http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Eurowątpliwości to obciach?

Dominika Wielowieyska
2009-02-26, ostatnia aktualizacja 2009-02-26 10:29

Czwartkowy przegląd prasy

Dominika Wielowieyska
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Dominika Wielowieyska
ZOBACZ TAKŻE
Gazeta Wyborcza za najważniejszą wiadomość dnia uznaje, inicjatywę premiera Tuska, który chce zbudować w Unii Europejskiej koalicję przeciwko protekcjonizmowi gospodarczemu. Na pierwszej stronie pojawia się też informacja o kompromisie w sprawie emerytur mundurowych. Szef MSWiA Grzegorz Schetyna ustąpił związkowcom, ale nie we wszystkim.

A Rzeczpospolita alarmuje, że na koniec lutego deficyt budżetowy może sięgnąć połowy kwoty planowanej na cały rok. Zdaniem gazety rząd może być zmuszony podnieść składkę rentową i zamrozić płace budżetówki. - Deficyt budżetowy po dwóch miesiącach sięgnie 6 - 8 mld zł wobec 18,2 mld zł zaplanowanych na cały rok - mówi ''Rz'' Mirosław Gronicki, były minister finansów. Janusz Jankowiak, ekonomista Polskiej Rady Biznesu, jest jeszcze większym pesymistą. Według niego dochody państwa będą na koniec lutego niższe od wydatków nawet o 9 - 11 mld zł. Ministerstwo Finansów odmówiło skomentowania tych szacunków.

Także na pierwszej stronie ''Rz'' czytamy, że Radosław Sikorski był wyraźnie zadowolony ze swego wczorajszego spotkania z szefową dyplomacji USA Hillary Clinton w Waszyngtonie. ''- Pani sekretarz stanu sama z siebie powiedziała, że USA będą realizować to, na czym Polsce szczególnie zależy, a więc deklarację polityczną - powiedział po spotkaniu Sikorski. Deklaracja, podpisana latem zeszłego roku, mówi m.in. o solidarności obu krajów wobec zagrożeń strategicznych i stacjonowaniu w Polsce baterii rakiet Patriot. Sikorski i Clinton rozmawiali również o Rosji i ogarniętej kryzysem Ukrainie. - Obydwa nasze kraje uważają Ukrainę za kluczowy kraj, który decyduje o układzie sił w Eurazji - odpowiedział szef polskiej dyplomacji na pytanie "Rz" o treść rozmów w tej kwestii.''

W gazetach sporo o szczycie społecznym, który odbył się wczoraj w pałacu prezydenckim

''- Jest szansa na to, aby wspólnie walczyć z kryzysem - oświadczył na konferencji prasowej po zakończeniu I szczytu społecznego Lech Kaczyński. Prezydent był zadowolony ze spotkania. Premier Donald Tuskiem uznał bowiem, że jest gotów rozmawiać o nowym terminie przyjęcia unijnej waluty, i wezwał do stworzenia "narodowej strategii dojścia do euro''. - czytamy w ''Rzeczpospolitej''.

''Na początek spięcie, potem pełna kurtuazji wymiana dobrze znanych poglądów na temat kryzysu i wejścia do strefy euro. Konferencja prasowa. I tyle. Tzw. szczyt społeczny zwołany przez Lecha Kaczyńskiego, w którym uczestnicy mieli pochylić się nad losem zwykłego człowieka, okazał się PR-owską zagrywką''. - opisuje szczyt w Polska the Times Joanna Ćwiek.

''Dziennikarze nie usłyszeli, co premier Tusk powiedział uczestnikom szczytu społecznego na temat kryzysu. Prezydent Kaczyński - gospodarz spotkania - uznał, że interesujące jest tylko jego wystąpienie, i gdy się zakończyło, wyprosił z sali mikrofony i kamery''. - pisze w ''Rz'' Paweł Jabłoński. ''Ponoć szczyt nie skończył się żadnymi konkretnymi ustaleniami. Ale o szczegółach dowiedzieliśmy się ze specjalnej konferencji prezydenta i wypowiedzi premiera. Zatem spotkanie, które miało wzbogacić naszą wiedzę o kryzysie oraz budować porozumienie, zostało utajnione i wykorzystane jako kolejna okazja do politycznych wystąpień. Dla gospodarki ważne jest stwierdzenie premiera, iż kwestia daty przyjęcia euro jest otwarta. To znacząca zmiana w porównaniu z poprzednimi deklaracjami rządu - że wejście do eurolandu w 2012 roku jest przesądzone. Odstąpienie od upierania się przy szybkim przyjęciu euro to smutna, ale konieczna decyzja''. - czytamy w komentarzu "Rzeczpospolitej".

W tym samym dzienniku (ale tylko w internecie) komentarz Bronisława Wildsteina: ''Euro zbawiłoby nas i ochroniło od kryzysu - powtarza rząd i jego wyznawcy. Wprawdzie kraje strefy euro przeżywają go dziś gorzej niż Polska, ale z tajemniczych powodów europejska waluta ocaliłaby nas. Spójrzcie na Słowację! - wołają eurowyznawcy. Patrzę i widzę, że Słowacy posługują się euro. Jak to wpłynie na ich gospodarkę, zobaczę za jakiś czas. Wprowadzenie euro ochroniłoby polską walutę od gwałtownej huśtawki, której poddana była ostatnio, co jest poważnym argumentem za jego przyjęciem. Jednak droga do europejskiej waluty prowadzi przez paroletnie zamrożenie kursu złotego, co, jak twierdzi wielu analityków, ułatwiłoby spekulacyjny atak, na którego odparcie nie mielibyśmy środków. W każdym razie jest się nad czym zastanawiać, ale rząd i eurowyznawcy twierdzą, że wątpliwości w tej kwestii to obciach''.

Nie są ''obciachem'' wątpliwości co do daty wejścia do strefy euro. Jeżeli coś można nazwać "obciachem" to przywiązanie niektórych polityków do złotego jako symbolu naszej suwerenności. Nie można uznać wejścia do strefy euro za jedyne antidotum na kryzys. Ale w czasie szalejącej burzy kryzysowej nie mamy wielkiego wpływu na to, co dzieje się w gospodarce światowej, a tym samym naszej gospodarce. Determinacja, by rozpocząć negocjacje z Komisją Europejską czy Europejskim Bankiem Centralnym w tej sprawie, jest jedną z nielicznych rzeczy, którą możemy się wykazać. Obecność w strefie euro przyniesie korzyści naszej gospodarce. Stwierdza to m.in. raport NBP, którym kieruje nominat Lecha Kaczyńskiego Sławomir Skrzypek. Jedynym problemem jest to jak bezpiecznie i na dobrych warunkach znaleźć się w Eurolandzie. Trudno zrozumieć, dlaczego niektórzy politycy mają kłopot ze zrozumieniem tej oczywistości.

"Polska The Times" donosi, że nawet koalicja krytykuje plan antykryzysowy Michała Boniego. "Od 500 do 1200 zł dopłaty do kredytu hipotecznego otrzymają z budżetu państwa bezrobotni, którzy stracą pracę i nie będą w stanie obsługiwać swego zadłużenia - ogłosił wczoraj minister Michał Boni. Z pomocy tej będą mogli skorzystać wszyscy, którzy stracili pracę, poza zwolnionymi dyscyplinarnie. Program ma ruszyć w kwietniu. Potrwa do końca 2010 roku. W tym czasie można ubiegać się o pomoc."

I komentarz tego dziennika:

