http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sierakowski: Polska Atlantydą liberalizmu

Rozmawiał Wojciech Szacki
2009-02-16, ostatnia aktualizacja 2009-02-15 18:55

- SLD i SdPl? Nawet ich liderzy stracili złudzenia, że z tego coś jeszcze będzie. Po wyborach do europarlamentu pojawi się miejsce na nowy projekt - mówi Sławomir Sierakowski, szef "Krytyki Politycznej"

SŁAWOMIR SIERAKOWSKI
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
SŁAWOMIR SIERAKOWSKI
ZOBACZ TAKŻE


Wojciech Szacki: Aleksander Kwaśniewski widzi w tobie odnowiciela lewicy i gorąco zachęca cię do polityki. W lutym już w dwóch wywiadach - dla „Polski” i „Super Expressu” - były prezydent pytany o przyszłość lewicy wskazał na „Krytykę Polityczną”. Jak się z tym czujesz?

Sławomir Sierakowski*: Aleksander Kwaśniewski od jakiegoś czasu zachęca nas do przekroczenia politycznego Rubikonu. Oczywiście mamy swój rozum i swoje plany, ale słowa byłego prezydenta traktujemy poważnie, bo to człowiek o powszechnie docenianym zmyśle politycznym. Myślę, że jego słowa to wyraz rozczarowania inercją lewicy parlamentarnej i dostrzeżenia szybkiego rozwoju "Krytyki Politycznej".

Czy lewica w Polsce ma w ogóle przyszłość? Politycy Platformy i PiS lubią powtarzać, że powstaje układ dwupartyjny. PO i PiS, rzecz jasna.

- Polacy nie są genetycznymi prawicowcami, o czym świadczy choćby podwójny wybór na prezydenta wspomnianego Kwaśniewskiego. Nie ma nic koniecznego w dzisiejszym kształcie sceny politycznej. Siedem lat temu było przecież odwrotnie. Przesunięcie na prawo jest w ogromnym stopniu odreagowaniem transformacji. Bardzo wielu Polaków uznało ją za niesprawiedliwą, głosując w przełomowych wyborach w 2005 r. w 70 proc. przeciw III RP. Jej krytyka płynęła głównie z prawej strony i mimo że była najczęściej populistycznym obiecywaniem „rozbicia układu” albo „szarpnięcia cuglami”, to była skuteczna. Bo dla niezadowolonych to lepsza odpowiedź na ich problemy niż żadna. Skończyła się też naturalna koniunktura dla SLD jako partii będącej produktem epoki przejścia. Wcześnie zaś zabrakło po lewej stronie pracy w sferze przedpolitycznej, o czym nie zapomniała prawica, tworząc w latach 90. aktywne środowiska i instytucje przyciągające zdolnych ludzi do polityki. Założyliśmy „KP”, a nie partię, właśnie dlatego, że zdawaliśmy sobie sprawę z konieczności odrobienia tego dystansu. Dziś przewaga prawicy w polityce jest chyba jeszcze większa.

- Bo w międzyczasie wprowadzono sposób finansowania partii, który nie tylko skartelizował życie polityczne, ale jeszcze zupełnie je skomercjalizował. Umocnił się PiS, PO, a także Vizir, Citroën i Danone. Bez skrupułów skolonizowano instytucje publiczne - media publiczne, IPN, CBA, NBP i wiele mniejszych - które nie tylko żywią tuziny działaczy, ale zajmują się regularną propagandą polityczną. W ten sposób bez trudu można reprodukować status quo, aż przyjdzie całościowe rozczarowanie prawicą. To bardzo podobny proces do tego, który doprowadził do upadku III RP. Kara wyborców bywa nierychliwa, ale sprawiedliwa. Na razie większości Polaków PO i PiS się podobają. - Czyżby? Symptomatyczna jest sprzeczność między niskim poparciem dla rządu i wysokim dla PO, albo niskim poparciem dla braci Kaczyńskich i wciąż stosunkowo wysokim dla PiS. Wyjaśnienie jest proste: gdy się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. I między tym wybiera.

Skąd więc wiara, że zmiana nadejdzie? I kto do niej doprowadzi? SLD? Dariusz Rosati i jego powstająca w bólach centrolewica z obumierających SdPl i PD?

- Gdy powstanie silna, dobrze zorganizowana i wiarygodna reprezentacja lewicy, to elektorat socjalny nie będzie skazany na populizm PiS, a ludzie, którzy duszą się w konserwatywnej sferze publicznej, na "mniejsze zło" Platformy. A jeśli chodzi o SLD, SdPl itd., to nawet ich liderzy stracili złudzenia, że z tego coś jeszcze będzie poza ostatnią szansą na kilka miejsc w europarlamencie.

SLD powtarza jednak, że kryzys to dla niego szansa, by odebrać wyborców Platformie.

- Okazję stwarza nie tyle kryzys, choć na całym świecie wyraźnie zmieniła się atmosfera dla poglądów socjaldemokratycznych (tylko trzeba je jeszcze mieć!), ile raczej niezrozumiała polityka rządu. Gdy cały świat wydatkami publicznymi walczy z kryzysem, nasz rząd je obcina, wbrew jednoznacznym opiniom Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Na tle świata Polska jest dziś Atlantydą neoliberalizmu. Tusk za to zapłaci, ale raczej Kaczyńskiemu. Bo SLD szuka na razie programu antykryzysowego, ale dla siebie, nie dla gospodarki.

