http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nikt nie uczy, jak reagować na agresję

Karol Adamaszek
2009-02-04, ostatnia aktualizacja 2009-02-03 20:25

Rozmowa z prof. Grażyną Miłkowską z Wydziału Pedagogiki, Socjologii i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego, zajmującą się badaniem agresji u dzieci i młodzieży

Prof. Grażyna Miłkowska
Fot. Agnieszka Kosiec / AG
Prof. Grażyna Miłkowska


Karol Adamaszek: Nauczyciel z 40-letnim stażem nie radzi sobie z uczniami, którzy go systematycznie obrażają. Jak to możliwe?

Prof. Grażyna Miłkowska*: Problemy, z którymi stykają się dziś nauczyciele tzw. starej daty, po prostu ich przerastają. Ten nauczyciel mógł nawet nie wiedzieć, że jest filmowany, a nagranie znajdzie się w internecie. Dla niego mogła to być abstrakcja.

Co mają zrobić starsi nauczyciele? Sześć lat temu uczniowie w Toruniu znęcali się nad młodym anglistą. Znajomość techniki niewiele mu pomogła.

- Takie sprawy natychmiast trzeba zgłaszać dyrekcji i koniecznie omówić na radzie pedagogicznej. Incydenty powinny być dyskutowane w pokojach nauczycielskich. Nie wolno ich zamiatać pod dywan.

Łatwo powiedzieć, ale nauczyciele ich nie zgłaszają. Tak zrobił i ten z Torunia, i ten z Ryk.

- Nie robią tego, bo w grę wchodzi kilka czynników. Z jednej strony ambicje. Nie chcą okazać słabości przed kolegami, bo się wstydzą. Czasem nie mają pomysłu, jak sobie poradzić z sytuacją. Nie mają też umiejętności radzenia z agresją ze strony uczniów, bo nie uczy się ich tego na studiach. Dlatego milczą.

Czyli to wina nauczycieli?

- Nie tylko. Przede wszystkim klimatu panującego w szkole. Nie wierzę, że nikt nie wiedział, co się dzieje. Milczenie ze strony innych, w tym również rodziców było przyzwoleniem na agresję uczniów wobec pedagogów.

Dwóch uczniów z Ryk dostanie najprawdopodobniej kary więzienia z zawieszeniem.

- Bardzo dobrze, że zostali tak ukarani. Poniosą poważne konsekwencje. I będzie to odstraszającym przykładem dla ich kolegów, że w szkole nie są bezkarni.

Po feriach nauczyciel wróci do tej samej klasy i będzie dalej uczył tych, którzy patrzyli, jak koledzy znęcają się nad nim.

- Nie ma co ukrywać, że pozostali uczniowie też są odpowiedzialni, bo nie reagowali. Dyrektor szkoły powinien skierować ich na warsztaty empatii. Niech im ktoś pokaże, co czują inni, gdy dzieje się im krzywda. Dawka nauki o człowieczeństwie dobrze im zrobi. Równolegle zrobiłabym warsztat z psychologiem dla nauczycieli.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':