Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Koszmar pedagoga trwał przynajmniej od września. Wczoraj sprawę ujawniła
policja, pokazała filmy z internetu.
- Kamera? - pyta uczeń. - Poszła - odpowiada mu kolega. Miejsce akcji: sala w Zespole Szkół Zawodowych Nr 1 im. Władysława Korżyka w Rykach (w sumie 750 uczniów, 71 nauczycieli, pedagog). Zajęcia ma 3F - 27 młodych mężczyzn ani jednej dziewczyny. Na filmie widać, jak 19-letni Jarosław O. tańczy przez nauczycielem Markiem W. Zdejmuje koszulkę. Co chwilę pokrzykuje: "k..." w stronę pedagoga. Na koniec "tańca" wymierza nauczycielowi cios karate, ale stopę zatrzymuje przed jego twarzą.
Inne nagranie: - Siadajcie - prosi belfer. - "K... złodzieju!" - krzyczy o głowę wyższy uczeń. Odchodzi, odwraca się i rzuca w nauczyciela małym przedmiotem. Filmik się urywa. Sceny rozgrywają się w atmosferze ryków i śmiechów uczniów. Powstały też dwa inne filmy. Nauczyciel jest w nich wyzywany od "pedałów" albo "skur...". "Gazeta" dotarła do relacji nauczycieli, którzy twierdzą, że wybryki, które trafiły do internetu, to tylko część popisów klasy 3F na lekcjach u Marka W. Wyzwiska i obelgi spotykały go kilka razy w miesiącu. Te, które ma policja, są prawdopodobnie z września 2008 roku.
Pan Marek ma 62 lat. Jest nauczycielem dyplomowanym. Uczy od 40 lat. Na emeryturę na razie się nie wybiera. Z klasą 3F ma zajęcia dwa razy w tygodniu. W sumie pięć godzin tzw. przedmiotów zawodowych: budowy, obsługa i naprawa pojazdów samochodowych. Na filmach widać, jak siedzi i bezwolnie słucha obelg i wulgaryzmów. Czasem stoi i prosi łamiącym głosem o spokój. Wczoraj nie chciał z nami rozmawiać. - Nie dziwię się, że nie reagował. To sympatyczny starszy pan. Muchy by nie skrzywdził. Nie chciał im zaszkodzić - opowiada nam nauczycielka z ryckiej szkoły.
Po informacji od policji do mediów Marek W. został wczoraj wezwany do dyrektor szkoły Krystyny Grudniak. - Nie miałam żadnych sygnałów, żeby działo się coś nie tak. Nikt z dyrekcji nie interweniował na lekcjach - powiedziała "Gazecie". Przyznała jednak, że o jednym filmie dowiedziała się 28 stycznia.
Kolega pana Marka: - Już 25 stycznia była wywiadówka, na której aż huczało wśród rodziców i nauczycieli o tym, co się dzieje na lekcjach u W.
Co zrobiła z tym dyrektor? Cztery dni po wywiadówce rada pedagogiczna na wniosek jednego z nauczycieli wyrzuciła Jarosława O. ze szkoły. W poniedziałek został zatrzymany przez policjantów. Wpadł też Kamil N. Obaj się przyznali. Zaproponowali dla siebie kary więzienia w zawieszeniu. Jarosław O. - pół roku na trzy lata, a Kamil N. trzy miesiące na trzy lata. Przez ten czas będą mieli dozór kuratora. Mają przeprosić nauczyciela. Na kary, które zaproponowali, musi się zgodzić sąd.
Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji: - Przesłuchujemy kolejne osoby. Ustalamy, co się działo. Niewykluczone, że poznamy nowe fakty. To są osoby dorosłe, nie dzieci. Są w pełni świadome tego, co robiły.
Na Lubelszczyźnie do 15 lutego trwają ferie zimowe.
*W 2003 r. "Gazeta Wyborcza" i
TVN upubliczniły nagranie z lekcji angielskiego w toruńskim technikum. Młody nauczyciel nie tylko był wyzywany, uczniowie nakładali mu na głowę kosz na śmieci, wycierali twarz gąbką, wykręcali ręce. Do nagłośnienia sprawy dyrekcja szkoły twierdziła, że nic się nie dzieje.