawić już w tym roku, a od przyszłego roku podatkowego ma być uruchomiona na ePUAP-ie możliwość rozliczania się z fiskusem przez osoby fizyczne.

- Obecnie platforma umożliwia obywatelom już m.in. kontakt z urzędem za pomocą internetu. Chcemy ją dalej rozwijać i sprawić, żeby w ciągu najbliższych dwóch lat pojawiło się na niej kilkadziesiąt nowych usług. Tak, żeby za dwa lata najważniejsze sprawy urzędowe można było załatwić przez internet - deklaruje minister Drożdż.

Zdaniem Tomasza Kulisiewicza, analityka firmy doradczej Audytel, deklaracje ministra cieszą, ale dla pełnego wdrożenia projektu e-administracji potrzeba więcej niż możliwość składania kilku dokumentów drogą e-mailową.

- Polskie urzędy, a przede wszystkim prawodawstwo, na którym opierają one swoją pracę, wciąż tkwią wXIX wieku. Wymagane są nadal zaświadczenia na papierze, najlepiej z pieczątką - mówi Kulisiewicz. Jego zdaniem przykładem absurdu jest choćby żądanie w wielu przypadkach od przedsiębiorców zaświadczenia o niezaleganiu z podatkami. -A wystarczyłoby zintegrować systemy administracji państwowej. Wtedy urzędnik po prostu klikałby wodpowiednią bazę danych imiał czarno na białym napisane, czy zaległości są, czy ich nie ma - tłumaczy ekspert. Innym z absurdów jest wymóg posiadania stałego zameldowania. - Tkwi on w ponad stu różnych ustawach. Bez fundamentalnych zmian e-urząd nie zadziała - dodaje Kulisiewicz.

Deklaracje resortu spraw wewnętrznych cieszą przedstawicieli spółek z branży IT.

-To oznacza, że wkrótce rozpisane zostaną przetargi na zaprojektowanie iwykonanie platform informatycznych, które umożliwią wdrożenie projektów e-administracji -mówi "Gazecie" Piotr Kardach, prezes Sygnity. Jego zdaniem z pewnością wystartują w nich wszystkie liczące się firmy z branży, a już na pewno Sygnity. -Terminy realizacji projektów podane przez ministra Drożdża wydają się realne. Wdrażanie dużych, skomplikowanych systemów informatycznych wymaga czasu. Dzięki temu będziemy mieli pewność, że są to projekty dobrze przygotowane -podkreśla Kardach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów