http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ofiary kredytu w jenach: krew zaczyna płynąć o drugiej w nocy

Marcin Kącki
2009-02-17, ostatnia aktualizacja 2009-02-19 14:02

Zaufałem bankowi i pani Magdzie - straciłem 4,5 mln


Rys. Piotr Socha
ZOBACZ TAKŻE
Kurs euro w jenach
Kurs euro w jenach
SERWISY

Bankierzy nigdy nie będą emanowali empatią - blog Bartosza Stawiarskiego



Palec Piotra sunie na ekranie komputera wzdłuż wykresu japońskiego jena. I zatrzymuje się na samej górze: - Tu dałem się namówić.

Palec idzie w dół, gdzie zaczyna się spadek: - Tu przestałem spać.

W połowie spadku: - Tu 800 tysięcy straciłem.

Ciut niżej, tuż nad dnem: - Tu milion.

Piotr odchyla się w fotelu i wciąga głęboko powietrze: - Ten człowiek był dla mnie jak rodzina. Pracował w potężnym banku. Kto by mu nie zaufał?

Bank zapewnia: można tylko zyskać

Piotr

Firma Piotra - spod Poznania - zatrudnia 55 osób, sprzedaje lakiery przemysłowe w Polsce i świecie. Założył ją ze wspólnikiem 12 lat temu z własnych oszczędności.

Od pięciu lat kilka razy w miesiącu Piotr wizytował zaprzyjaźniony bank. Woził tam gotówką walutę - zapłatę za swoje lakiery. Jeździł do Krzysztofa, swojego opiekuna ze strony Raiffeisen Banku.

Od kiedy się znają? Piotr nawet nie pamięta. Ale będzie dobre sześć-siedem lat. Poznali się na imprezach integracyjnych, które bank urządzał dla najlepszych klientów. Bankier zwierzał się Piotrowi ze spraw rodzinnych: problemów z czwórką dzieci, zakupów, chrztów, komunii. A że bankier jest pobożny, to Piotr myśli: taki człowiek w interesach to skarb.

W marcu zeszłego roku Krzysztof dzwoni do Piotra ze świetną - jak przedstawia - ofertą. - Jest interes do zrobienia - zaczyna. - Wyjątkowy. Tylko dla wybranych klientów. I można tylko zyskać.

I tych słów Piotr jest pewien.

Ale Krzysztof nie potrafi wytłumaczyć, o co dokładnie chodzi w tej wyjątkowości, dlatego na spotkanie bankier przyjeżdża z kolegą, innym bankierem. Pokazują Piotrowi plansze z wykresami kursów walut. I powtarzają, że to świetny interes, mówią o wieloletniej udanej współpracy i zaufaniu, i że wszyscy klienci kupują tego za miliony złotych.

I jeszcze raz Piotr słyszy: nie można nic stracić.

Wtedy Piotr pierwszy raz w życiu usłyszał o CIRS-ach walutowych. A co to? To "instrument do wirtualnej zamiany sumy zobowiązań z jednej waluty na drugą".



Piotr miał 900 tys. euro kredytu w Raiffeisen. Bank powiedział mu: przewalutujemy ci kredyt z euro na jeny. Gdzie korzyść? Kredyt w euro był opracowany na 3,5 proc. W jenach tylko na 1 proc. Każdego miesiąca miał płacić ratę mniejszą o 2 tysiące złotych.

Piotr tak to pamięta: - Wytłumaczyli mi, że to czysty zysk, bo oprocentowanie się nie zmieni. Ale nie było mowy, że na kredyt ma wpływ zmiana w kursach jena lub euro.

Nic nie mówili? - upewniamy się.

Piotr się zaklina: - Ani słowa. Zresztą tu są umowy, proszę mi znaleźć coś o ryzyku albo zagrożeniach, na jakie narażony jest klient - i rzuca na biurko 15 stron dokumentów.

Źródło: Duży Format
  • 162 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

FBI prześwietliło Jobsa

W 1991 roku administracja prezydenta George'a Busha seniora rozważała zatrudnienie Steve'a Jobsa. FBI sprawdziło wtedy dokładnie Jobsa, a teraz upubliczniło tamte informacje

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy