Zobacz też: Radio Maryja idzie do europarlamentu Adam Bielan, rzecznik PiS: - To tylko jeden sondaż. Nie czujemy się zagrożeni przez LPR, za dwa tygodnie Liga może mieć znów 2 proc. Prawica na prawo od nas jest zresztą mocno skłócona, do eurowyborów wystartuje z kilku list. Mnie cieszy wzrost o kilka punktów PiS. A jeśli chodzi o język, to w kampanii wyborczej na pewno będziemy bardziej krytyczni wobec rządu.
- Ten wynik LPR może zwiastować kłopoty dla PiS - zauważa jednak Rafał Grupiński (PO), minister w kancelarii premiera: - Część mocno prawicowego elektoratu PiS niechętnie słyszy łagodniejszy język partii. Na razie jednak widać, że scena jest ustabilizowana - my od wielu miesięcy mamy ok. 50 proc., PiS - około 25.
Ponad progiem wyborczym jest od końca stycznia
PSL. A co z lewicą? Sojusz od miesięcy skacze między 6-8 a 11-12 proc. i także tym razem
SLD nie utrzymał 12-proc. notowań z poprzedniego badania. Nie wiadomo jeszcze, jak na notowania partii wpłynie sobotnia decyzja o odrzuceniu propozycji Włodzimierza Cimoszewicza i samotnym starcie w eurowyborach, bez koalicji z
SdPl i Demokratami.pl.
W poprzednim sondażu, zgodnie z prośbą SdPl, umieściliśmy Porozumienie dla Przyszłości, czyli wspólne przedsięwzięcie SdPl i Demokratów.pl na eurowybory. PdP osiągnęło 1-proc. poparcie i SdPl poprosiło, by znów pytać o obie partie oddzielnie. Teraz SdPl i Demokraci.pl mają po 1 proc., tyle samo co
Samoobrona.
PBS DGA dla "Gazety", 20-22 lutego, próba reprezentatywna 1027 osób Ciężki kryzys to pogoda dla populistów Wojciech Szacki: Od wyborów w 2007 r. LPR była, i to zwykle zdecydowanie, pod progiem wyborczym. Dziś zza niego wyjrzała. Jak by to pan tłumaczył? Prof. Andrzej Rychard, socjolog: Trzeba poczekać na kolejne sondaże, to poparcie dla LPR nie musi jeszcze nic oznaczać. Gdyby jednak założyć, że nie jest to wynik jednorazowy, to jego przyczyn szukałbym głównie w sferze pozapolitycznej. To może być pierwszy objaw lęków związanych z kryzysem, pewien zwrot ku partii defensywno-narodowej. Europa nie zdaje testu z solidarności w czasach kryzysu, każde państwo buduje własną szalupę i to może przyciągać ludzi do partii eurosceptycznych.
A czy pan wie, kto jest dziś liderem LPR? Pytam, bo mam wrażenie, że 5 proc. badanych wskazało na partię, której nie ma: bez posłów, bez Romana Giertycha, który oficjalnie zajmuje się kancelarią prawniczą, bez innych znanych twarzy... - Nie, nie wiem, kto jest szefem Ligi. Te 5 proc. odczytywałbym nie tyle jako poparcie dla LPR, ile poparcie dla pamięci po LPR. I sygnał, że są ludzie, którzy szukają jakiejś partii, która da populistyczno-narodową odpowiedź na kryzys.
Ale dwaj główni gracze - PO i PiS - nie tracą, a nawet trochę zyskują. - I na razie nic poważnego im nie grozi. SLD nie ma pomysłu na bycie lewicą; nie potrafi się przekształcić w lewicę nowoczesną, a coraz mniej jest tradycyjnych wyborców Sojuszu, tych tęskniących za PRL.
Kryzys nie wstrząśnie sceną polityczną? - Na razie możemy jedynie spekulować. Nie wiadomo, jak ciężko przejdzie go Polska, a zwłaszcza drobni przedsiębiorcy. Jeśli oni pobankrutują, to może zacząć się pogoda dla populistów. Może odżyje Samoobrona lub pojawi się inna tego typu partia.