Lewica nie ma głowy do kryzysu. Za niecałe pół roku wybory do Parlamentu Europejskiego, a wciąż nie wiadomo, czy będzie jedna lista - od SLD przez SdPl po Demokratów pod wysokim patronatem Włodzimierza Cimoszewicza - czy dwie listy: SLD i SdPl-PD, a Cimoszewicz wycofa się do Białowieży.

- Mam wrażenie, że liderów Sojuszu kusi skazanie Rosatiego i spółki na osobną listę, odkąd zobaczyli ich słabość na niedawnym kongresie. SLD chciałoby upokorzyć konkurencję i nie dzielić się z nikim coraz mniejszym tortem. Przecież Napieralski wygrał rywalizację w SLD, bo przedstawiał się jako patriota Sojuszu, a teraz miałby budować ponadpartyjną listę? Ale jest w kropce, bo przy takim obrocie spraw nie będzie mógł liczyć na Cimoszewicza, który stawia warunek szerokiej listy. I pat trwa, a czas umyka.

Co się stanie po wyborach do europarlamentu?

- Niezależnie od konfiguracji dla lewicy parlamentarnej te wybory raczej nie będą sukcesem. Wtedy sytuacja lewicy do złudzenia będzie przypominała czasy, gdy prawica była w rozsypce i gdy wyłoniła się Platforma. Pojawi się miejsce na nowy projekt.

Twój? Zakładasz partię?

- Spokojnie. Zawsze mówiliśmy, że naszym celem jest budowa nowoczesnej lewicy. I szczerze dziękujemy za coraz liczniejsze zachęty i wyrazy poparcia, ale wciąż budujemy fundamenty. W tej chwili interesuje nas najbardziej to, że wreszcie po lewej stronie pojawili się wybitni ekonomiści, jak Marcin Piątkowski, Jacek Tomkiewicz. Że ludzi bardziej interesuje dziś, co powie Piotr Kuczyński, a naprawdę nudzi już neoliberalna nowomowa, w której reforma oznacza cięcia socjalne, restrukturyzacja - zwolnienia, a uproszczenie podatków - obniżki dla najbogatszych. Tworzy się alternatywa dla środowisk neoliberalnych, którą trzeba zinstytucjonalizować. Podobnie dzieje się ze środowiskami prawniczymi. Cieszy mnie też, że „Krytyka Polityczna” się rozrasta i szybko uczy się Polski. Ogłosiliśmy niedawno, że szukamy wolontariuszy, których chcemy wkomponować w zespół i rozszerzającą się sieć klubów „KP”. Dostaliśmy tyle zgłoszeń z całego kraju, że nie jesteśmy w stanie ich wszystkich przeczytać. Dziś zbieramy owoce tego, że udało nam się zaangażować politycznie najciekawszą część środowisk kulturalnych - okazało się to najlepszą drogą, aby trafić do zniechęconych partyjnym obrazem polskiej polityki młodych ludzi. Nowa lewica ma przyszłość?

- Martwić można się raczej o przyszłość prawicy. Dbajcie o zdrowie obecnych polityków, bo następców nie widać. Pewnie także dlatego, że tylko po lewej stronie młody człowiek nie jest skazany na bycie epigonem albo noszenie teczki. Jak ktoś zakochał się w Tusku albo Kaczyńskim, może co najwyżej blog założyć. Nikt im nie zaoferuje prawdziwego działania, treściwej dyskusji, bo dla PO i PiS liczą się dziś reklamówki telewizyjne.

Polityk SLD powiedział mi, że wychowując młodych lewicowców, tworzysz orkiestrę, która pewnego dnia zagra dla Sojuszu. Że nie nadajesz się do polityki, do "robienia struktur".

- Jeśli SLD chce zatańczyć do tej orkiestry, to nie mamy nic przeciwko temu. Na razie obserwujemy, jak najlepsi ludzie z SLD w małych miejscowościach, gdzie jak masz lewicowe poglądy, to idziesz do SLD, angażują się w powstających klubach "KP". I mówiąc szczerze, zaskoczony jestem, że w Busku-Zdroju, Pleszewie, Kaliszu, Pile, Pińczowie, Tarnobrzegu, Człuchowie i innych jest tylu sensownych ludzi. Nie wiem, czy istnieje przyszłość przed SLD, wiem, że istnieje na lewicy przyszłość przed nimi.





* Sławomir Sierakowski (rocznik 1979), założyciel i redaktor naczelny "Krytyki Politycznej", socjolog. "Krytyka Polityczna" zaczęła się od kwartalnika o tym tytule. Dziś to już duża organizacja, która poza kwartalnikiem wydaje książki, organizuje dyskusje, pokazy filmowe, spotkania z artystami. W zespole "Krytyki" są m.in. prof. Magdalena Środa, Kinga Dunin, Agnieszka Graff, Kazimiera Szczuka i Artur Żmijewski. Celem "KP" - o którym jej szef mówił wielokrotnie - jest zbudowanie nowej lewicy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos