Zaprezentowany wczoraj na targach w Barcelonie Ovi - sklep Nokii z programami na komórki - ma ruszyć w maju br. w dziewięciu krajach. Pierwsi dostęp do wirtualnego kramu fińskiego producenta uzyskają właściciele modelu N97.
Ovi to niemal bliźniacza kopia AppStore z aplikacjami na iPhone'a. Tak jak
Apple, Nokia pobierze od programistów 30 proc. ich wpływów.
Sukces Apple dał mocno do myślenia tradycyjnym graczom z branży - od startu AppStore w ciągu pół roku pojawiło się tam około 20 tys. aplikacji, które ściągnięto już ponad pół miliarda razy. I choć spółka zabierała blisko jedną trzecią utargu jako prowizję (co wówczas uznano za rozbój w biały dzień), pozwoliła zarobić twórcom godziwe pieniądze - niektórzy dorobili się na sprzedaży miniprogramów na iPhone'a setek tysięcy dolarów.
W tę stronę idzie teraz
Google - internetowy gigant już wcześniej otworzył serwis z aplikacjami do smartfonów pracujących na systemie
Android (na razie jest tylko wyprodukowany przez HTC G-1). Ale choć pojawiło się w nim ok. tysiąca różnych aplikacji, ich twórcy nie mogli na nich zarabiać. A to zniechęcało do Androida takich choćby graczy jak Electronic Arts.
Dlatego w tym tygodniu Google zacznie wprowadzać płatne programy na platformę (płatności mają być dokonywane poprzez system Google Checkout). W pierwszym rzucie zarabiać będą mogli tylko producenci aplikacji z USA i Wlk. Brytanii, później Google otworzy platformę dla programistów z Niemiec, Austrii, Holandii, Francji i Hiszpanii.
Na tym nie koniec: w maju ma ruszyć podobny do Ovi sklep
Orange. Operator zapowiada, że otworzy go także dla zewnętrznych twórców. Według informacji amerykańskiego dziennika "The Wall Street Journal", e-bazar dla właścicieli komórek z systemem Windows Mobile szykuje
Microsoft. Podobne plany ogłaszał w ub. r. producent Blackberry, spółka Research in Motion.
- Dostępność aplikacji, które działają na konkretnym smartfonie, jest bardzo ważna, odróżnia produkt od innych - uważa analityk telekomunikacyjny Rob Enderle z Enderle Group. - To właśnie jest ta wartość dodana, która przyciąga klientów do sklepów.
A w branży komórkowej tylko smartfony wychodzą dziś z tarczą ze starcia z kryzysem: gdy wartość całego rynku siadła w ostatnim kwartale o 12,6 proc., sprzedaż smartfonów wzrosła o 22,5 proc. (dane firmy badawczej Gartner).