Od kilku miesięcy poprzez portale mstop.pl i nabiciwbank.pl protestują już frankowi klienci mBanku i Multibanku. Osoby, które zaciągnęły kredyty w tych bankach we frankach przed wrześniem 2006 r. oburza rosnące oprocentowanie (mimo spadających stóp procentowych w Szwajcarii). Ci, którzy brali kredyt później mają oprocentowanie nawet połowę mniejsze.
Serwis KupFranki.pl działa ledwie 10 dni, a już robi się na nim tłoczno. W poniedziałek wieczorem było stu użytkowników, we wtorek po południu - już blisko 300. Zapisują się tam ci, którzy zaciągnęli kredyty na
mieszkania w szwajcarskiej walucie. Mówią o sobie "franciszkanie" i nazywają oddolną inicjatywą obywatelską. O serwisie wspominają znajomym, rozsyłają linki na GG, wklejają na portale społecznościowe.
Jak to działa? Użytkownik podaje wysokość kredytu i miesięcznej raty w CHF, a system sumuje te kwoty i pokazuje, ile franków potrzebują zapisani na portalu klienci. W lipcu, kiedy wejdzie w życie rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego, która umożliwi spłatę kredytu bezpośrednio we frankach, "franciszkanie" chcą być potężną siłą nabywczą, która będzie w stanie negocjować z bankami najlepszy kurs CHF. Bo dziś banki przeliczają kurs franka, jak im się podoba.
Obywatelskie nie Pomysłodawca serwisu, Franek Kolasa z Poznania, absolwent ekonomii na Uniwersytecie Łódzkim, sam spłaca 140 tys. kredytu w szwajcarskiej walucie. Podobnych mu Polaków są setki tysięcy. Według danych banków na koniec 2008 r. łączna kwota kredytów na zakup
nieruchomości wynosiła w Polsce blisko 198 mld zł, z czego 134,9 mld zł w przeliczeniu to kwota przypadająca na zadłużenie w CHF.
Tomasz Łąkocy z Warszawy dwa tygodnie temu z powodu kryzysu stracił pracę. Ma 185 tys. CHF kredytu. Od kilku miesięcy sam kupuje franki w kantorach i zanosi do banku Millenium. - Napisałem podanie i okazało się, że jest to możliwe. Niestety, nigdy nie udało mi się kupić potrzebnej kwoty w jednym kantorze. Tej waluty brakuje! - podkreśla. Tomasz dołączył do serwisu kupfranki.pl we wtorek rano.
Urszula Grodzińska do Polski wróciła rok temu po trzyletnim pobycie w Irlandii. Razem z mężem kupili mieszkanie na modnym osiedlu w Krakowie. Przez szalejącego franka musieli pożegnać się z autem, bo wszystko zajadają raty kredytu (w lutym z około 500 zrobiło się prawie 700 CHF). - Z połączonymi siłami wszystkich, którzy mają kredyt w CHF banki na pewno będą musiały się liczyć. Choć zapewne będą się bronić - przekonuje.
- Nie możemy siedzieć bezczynnie. Już dziś franka brakuje w bankach i kantorach. Kiedy ludzie rzucą się do wymiany waluty, wzrośnie jej cena, pojawią się kolejki, jakie pamiętamy z PRLu, a o indywidualnych negocjacjach ceny z bankami nie ma co marzyć. Dlatego trzeba się zjednoczyć! - przekonuje Franek Kolasa.
Walutowe Allegro "Franciszkanie" chcą przekształcić portal w serwis transakcyjny. Po jednej strony będą kredytobiorcy chcący kupić określoną ilość waluty. Po drugiej - banki, które zaproponują atrakcyjną cenę. - Zaprosimy do współpracy te banki, które będą chciały składać oferty i sprzedawać nam franki w systemie online, zapewnią tanie konto walutowe i niskie opłaty, a wygra propozycja z najniższą ceną. To będzie takie walutowe Allegro - streszcza zasady działania serwisu w przyszłości Franek Kolasa. Zapewnia jednocześnie, że żaden użytkownik nigdy nie będzie musiał płacić za korzystanie z usług portalu. - Transakcje będą bezpieczne dla użytkowników, ponieważ nie będzie ich widział nikt poza jej uczestnikami, czyli kredytobiorcą i bankiem - podkreśla.
Dla Katarzyny Siwek, ekonomistki z Expandera pomysł "franciszkanów" jest bardzo atrakcyjny. - Jeśli ktoś przychodzi do banku z większą sumą, łatwiej mu negocjować - mówi.
Przeszkody wylicza Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku. - To pozytywna inicjatywa, choć trochę kojarzy mi się z sejmikiem szlacheckim. Im więcej będzie użytkowników, tym z jednej strony lepsza pozycja kredytobiorców, a z drugiej więcej głosów i trudniej o wspólną decyzję. W lipcu w grę wejdą naprawdę duże pieniądze - zaznacza i dodaje, że banki będą silnym negocjatorem.