http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Palikot pod flagą tęczową

Kinga Dunin
2009-02-08, ostatnia aktualizacja 2009-02-06 12:09

Felieton Kingi Dunin


Fot. Jacek Piotrowski
ZOBACZ TAKŻE
Ilekroć wychodzę z kina po obejrzeniu czeskiego filmu, zadaję sobie pytanie: dlaczego Polacy tak nie potrafią? Czemu nie umiemy zrobić filmu, który byłby zabawny, wzruszający i inteligentny zarazem? Kiedy Szumowskiej w '33 scenach...' udało się otrzeć o coś takiego, wszyscy padli na kolana, ale w końcu jedna jaskółka wiosny nie czyni. Myślę, że ma to coś wspólnego z poczuciem humoru, brakiem skłonności do nadymania się i moralizowania. To dzięki temu Czesi widzą świat, a my - nasze płaskie wyobrażenia na temat świata. Nie oznacza to jednak, że nie potrafią bawić się stereotypami. Czeskiemu artyście Davidowi Czernemu udało się narobić hałasu na cała Europę! Z okazji rozpoczęcia czeskiej prezydencji w Unii pokazał on w Brukseli wystawę 'Entropa - stereotypy są barierami do zburzenia', instalacje obrazujące stereotypowe wyobrażenia dotyczące 27 krajów należących do Unii, wykonane, jak twierdził, przez artystów z tych właśnie krajów. Jak twierdził, bo w istocie wpuścił całą Europę w maliny, podszywając się pod nieistniejących artystów, a nawet tworząc ich fałszywe strony internetowe. Bardzo po czesku! Czyli przypisując innym nacjom podobną zdolność do autoironii i dystansu do siebie. Wystawa okazała się jednak skandalem, a w każdym razie nie wszystkim było do śmiechu.



Polacy, kiedy siebie zobaczyli, zaraz rozpoznali, z czym się kojarzymy. Homofobia, oczywiście! No cóż, na złodzieju czapka gore. Ale jest to chyba bardziej skomplikowane. Nasz kraj został przedstawiony jako kartoflisko (Kartoflania!). Na polu tym widzimy grupę zakonników zastygłych w pozie pomnikowych wojennych bohaterów i wznoszących tęczową flagę. Czyli Polska to zacofanie, konserwatyzm, klerykalizm i martyrologiczne pozy. Hipokryzja, bo co innego mogą znaczyć zakonnicy z gejowską flagą? No i jakieś kłopoty z tolerancją. Może to i kraj homofobiczny, ale także zmagający się z tym problemem. W każdym razie, jak widać, z tego właśnie jesteśmy znani. Tak jak Dania z klocków lego, Francja ze strajków, Włochy z piłki nożnej i męskiego popędu (Włochy to boisko do piłki nożnej, na którym zawodnicy onanizują się piłkami). Stereotyp nie stereotyp, wygląda to wszystko dosyć znajomo. I tak się złożyło, że w tym samym czasie Palikot zadał byłemu premierowi niedyskretne pytanie o orientację seksualną. Taniec, jaki nad tym medialnie rozdmuchanym faktem wykonano, z jednej strony był absolutnie przewidywalny, z drugiej - równie groteskowy jak rzeźba Czernego.



Oburzenie zachowaniem Palikota było powszechne, problem zaczynał się, kiedy trzeba było wyjaśnić, co jest takiego w tym pytaniu oburzającego. Po pierwsze więc, media oburzyły się tym, że media tym się zajmują (to równie zabawne jak księża wymachujący tęczową flagą). Po drugie, załamywano ręce nad degrengoladą debaty publicznej, która w dużej mierze jest wytworem tychże mediów (patrz wyżej). Po trzecie, próbowano połączyć przekonanie, że pytanie to jest obraźliwe, z komunikatem, że jesteśmy światli, tolerancyjni i homoseksualizm w niczym nam nie przeszkadza. Katolikom też nie, przecież kochają gejów jak wszystkich bliźnich, a potępiają jedynie czyny homoseksualne. O czyny zaś Palikot nie pytał.

A wszystko jest takie proste. Homofobia ma dwa oblicza. Raz: obrażamy osoby homoseksualne. Dwa: kiedy chcemy kogoś obrazić, nazywamy go homoseksualistą. W kontekście homofobicznej kultury pytanie Palikota było obraźliwe. Gdybyśmy

byli tolerancyjni, nie byłoby. I nie wiem, czemu tak trudno było to jasno powiedzieć. Palikot w końcu przeprosił, wyraził żal, że swoim pytaniem wprowadził do polityki kryterium, które nie powinno być istotne. Taka wiara w moc swojego słowa ociera się o manię wielkości. W polskiej polityce to kryterium jest istotne. Bez względu na to, co powie Palikot, informacja o homoseksualizmie zapewne zaszkodziłaby każdemu politykowi. A jeśli to nieprawda, to dlaczego nie wolno pytać? Bo to osobiste? Tak samo osobiste jak żony i dzieci heteropolityków, którymi tak chętnie się chwalą.

Źródło: Wysokie Obcasy

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne