Los Eluany Englaro, która od 1992 r. tkwi w nieodwracalnej śpiączce wegetatywnej, wywołał jedną z największych awantur politycznych w powojennych Włoszech. Rodzina Eluany uzyskała zgodę sądu na odłączenie córki już latem ub.r., ale potem długo musiała szukać lekarzy gotowych do wykonania orzeczenia wbrew sabotażowi ze strony ministerstwa zdrowia i oskarżeniom o morderstwo ze strony włoskiego Kościoła.
Eluanę przyjął wreszcie ośrodek opiekuńczy w Udine, gdzie lekarze w ostatnią sobotę przestali dostarczać jej środki odżywcze i wodę. Ich zdaniem organizm Włoszki umrze z wygłodzenia i braku wody w ciągu dwóch tygodni, ale już za dwa-trzy dni zmiany wywołane głodówką będą tak głębokie, że agonii nie da się zatrzymać nawet poprzez wznowienie dokarmiania. "Talitha, kum!" ["Powstań, dziewczynko!"], czyli wezwanie Chrystusa, który ożywił córkę Jaira, to najczęstsze hasło katolickich demonstracji w Włoszech, podczas których wznoszone są modlitwy o uratowanie Eluany. - Nikt jej nie zabija. To nawet nie eutanazja. Ona nie żyje od czasu swego wypadku drogowego - tłumaczą jej lekarze.
Centroprawicowy rząd Silvia Berlusconiego skierował w piątek wieczorem do parlamentu projekt ustawy, która zablokowałaby odejście Eluany, ale wbrew zapowiedziom o ekspresowej ścieżce ustawodawczej, parlament nie zajął się tą ustawą w weekend. Opozycja oskarża Berlusconiego, że cynicznie wykorzystuje sprawę Eluany dla zacieśnienia sojuszu z Kościołem. - Pisałem w sprawie mej córki do premiera Berlusconiego już w 2004 r. Do dziś nie dostałem żadnej odpowiedzi. Dlatego jego obecne zapewnienia o pośpiechu dają do myślenia w sprawie prawdziwych intencji premiera - mówił wczoraj Beppino Englaro.
Zdaniem włoskich mediów ustawa może zostać uchwalona dopiero po koniec przyszłego tygodnia, kiedy będzie już za późno dla "ratowania Eluany". Wprawdzie rząd - na razie nieskutecznie - próbuje zastraszyć ośrodek w Udine kontrolami sanepidu, ale Berlusconi głównie skupia się - jak zwykle, kiedy ma kłopoty - na tropieniu spisku mediów oraz komunistów. Skoro prezydent
Giorgio Napolitano odmówił w piątek zatwierdzenia rządowego dekretu blokującego śmierć Eluany, Berlusconi ogłosił, że uprawnienia prezydenta to wina konstytucji napisanej przez zwolenników zbrodniczego komunizmu i Związku Radzieckiego.
Napolitano tłumaczył, że dekret rządowy nie powinien anulować orzeczenia sądu w sprawie Englaro, ale zablokowanie dekretu przez prezydenta wywołało najostrzejszy atak włoskiego Kościoła i Watykanu na instytucje włoskiego państwa od czasu referendum legalizującego aborcję z 1981 r. - To nie do zaakceptowania, żeby w naszym kraju będącym ojczyzną prawa względy formalne decydowały, że rząd nie może przedsięwziąć środków ratujących życie niewinnej osoby - ogłosił wikariusz Rzymu kard. Agostino Vallini, który zastępuje Benedykta XVI w codziennych obowiązkach biskupa Wiecznego Miasta.
Benedykt XVI wzywał wczoraj do modlitwy za chorych całkowicie uzależnionych od opieki innych, a watykański sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone wydzwaniał w sprawie Eluany do prezydenta Napolitano.
Kościół boi się, że przypadek Eluany może otworzyć drogę do legalizacji eutanazji we Włoszech i całej katolickiej części Europy. Kościelna kampania jest częściowo skuteczna, bo choć jeszcze niedawno większość Włochów opowiadała się za prawem do godnej śmierci dla Eluany, to wczorajsze sondaże pokazały rozpołowienie opinii publicznej - po 47 proc. ankietowanych opowiedziało się za i przeciw odłączeniu jej od sond.