Waszyngton jest otwarty na nowe formy współpracy z Rosją w sprawie tarczy -powiedział wczoraj w Moskwie zastępca szefa dyplomacji
USA William Burns. - Chcemy rozmów z Rosją i partnerami z NATO, by zobaczyć, czy istnieje możliwość wypracowania wspólnego podejścia do systemu obrony antyrakietowej, który chroniłby nas wszystkich - dodał.
Tydzień temu w Monachium wiceprezydent USA Joe Biden mówił, iż nowy rząd będzie budował tarczę antyrakietową w Polsce i Czechach, jeśli jej sprawność potwierdzą testy techniczne. Także on podkreślał chęć konsultacji z NATO i Moskwą.
Wyrzutnia rakiet przechwytujących w Polsce i radar w Czechach mają służyć w założeniu władz USA do przechwytywania pocisków skierowanych na Europę z Bliskiego Wschodu. Za kraj, który dość szybko (w ciągu 3-5 lat) może zbudować zarówno broń nuklearną, jak i rakiety dalekiego zasięgu, uważa się Iran. Jednak
Rosja uważa, że instalacje wojskowe USA w Polsce i Czechach stanowią dla niej zagrożenie.
To Moskwa najgłośniej protestowała, gdy latem zeszłego roku rząd George'a Busha podpisał umowy obudowie tarczy z Pragą i z Warszawą.
Obama w czasie kampanii wyborczej dawał wieloznaczne sygnały w sprawie tarczy, ale na pewno był mniejszym entuzjastą tego projektu niż Bush.
Czy więc teraz - jak obawiają się niektórzy w Polsce i Czechach - jest już pewne, że
Barack Obama zrezygnuje z tarczy lub przynajmniej odłoży jej budowę na wiele lat? Wszystkie źródła w Waszyngtonie twierdzą, że decyzji w sprawie tarczy na razie nie ma. Rzecznik sekretarza obrony USA Roberta Gatesa powiedział wczoraj, że jego szef "nie rozmawiał jeszcze z prezydentem Obamą
otej sprawie". Agencja AP, cytując wysokich rangą doradców Obamy pisze, że "projekt tarczy będzie w tym roku częścią długiego procesu sprawdzania programów wojskowych". Brak decyzji w sprawie tarczy wynika też z przyczyn prozaicznych -rząd Obamy dopiero obejmuje swe stanowiska. W dyplomacji prócz
Hillary Clinton zaprzysiężonych jest z nowej ekipy na razie ledwie kilka osób.
Jednak wśród ludzi, którzy lada tydzień obejmą stanowiska w Departamencie Stanu, w Departamencie Obrony oraz wśród ekspertów prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (ich już Obama powołał) powstają już możliwe rozwiązania w sprawie tarczy. - Nie ma mowy, by w najbliższym czasie prezydent ogłosił: rezygnujemy z tarczy w Polsce i Czechach - mówi nam jedno źródło w nowej administracji.
- Ale bardzo możliwe jest czasowe wstrzymanie, np. na rok, prac nad tarczą. Po to, by dogłębnie przeanalizować jej sprawność techniczną i koszty. A przede wszystkim, by mieć czas na dyplomację w czworokącie: USA, NATO, Rosja, Iran.
Jak się dowiadujemy, w nowej administracji USA rysują się dwie opcje. Zdaniem zwolenników pierwszej budowę tarczy trzeba kontynuować, a wysiłki dyplomatyczne skierować na to, by przekonać Rosjan do współpracy. Próbowała już tego ekipa Busha, do Moskwy w tej sprawie jeździli szefowa dyplomacji Condoleezza Rice i Robert Gates - jedyny minister Busha, który został w nowym rządzie. Według tej opcji, za którą nadal jest Gates, teraz, wraz z Obamą i nowym otwarciem w stosunkach Ameryki ze światem, Rosja będzie bardziej skłonna do zgody na tarczę i np. stworzenia z Ameryką jednego dużego systemu antyrakietowego chroniącego przed atakiem z Bliskiego Wschodu i USA, i Europę, i Rosję. A tym samym - do zaakceptowania istnienia jego elementów w Polsce i Czechach.
