http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bauman: koniec orgii

Tomasz Kwaśniewski
2009-02-10, ostatnia aktualizacja 2009-02-09 13:49

Spłacenie długów to jest kłopot na dziś, chwilowy, a tu przecież idzie o to, jak żyć jutro. Jakiś sposób życia się kończy, a nowego jeszcze nie widać. Rozmowa z prof. Zygmuntem Baumanem, socjologiem i filozofem

Profesor Zygmunt Bauman. ur. w 1925 roku w Poznaniu, socjolog, filozof, eseista. Jeden z twórców koncepcji postmodernizmu. Autor wielu książek na temat współczesnego świata i człowieka. W marcu 1968 roku wyrzucony z Uniwersytetu Warszawskiego, 
wyjechał z Polski. 
Wykładał na uniwersytetach w Tel Awiwie, Hajfie i aż do emerytury w Leeds.
Mieszka w Leeds. 
Żonaty, trzy córki i sześcioro wnuków.
Fot. East News
Profesor Zygmunt Bauman. ur. w 1925 roku w Poznaniu, socjolog, filozof...
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Ma pan długi?

- Pewnie dzięki solidnemu przedwojennemu poznańskiemu wychowaniu jestem fatalnym klientem dla banków. Spłacam bowiem regularnie to, co mam na karcie kredytowej, a jedynym długiem, który zaciągnąłem w życiu, 40 lat temu, był kredyt na dom. Spłaciłem go w ciągu 20 lat. Wtedy dawali pożyczkę hipoteczną tylko do emerytury, potem wszystko się do góry nogami wywróciło!

Ciągle pana kuszą?

- Całkiem ostatnio się skończyło, ale ileśmy tej makulatury się nawyrzucali. Dzień w dzień.

Żona też nie ma kredytu?

- Prowadzimy wspólną gospodarkę.

Czy ten kryzys jakoś osobiście pana dotknął?

- Nigdy nie kupowałem papierów wartościowych, ale Jasia, moja żona, kupowała i jak giełda siadła, straciła połowę życiowych oszczędności.

Zabolało?

- Dzieciom powiedziałem dawno: nie liczcie na spadek, bo rodzice co prawda długami was nie obciążą, ale też nic poza domem i prawami autorskimi nie zostawią. A jeśli o nas idzie, to ile nam zostało do życia?

Zapytałem o pana osobiste konsekwencje, bo ja, odpukać, na razie tego kryzysu nie czuję.

- Bo dopiero nabiera rozpędu. Konsekwencje krachu giełdowego z 1929 roku, który spowodował depresję trwającą przez całe lata 30., stały się jasne dopiero w trzy, cztery lata później. Wtedy przyszło masowe bezrobocie i masowe bankructwa.

Kryzys rozchodzi się jak fala. Sklepy się zamykają, bankrutują małe firmy, ludzie tracą pracę, zarobki, przestają wydawać pieniądze, wypadają z roli konsumentów, którzy napędzają gospodarkę.

Ma pan jakieś wspomnienie kryzysu lat 30.?

- Mój ojciec chciał popełnić samobójstwo. Rzucił się z mostu do Warty, ale go wyłowiono.

To moje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa. Pierwsze i jedyne, bo przecież na ogół nie pamięta się rzeczy, które zdarzyły się do szóstego, siódmego roku życia. A tego ja nie zapomnę: walenia do drzwi, ojca wodorostami oblepionego, ociekającego wodą, na noszach.

Dlaczego skakał?

- Bo stracił wszystko.

Ojciec, mimo że miał akurat tyle talentów do sklepikarstwa co ja, był wtedy sklepikarzem. Zbankrutował i wierzyciele zabrali mu wszystko. Pamiętam, jak wynoszono z naszego mieszkania meble. Komornik często nas wizytował.

Ale gdy rozniosło się po Poznaniu, że ojciec popełniał samobójstwo, dano mu z łaski pracę buchaltera. Marna pensja, pomiatany był i poniżany, ale jakoś nas utrzymał.

Źródło: Duży Format
  • 6
  • 1
  • 1
  • 2
  • 201 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy