http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Polacy byli zdani na pakistański rząd

Paweł Wroński
2009-02-09, ostatnia aktualizacja 2009-02-09 03:23

MSZ zajmie się odzyskaniem ciała zamordowanego Piotra S. Padają pytania, czy rząd w sprawie porwanego w Pakistanie geologa zrobił wszystko


Szef MSZ Radosław Sikorski rozmawiał wczoraj na konferencji bezpieczeństwa w Monachium z szefem pakistańskiego MSZ Qureshim. - To ta sama osoba, z którą rozmawiałem tydzień temu przez telefon. Nalegałem, by poruszyli niebo i ziemię, aby naszego obywatela uratować. Ale oni też przecież nie kontrolują porywaczy, nie kontrolują tych zbrodniarzy. Mamy nadzieję, że zrobili wszystko, co było możliwe, a teraz będziemy nalegać, aby winnych postawić przed wymiarem sprawiedliwości. Spodziewam się też, że będzie polskie dochodzenie.

W MSZ nadal działa zespół kryzysowy. Wczoraj w południe jego członkowie spotkali się z dziennikarzami. Wiceminister MSZ Jacek Najder poinformował, że jeśli informacje o śmierci geologa okażą się prawdziwe, zespół zajmie się odzyskaniem ciała Polaka.

Minister Jacek Cichocki, odpowiadający w kancelarii premiera za służby specjalne, apelował do mediów, aby nie publikowały zapowiadanych przez talibów materiałów - zdjęć bądź nagrania z egzekucji.

Wiceminister Najder kilkakrotnie zapewniał, że MSZ zrobił wszystko, co było możliwe. Od 28 września, dnia, w którym doszło do porwania, zaczęły się rozmowy ze stroną pakistańską: - Specjalny wysłannik ambasador Zenon Kuchciak nadal przebywa w Pakistanie i stara się swoją misję wykonywać możliwie najlepiej.

Czy pakistański rząd zrobił wszystko?

Pakistański dziennik "The Down" twierdził, że tamtejszy rząd nie przejmował się losem porwanego Polaka. Zaprzeczał tej ocenie min. Cichocki. Według niego władze pakistańskie pod naciskiem Polaków bardzo poważnie potraktowały w ostatnich dniach sprawę polskiego inżyniera. Dodał, że grupa Tehrik-e-Taliban, która przyznała się do zabicia geologa, stanowi największe zagrożenie dla władz pakistańskich, jego wojska i służb specjalnych. - Od początku, gdy ustaliliśmy, że Polak znajduje się akurat w rękach tej części talibów, zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji - mówił Cichocki. To ugrupowanie przetrzymuje jeszcze kilku obcokrajowców, a stawiane warunki mają charakter polityczny, co utrudnia negocjacje.

Według niego doniesienia pakistańskiej prasy należy traktować z ostrożnością, bo wielokrotnie była wykorzystywana przez talibów do wywierania nacisku na władze. Cichocki podkreślał, że zmiana żądań, np. dotyczących liczby terrorystów, których władze miałyby uwolnić w zamian za Polaka, świadczyła o intensywności prowadzonych negocjacji.

Najder, odpowiadając na pytanie dziennikarzy, dlaczego udało się uwolnić Polaków w Iraku (chodzi o Jana Kosa i Teresę Barcz porwanych w 2004 r.), stwierdził, że Irak i Pakistan z punktu widzenia działania polskich służb to tereny nieporównywalne. W Pakistanie w miejscu porwania toczą się działania zbrojne i rząd nie kontroluje w pełni terenu. - W Iraku mieliśmy polskie siły zbrojne i wszystkie instytucje, które tego rodzaju przypadkami się zajmują. Natomiast w Pakistanie tych wszystkich możliwości nie posiadamy - podkreślił Najder.

Czy polski rząd zrobił wszystko?

Zajęli się tym wczoraj politycy i dziennikarze. Większość polityków, zarówno z rządu, jak i opozycji, wypowiadała się w tej sprawie w sposób wstrzemięźliwy. Szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło w Radiu ZET mówił, że "nie należy wysuwać propozycji, które mogłyby skłaniać do podejrzewania politycznego wykorzystywania tej sprawy". - Im mniej mówią na dany temat politycy, tym lepiej dla takich sytuacji - stwierdził.

Także Stanisław Żelichowski (PSL) napomniał, że "na tej sprawie nie można robić polityki". Przemysław Gosiewski (PiS) chciał, by sejmowa ds. komisja służb specjalnych oceniła działania rządu. Według niego najpierw opinia publiczna otrzymywała optymistyczne informacje, a potem nagle dowiedzieliśmy się, że nasz rodak został zabity. Poparł go Wojciech Olejniczak (SLD). A Jerzy Wenderlich (SLD) w TVN 24 przypomniał o tym, że raport Macierewicza ujawnił polskie służby w Pakistanie.

Premiera zaatakował ostro b. wiceszef BBN gen. Roman Polko, były dowódca antyterrorystów z GROM-u - że premier popełnił kardynalny błąd, deklarując w piątek, iż polski rząd nie będzie płacił okupu. - Rząd, który decyduje się na płacenie okupu, skazuje kolejnych obywateli swojego państwa na groźbę porwania - mówił premier Tusk.

- Polko jest wolnym strzelcem i mówi, co chce - skomentował wypowiedzi swojego byłego podwładnego Władysław Stasiak, b. szef BBN.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne