- Pan prezydent uznaje kompetencje rządu w dziedzinie polskich finansów, rząd za nie odpowiada, w związku z tym pan prezydent i pan premier ustalili, że na szczyt poleci pan premier - powiedział Kamiński.
Do ustalenia doszło w środę podczas rozmowy "w cztery oczy" w Pałacu Prezydenckim przy okazji szczytu społecznego poświęconego walce z kryzysem. I wtedy też prezydent zdecydował informację o tym ujawnić dopiero w czwartek.
Do wczoraj prezydent i premier zapewniali, że będą starać się u prezydencji czeskiej o dwa krzesła dla polskiej delegacji. Jednocześnie obaj zapewniali też, że dojdą do porozumienia jeśli będzie tylko jedno miejsce przy stole obrad.
Min. Kamiński przypomniał, że w przeszłości, kiedy program szczytu w Brukseli pokrywał się z tym, za co odpowiedzialny jest w kraju prezydent,
Lech Kaczyński chciał w nim uczestniczyć.
Z kolei rzecznik rządu Paweł Graś powiedział w czwartek, że po otrzymaniu od prezydencji czeskiej informacji o tym, że rzeczywiście jest tylko jedno miejsce, zapadła decyzja, że na szczyt poleci premier.
Przed szczytem premier ma zaplanowane spotkanie z przedstawicielami państw Grupy Wyszehradzkiej i państw bałtyckich.