Po awanturze z załogą Jan Rokita został we wtorek wyprowadzony w kajdankach z samolotu "Lufthansy". - Broniłem żony. Niemieccy policjanci obrażali Polaków - przekonuje. Noc spędził na komisariacie. Czy ten incydent to koniec Jana Rokity zastanawiają się Dominika Wielowieyska i Piotr Pacewicz. Posłuchaj też nagrania Jana Rokity z samolotu
Rokita może na awanturze w niemieckim samolocie zyskać na popularności. W końcu zrobił to, na co wielu z nas miałoby ochotę, tylko powstrzymuje nas zdrowy rozsądek. Pokazał, że Polak potrafi! Piotr Pacewicz próbuje zrozumieć Jana Rokitę
Znam Rokitę od lat i nie chce mi się wierzyć, że nie dałoby się załagodzić całej sprawy przy odrobinie dobrej woli z obu stron. Wyprowadzenie go w kajdankach z samolotu uważam za fatalny incydent. Dominika Wielowieyska broni Jana Rokitę
Przypadek Jana Rokity jest dla mnie przede wszystkim smutnym dowodem zaniku patriotyzmu - pisze Człowiek z Truskawką
Człowiek, który się awanturuje w samolocie z personelem pokładowym, w moich oczach automatycznie klasyfikowany jest jako głupi cham. Głupi - bo brak mu inteligencji, żeby wiedzieć, że nic tą awanturą nie uzyska. Cham - bo kilkudziesięciu lub kilkuset pasażerów straci przez niego mnóstwo czasu, co może ich kosztować utratą dalszych połączeń - pisze Wojciech Orliński