http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ustawa daje, Rostowski zabiera

Paweł Wroński
2009-01-31, ostatnia aktualizacja 2009-01-30 00:00

Nie trzeba odkrywać Ameryki. Gdy wojna nam nie grozi, a grozi kryzys -tnie się wydatki na armię.

Paweł Wroński
Paweł Wroński
Ale nie można tego robić tak jak minister Jacek Rostowski - przez wysłanie dwóch listów do szefa MON akurat w chwili, gdy pod koniec roku podpisuje kontrakty.

Gdy SLD miał dziurę budżetową po AWS, wprowadzał ograniczenia finansowe przynajmniej na mocy uchwały rządu - decydowali wszyscy ministrowie, a nie minister finansów. Zdarzały się też wielokrotnie obsunięcia w realizacji budżetu MON, ale zazwyczaj sprawy te załatwiano "na miękko" - w porozumieniu z sejmową komisją obrony.

Być może ustawa "1,95 proc. PKB dla armii" jest niesłusznym przywilejem, ale jest ustawą - prawem. Ustawę zmienia się głosowaniem w Sejmie, a nie decyzją (lub interpretacją) jakiegokolwiek ministra. Skoro minister Rostowski interpretuje wojskową ustawę modernizacyjną, to my też pointerpretujemy sobie inne ustawy? Ot, powiedzmy, ustawę podatkową?

Premier Donald Tusk zapewniał, że cięcia "nie dotkną zwykłych ludzi". Co to znaczy? Kto to są zwykli ludzie? Czy wyrzucani z pracy robotnicy zakładów zbrojeniowych, z którymi nagle MON zerwał kontrakty, zwykłymi ludźmi nie są?

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':