http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy kryzys wpływa na seks? Tak, a co myśleliście?

Seksuolog radzi
2009-02-16, ostatnia aktualizacja 2009-02-18 15:11

Wyobraźmy sobie, że mężczyzna traci pracę. Siedzi w domu, zmienia kanały w telewizorze, ma cukrzycę, nadciśnienie i miażdżycę. Bierze tabletki i nic nie może. A kobieta? Odskakuje w jakiś szalony związek - mówi prof. Violetta Skrzypulec, ginekolog i seksuolog.

Violetta Skrzypulec
Fot. Bartłomiej Barczyk / AG
Violetta Skrzypulec
Beata Żurek, Dariusz Kortko: Czy w gabinecie seksuologa i ginekologa czuje się kryzys?

Prof. Violetta Skrzypulec: - Nie, bo to jest prywatny gabinet. Pacjentki jak przychodziły, tak przychodzą. Młodzież - jak przed kryzysem - prosi o tabletki antykoncepcyjne. Małżeństwa, które chcą mieć dziecko... No, może niektórzy zastanawiają się, czy wziąć kredyt w banku na in vitro.

Ale my nie pytamy o pieniądze, tylko o to, czy kryzys wpływa na seks?

- Na pewno. Gdy mężczyzna traci pracę, jego przysadka wydziela hormony, które pobudzą nadnercza do wydzielania większej ilości noradrenaliny. Rośnie ciśnienie krwi, szybciej pracuje serce, we krwi jest więcej glukozy, cholesterolu i wolnych kwasów tłuszczowych. Mężczyzna czuje złość, agresję. Oś podwzgórze - przysadka - jądra zostaje zablokowana. W takiej sytuacji na pewno nie ma ochoty na seks. A co myśleliście?

Myśleliśmy, że w czasie kryzysu ludzie szukają bezpieczeństwa, np. w ramionach partnera czy partnerki. Że kryzys sprzyja stosunkom.

- Jak jest problem w związku, to seksuolog zwykle radzi: proszę ze sobą pobyć, wyjechać gdzieś. Ale żeby wyjechać, trzeba mieć za co. Jak nie ma pieniędzy, to jest stres, a jak jest stres, to nie ma wzwodu albo jest przedwczesny wytrysk. Muszę was rozczarować.

A mówią, że w czasach kryzysu rodzi się więcej dzieci.

- Tak było kiedyś, np. w stanie wojennym, ale to były inne czasy - ludzie mieli nadzieję, kobieta tuliła się do swojego faceta, bo wierzyła, że sytuacja wkrótce się zmieni. W oczekiwaniu na tę zmianę czerpała siłę z mocnych ramion i ciepła partnera. W człowieku była jakaś tajemnica. Nie odzierało się go do gołego penisa. A dzisiaj? Golizna na każdym kroku. Moje pacjentki rzadko skarżą się na problemy seksualne. Częściej na to, że nie radzą sobie z sytuacją, gdy ich mąż ma kochankę. Mówią: ma 22-letnią kobietę. Co ja mam zrobić?

I co pani radzi?

- Moja droga, wystaw mu walizki za drzwi.

Korzysta z tej rady?

- Jeśli pracuje, to raczej nie ma z tym problemu, ale jeśli mąż jest jedynym żywicielem rodziny, mają wspólny kredyt, to jest kłopot. Nawet nie wiecie, jak wiele kobiet cierpi, dając ciche przyzwolenie na zdradę, bo to facet rozkłada w związku karty. One wegetują, gotują, żyją, oddychają, poświęcają się.

To historia stara jak świat.

- Ale nigdy nie była tak powszechna jak dzisiaj. Nasz świat bardzo się zmienił w ciągu ostatnich 20 lat. Wystarczyło trochę pieniędzy.

Jak pieniądze wpłynęły na naszą seksualność?

- Na kobiecą - bardzo pozytywnie. Kupujemy doskonałe perfumy, lepiej się ubieramy, mamy świetne środki higieniczne. Młoda kobieta, aktywna zawodowo ma dzisiaj niemal nieograniczone możliwości szybkiego rozładowania napięcia seksualnego, choćby w delegacji czy na kongresie.

Ale chyba z tych okazji nie korzysta!?

- Ależ korzysta, i to w dużo większym stopniu, niż się wam wydaje. Moje pacjentki opowiadają mi historie z takich służbowych wyjazdów.

Jakie?

- Mówią, że wyjechały w delegację i doznały takiej ekstazy, że nie wiedziały, co się z nimi działo. Najczęściej dotyczy to kobiet, które szybko zrobiły kariery, zarobiły duże pieniądze. I korzystają z życia. Co ósma moja pacjentka jest w jakimś szalonym związku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':