"Rząd Donalda Tuska zamierza nagradzać lenistwo, egoizm, krętactwo i bezmyślność. Minister bez teki Michał Boni zapowiedział, że rząd zamierza dopłacać "nawet 1200 zł" do kredytów bezrobotnym. Pomysł jest jeszcze niekonkretny, ale zapowiedzi muszą wszystkich pracujących przerażać. "Raczej adresujemy to rozwiązanie do osób, które kupowały takie <> mieszkania, ale też nie chcemy tego limitować" - tłumaczył Boni. I dodał, że chciałby, by bezrobotny po znalezieniu pracy oddał ten dług budżetowi. Ale kto będzie decydował, jakie mieszkania są "przeciętne"? Kto zdecyduje, komu należy się pomoc? Kto będzie sprawdzał, czy rzeczywiście jest ona potrzebna? Decyzja rządu otwiera możliwości nadużyć. Z innych doświadczeń (powodzie, huragany, pożary) wiadomo, że pomoc trafia najczęściej do ludzi najmniej potrzebujących. Prawdziwy ubogi ręki po nią nie wyciągnie." - pisze w Polska the Times" Tomasz Pompowski. Jego wątpliwości są uzasadnione. Ale ocenić rządowy pomysł można dopiero wtedy, gdy poznamy jej szczegóły. Koncepcja Boniewo ma sens tylko wtedy, gdy rzeczywiście będziemy mieć gigantyczny problem ze spłatą kredytów i utratą mieszkań przez niezamożnych Polaków. To dobrze, że rząd przygotowuje się na taki scenariusz.

Z kolei Trybuna uważa, że pomysł z pomocą w spłacaniu kredytów to wydmuszka. ''Na przełomie marca i kwietnia ma być gotowe rozwiązanie legislacyjne zgłoszonego przez premiera projektu. Wtedy, być może, okaże się, że mieliśmy do czynienia z pomysłem zrealizowanym od początku do końca. Dziś jednak historia tej szumnie zapowiadanej pomocy przypomina pytanie skierowane do Radia Erewan: czy to prawda, że w Moskwie na placu Czerwonym rozdają samochody? I odpowiedź: prawda, ale nie na placu Czerwonym...'' - pisze w ''Trybunie'' Ewa Rosolak, przypominając liczne - czasami sprzeczne ze sobą - wypowiedzi polityków PO w sprawie kredytowej pomocy.

W ''Rzeczpospolitej'' dwugłos o filmie o księdzu Popiełuszce: Barbara Hollender wyszła z kina wzruszona ''Tak było. Taśmy prawdy'' - napisała. Rafał Świątek jest sceptyczny. Jego recenzja nosi tytuł ''Byle jaka hagiografia''.

''Nasz Dziennik'' zainteresował się losami ''lubelskiego Pyjasa'': ''Do dziś niewyjaśnione pozostają okoliczności tajemniczej śmierci lubelskiego działacza opozycyjnego Aleksandra Hacia w 1984 roku. Jego koledzy od samego początku podejrzewali mord na tle politycznym, ale prokuratura umorzyła śledztwo z powodu braku cech przestępstwa. Prowadzący to postępowanie prokurator Marek Ekielski mówi dziś, że nie może sobie nic zarzucić. Trudno to zweryfikować, bo akta sprawy zostały... zniszczone. Prokurator Ekielski jest dziś naczelnikiem wydziału organizacyjnego Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie''.

Niemal wszystkie gazety informują o odwołaniu Krzysztofa Skowrońskiego z funkcji szefa radiowej Trójki. W ''Rzeczpospolitej'' Bronisław Wildstein ocenia, że ta decyzja łamie wszelkie standardy. Jego zdaniem Skowroński postawił Trójkę na nogi, a dziś egzotyczna koalicja Samoobrony i LPR postanowiła go zniszczyć. Wspomniał także, że swój udział w tej dymisji ma ''Gazeta Wyborcza'', która ''rzuciła hasło nagonki na Krzysztofa Skowrońskiego''. Wildstein niestety nie odnosi się merytorycznie do wyników audytu, który w Trójce zrobiła firma zewnętrzna, niezwiązana z LPR i Samoobroną. A o tym pisała ''Gazeta Wyborcza''.

Aby przekonująco bronić Skowrońskiego, należy odpowiedzieć na zarzuty audytorów i wyjaśnić, dlaczego były szef Polskiego Radia, przełożony Skowrońskiego Krzysztof Czabański wypowiada się niejednoznacznie w sprawie tego audytu.

W ''Rz'' ciekawa informacja o wyborach prezydenta w Olsztynie. Platforma Obywatelska była pewna, że w drugiej turze PiS poprze jej kandydata. A tymczasem to poparcie zyskał człowiek PSL. Być może to jeden z gestów przyjaźni wobec ludowców, które wykonał Jarosław Kaczyński. Może w przyszłości liczy na jakąś bliższą współpracę ?

  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':