http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Śledztwo ws. Olewnika, Rokita i kryzys - sobotni przegląd prasy

Robert Ogłodziński
2009-02-14, ostatnia aktualizacja 2009-02-14 11:30

Nowe wątki w śledztwie dotyczącym śmierci Krzysztofa Olewnika, tajemniczy audyt w publicznym radiu i kryzys gospodarczy - to główne tematy w sobotniej prasie.

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Sprawa śmierci Krzysztofa Olewnika nabiera nowej dynamiki. Wczoraj Sejm powołał komisję śledczą, która ma zbadać sprawę jednego z najgłośniejszych porwań i zabójstw ostatnich lat. Sprawę niezwykle tajemniczą, w której już trójka oskarżonych nie żyje.

Ważniejsze jednak, że pojawił się nowy wątek. Gdański wydział Prokuratury Krajowej w "śledztwie po śledztwie" zdecydowała się zatrzymać i oskarżyć wieloletniego przyjaciela i wspólnika Krzysztofa Olewnika, Jacka K. O czym na pierwszych stronach donoszą "Gazeta Wyborcza" i "Dziennik". Sprawę opisuje też "Rzeczpospolita", ale obszerny materiał na ten temat "ukrywa" w środku numeru.

Zaskakuje, że tak - zdawałoby się - świetnie udokumentowany udział Jacka K. w przestępstwie, tak długo nie skutkował jego aresztowaniem. Gazety detalicznie relacjonują ślady, które mogły wskazywać na jego zaangażowanie w sprawę. Ślady, które zebrano i opisano w pierwszym tomie akt, czyli właściwie już na początku pierwotnego śledztwa. Lekko licząc, jakieś pięć lat temu.

Najważniejsze poszlaki to: Jacek K. niby odkrywa porwanie, ale widziano go przed domem Krzysztofa dwie godziny wcześniej; na zlecenie porywaczy wozi okup, ale część kontaktów z nimi ukrywa przed rodziną; anonimowy telefon na policję w Płocku:

Jesteśmy kolegami Krzyśka, Jacek K. jest zamieszany w to porwanie


- świadek widzi go, gdy rozmawia z hersztem gangu o handlu stalą - może to wskazywać na firmę Krupstal, którą Jacek K. prowadził z porwanym. - czytamy w "Wyborczej". "Gazeta" zresztą wątkiem Jacka K. obszernie zajmowała się w swoim "serialu" dotyczącym Olewnika drukowanym kilka miesięcy temu. A dziennikarze "Gazety" wielokrotnie pytali prokuraturę o udział K. w porwaniu.

Reporterzy śledczy "Dziennika" piszą za to w komentarzu, że pokazali akta śledztwa znajomemu, który nie znał sprawy, a ten po ich weekendowej lekturze stwierdził:

Sprawca jest w pierwszym tomie! Za porwaniem stoi wspólnik Olewnika, jego przyjaciel z dzieciństwa. Miał motyw, podejrzane kontakty w świecie gangsterów



I tak dramat rodziny Olewników zamienia się powoli w grecką tragedię. Przyjaciel zdradza przyjaciela... Tylko motywy wciąż nie są jasne. Ani to dlaczego K. tak długo uchodził uwadze prokuratorów. "Gazeta" pisze:

Mec. Ireneusz Wilk, drugi z pełnomocników rodziny o zatrzymaniu Jacka K.: - To jest dopiero pierwsze ogniwo



Bo jeśli złożyć wszystkie tajemnice śledztwa w sprawie Krzysztofa Olewnika z aresztowaniem Jacka K. jasne staje się, że kryć musiał, go któryś z funkcjonariuszy.

Czy następny w policyjno-prokuratorską sieć wpadnie drugi z panów K.? Wojciech K. drugi z przyjaciół rodziny, pomagający jej w śledztwie po uprowadzeniu Krzysztofa, typowany był na źródło przecieku. Jeden z prokuratorów, a także komendant mazowieckiej policji, który nadzorował grupę wyjaśniającą nieudolnie porwanie Krzysztofa kazali trzymać Wojciecha K. od śledztwa z daleka.

"Gazeta" pisze także o audycie, który resort skarbu przeprowadził w Polskim Radiu po zawieszeniu jego prezesów Krzysztofa Czabańskiego, Jerzego Targalskiego i Krzysztofa Skowrońskiego. Historia iście weekendowa. Garść przykładów. Za czasów prezesury tych panów w radiu pracował m.in. dziennikarz widmo, który na antenie nie występował, ale 30 tys. zł zarobił. Prezes Skowroński natomiast, miał sam sobie zatwierdzać honoraria i je wypłacać. Audytorzy kwestionują wypłacenie w ten sposób 120 tys. zł. Polecam lekturę.

Dzienniki pochylają się też nad fatalną kondycją europejskiej gospodarki, która konsekwentnie stacza się w odmęty recesji. Ale ciekawsze od samych wskaźników makroekonomicznych (gospodarka UE w IV kwartale ub.r. "skurczyła" się o 1,2 proc.) są społeczno-polityczne konsekwencje kryzysu.

Według "Gazety" wraz z rozwojem kryzysu topnieje poparcie dla prezydenta Francji Nicolasa Sarkozego - spadło do 36 proc., pikują też notowania brytyjskiego szefa rządu. Gordona Browna popiera już tylko 32 proc. obywateli Wielkiej Brytanii.

Z kolei "Dziennik" pyta ukraińskiego publicystę zajmującego się Rosją Witalija Portnikowa, czy kryzys w Rosji doprowadzi do przewrotu pałacowego, który zatopi ex-prezydenta, premiera Władimira Putina. Portnikow mówi o toczącej się pod dywanem - z tekstu wynika, że pod dywanem ministerstwa finansów - walce między frakcją Putina i Miedwiediewa. Walce, która musi zakończyć się porażką jednego z nich, choć Portnikow nie wyklucza, że pogrąży obu panów.

Ale i w inkubatorze kryzysu, w USA, nie dzieje się dobrze. W przedrukowanym za Wall Street Journal tekście, "Dziennik" opisuje jak amerykański rząd wymusił na Bank of America, przejęcie udziałów w upadającym banku Merrill Lynch. Wynika z niego, że za kulisami "braterskiej pomocy" dla tonącego Merrill Lyncha, kryły się poważne naciski - a właściwie groźby - amerykańskiego banku centralnego pod adresem Bank of America. Streszczając: FED miał dać do zrozumienia BoA - jeśli teraz nie pomożesz, pamiętaj, że sam możesz pomocy od rządu nie dostać.

Coraz więcej kontrowersji pojawia się wokół budowy tarczy antyrakietowej w Polsce. Według "Gazety" decyzja o tarczy zostanie odsunięta w czasie, a zwłokę tę administracja Baracka Obamy może wykorzystać w dyplomatycznych rozgrywkach, m.in. z Moskwą. Chodzi, np. o pomoc Rosji w załatwieniu amerykańskich problemów z programem nuklearnym Iranu ("Rzeczpospolita"). Zdaniem "Dziennika" także Polska jakby straciła entuzjazm w sprawie obrony przeciwrakietowej. Budowa tarczy (...) pojawiła się dopiero w 36 minucie przemówienia szefa MSZ Radosława Sikorskiego w piątek w Sejmie.

"Rzeczpospolita" z troską pochyla się nad losem politycznego emeryta (stan na dziś!) Jana Rokity. Rokita wakacje od polityki spędza na pracach domowych, podróżach (poza przykrym incydentem z kajdankami w Lufthansie, ponoć bardzo udanych). Były luminarz Platformy Obywatelskiej miał też, według swojej żony, odkryć potęgę internetu. - Janek pilnie uczył się obsługi komputera, pomagałam mu w tym - chwali się Nelli. - Teraz jest mistrzem w poruszaniu się po Internecie. Nie wyobraża sobie dłuższej rozłąki z komputerem i wpada w irytację, gdy ktoś nie odpowiada na e-maila dłużej niż dwie godziny. Rokita ma nawet konto na portalu Nasza-Klasa. Prawie 400 znajomych, profesjonalne zdjęcia, a pod nimi dziesiątki wpisów - donoszą dziennikarze "Rz". I odrobinę smutno, w dniu zakochanych, brzmią tylko słowa znajomego Rokity:

- To jest dzisiaj zupełnie inny facet. Pierwszy raz w życiu zaczął zarabiać normalne pieniądze, otrzymuje propozycje wyjazdów zagranicznych, ma luksusową brykę, którą sprowadził z Włoch. Wiem, że jest mu dobrze, bo się z nim przyjaźnię. Po chwili dodaje: - A może i nie, bo Jan tak naprawdę nie ma przyjaciół



Ale epizod z kajdankami, może - już zdaniem "Faktu" - sporo Rokitę kosztować. Bulwarówka ostrzega na pierwszej stronie, że byłemu politykowi grozi 5 lat więzienia. M.in. za to, że "naruszył nietykalność cielesną stewardesy".

Niepokojące wieści płyną też z Brukseli, która - jako siedziba instytucji UE i NATO - przyciąga szpiegów. Według "Rzeczpospolitej" szef ochrony Komisji Europejskiej uważa, że mogą oni podawać się m.in. za dziennikarzy. To z kolei nie spodobało się rezydującym w Brukseli korespondentom. - Bezpieczeństwo to jedna sprawa. Ale taki opis czyni dziennikarskie zajęcie polegające między innymi na kontrolowaniu unijnych urzędników znacznie trudniejszym. Komisja Europejska mogłaby robić swoje bez podawania w wątpliwość uczciwości korespondentów pracujących w Brukseli - oświadczył Aidan White, sekretarz generalny Europejskiej Federacji Dziennikarzy (EFJ). Komisja jednak odbija piłeczkę i twierdzi, że oprócz dziennikarzy "groźna może być przecież długonoga stażystka z włosami blond"

Póki co jednak, Bruksela ma problem nawet z rabusiami i wandalami, którzy zdają się być bezkarni. "Rz" ilustruje swój tekst zdjęciem obrabowanej placówki banku ING w... Parlamencie Europejskim.

"Polska" - jakby w nawiązaniu do swej nazwy - zajmuje się na pierwszej stronie tematem krajowym. Otóż prokuratura bada sytuację w wielkopolskim Domu dla Bezdomnych Dzieci "Betlejemka", w którym, zdaniem "Polski" miało dochodzić do koszmarnych nadużyć, z handlem ludźmi włącznie.

  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':