Pierwsza rocznica ślubu. M. przygotowuje kolację, zapala świece. Wybranek także ma dla niej niespodziankę. Wyznanie, że M. już nic dla niego nie znaczy, bo w jego życiu pojawiła się Ona. Ból i rzeka łez. Wkrótce M. poznaje kogoś. Kogoś, kto ma żonę. M. zapomina, przez co przeszła kilka miesięcy wcześniej. Liczy się tylko jej szczęście. Wszak w miłości jak na wojnie - trzeba być egoistą. Odnosi sukces. Ból i rzeka łez. Ale M. ich nie chce widzieć. Inna Ona już rozwiedziona, więc gotowa do akcji. Rozbija kolejne małżeństwo z rocznym stażem. On w ciągu kilku dni stwierdza, że tak naprawdę nie kocha K. Bo teraz liczy się tylko idealna Ona. Bo tylko o niej myśli. Nie daje już K. żadnych szans - odrzuca nawet jej wybaczenie. K. niczego się nie spodziewała, nikt się nie spodziewał. Ból i rzeka łez. Czy ktoś przerwie to błędne koło?