Według drugiej szkoły myślenia Rosja, która już wcześniej odrzucała oferty np. pełnego monitoringu wyrzutni rakiet w Polsce, nie zgodzi się na to i teraz. Trzeba jej więc zaproponować układ: opóźnimy budowy w Czechach i Polsce, jeśli skutecznie pomożecie nam w sprawie Iranu, a także Afganistanu. Moskwa wczoraj zadeklarowała, że już w najbliższych dniach pomoże USA i NATO w transporcie wojsk i ekwipunku do Afganistanu.
W sprawie Iranu propozycja Obamy dla Moskwy może wyglądać tak - mówi jedno z naszych źródeł. - Jeśli z waszą pomocą uda nam się przekonać lub zmusić Teheran do porzucenia planów nuklearnych, to wstrzymamy budowę tarczy w Europie. Ale jeśli nie, to ją zbudujemy, bo w obliczu nuklearnego Iranu NATO nie może być bezbronne.
To, że taki plan działań jest bardzo prawdopodobny, potwierdzają słowa Hillary Clinton, która trzy dni temu powiedziała: -W sprawie tarczy nie są najważniejsze kwestie finansowe. Jeśli udałoby się zmienić zachowanie Irańczyków w sprawie ich ambicji nuklearnych, wówczas moglibyśmy przemyśleć plany tarczy. Ale do tego jest bardzo daleko.
Dla Polski najważniejsze jest, czy Amerykanie dotrzymają umowy o partnerstwie strategicznym, podpisanej w sierpniu w raz z umową o budowie u nas tarczy. Waszyngton zobowiązał się wówczas do dużej pomocy dla polskiej armii, m.in. do wypożyczenia na cztery lata baterii rakiet Patriot do obrony przeciwpowietrznej Polski wraz z niewielkim garnizonem wojsk USA.
W Waszyngtonie można usłyszeć, że jeśli nie będzie tarczy, to nie będzie też patriotów. Ale są i tacy eksperci z ekipy Obamy, którzy mówią: - Trudno wyobrazić sobie, by USA nie respektowały zawartej przez siebie umowy, patrioty więc prawie na pewno dostaniecie.
Najwyraźniej nie jest tego pewien polski rząd. Wczoraj w Sejmie szef
MSZ Radek Sikorski mówił: -Niezależnie od tego, jaką decyzję USA podejmą [w sprawie tarczy], oczekujemy, że deklaracja o współpracy strategicznej zostanie dotrzymana.
Dla "Gazety" Wess Mitchell, ekspert Centrum Analiz Polityki Europejskiej w Waszyngtonie:
Wiele mediów źle interpretuje ugodowy ton nowego rządu USA wobec Rosji. To nie jest tak, że prezydent Obama chce dobić targu z Moskwą w sprawie tarczy ponad głowami Polaków i Czechów. Na razie stanowisko rządu Obamy w sprawie tarczy składa się z:
1. oświadczenia, że USA nadal chcą ją budować;
2. że ma ona chronić przed Iranem;
3. Że Waszyngton chce większej współpracy z Europą i Rosją w tej kwestii.
To w dużej mierze zgodne z tym, co mówił rząd Busha. W najbliższych dniach możemy oczekiwać agresywnych ruchów Rosji - np. wezwania nowego prezydenta USA do publicznego przetargu w sprawie tarczy. Waszyngton powinien zapewnić Pragę i Warszawę, że wszelkie decyzje w sprawie tarczy będą podjęte wspólnie, a Obama będzie honorował zobowiązania poprzednika, zwłaszcza w sprawie unowocześniania polskiej armii, niezależnie od decyzji w sprawie tarczy.