http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

List. Afanasjew, sojusznik polskiej rusofobii

Andrzej Walicki
2009-02-02, ostatnia aktualizacja 2009-01-30 17:18

Redakcja "Gazety Świątecznej" zaproponowała mi, żebym zagaił dyskusję nad artykułem Jurija Afanasjewa "Osobna droga Rosji - historyczny bieg w miejscu". Odrzuciłem tę propozycję - sądzę jednak, że czytelnikom "Gazety" należy się wyjaśnienie, dlaczego tak uczyniłem.

Autor głosi tezę o esencjalnej niezmienności Rosji, od wieków zamkniętej ponoć w strukturach „ordyńsko-tatarskich" i poruszającej się tylko „od złego ku gorszemu". W tej perspektywie nie było wyjścia Rosji z ustroju totalitarnego, nie istniała rewolucyjna przemiana 1991 roku, Jelcyn i Gajdar, nie mówiąc już o Gorbaczowie, nie byli żadnymi reformatorami, a współczesna Rosja reprezentuje tylko zdegradowany stalinizm, przewyższający pod względem „plugastwa" najgorsze normy okresu sowieckiego. Jeżeli społeczeństwo rosyjskie udziela systemowi szerokiego poparcia, a wyłożone wyżej poglądy są w nim całkowicie odosobnione, to jest to jedynie dowodem sukcesów okupacyjnej w istocie i przestępczej władzy w ogłupianiu i zniewalaniu biernego i potulnego narodu.

Wśród inteligencji rosyjskiej, cierpiącej pod uciskiem autokracji, istniała swoista tradycja wybuchów nienawiści do własnego kraju. Włodzimierz Pieczarin, żyjący pod panowaniem Mikołaja I, dał jej wyraz w słowach: "Jak słodko jest ojczyznę nienawidzić i chciwie wypatrywać jej zniszczenia". Można zrozumieć, że prof. Afanasjew dostrzega pozytywy tego stanowiska w budzeniu inteligenckich sumień i że ubolewa z powodu nieuchronnego zaniku takich postaw we współczesnej, postsowieckiej Rosji. Nie zmienia to jednak faktu, że emocje, które odczuwa z powodu wzrastającej izolacji bliskich sobie środowisk w Rosji nie nadają się na punkt wyjścia do racjonalnej dyskusji o Rosji.

Jest tak zwłaszcza w Polsce, w której popularyzowanie poglądów Jurija Afanasjewa może być tylko wodą na młyn zupełnie innej w swej genezie, tradycyjnie polskiej rusofobii. Dlatego też krytycznie odnoszę się do wylansowania tych poglądów przez zasłużoną, wielkonakładową gazetę polską, chociażby nawet miało to być punktem wyjścia do dyskusji. Można oczywiście dyskutować z poglądami skrajnymi, ale czy jest sens wdawać się w polemiki z zespołem poglądów ultraekstremistycznych, niemieszczących się w granicach racjonalnego dyskursu? Można przecież z góry przewidzieć, jaki byłby tego rezultat. Krytyk poglądów Afanasjewa (którym mógłbym być ja) uznany zostałby za przedstawiciela przeciwstawnej, tj. "rusofilskiej" skrajności, a w roli "moderatora", czyli reprezentanta poglądów "wyważonych", mediacyjnych, wystąpiłby ktoś broniący zagajenia dyskusji z pozycji nieco mniej skrajnej antyrosyjskości. Tak czy inaczej, byłaby to niechybnie próba legitymizacji ekstremizmu, a więc przesunięcie środka ciężkości w niewłaściwą stronę.

Moje własne poglądy na sprawy rosyjskie wyłożyłem w szeregu łatwo dostępnych książek, m.in. w cytowanym w przypisach do artykułu Afanasjewa "Zarysie myśli rosyjskiej od oświecenia do renesansu filozoficzno-religijnego" (Kraków 2005), w obszernej historii komunistycznej utopii i prób wcielania jej w życie pt. "Marksizm i skok do królestwa wolności" (1966, pierwodruk anglojęzyczny 1995), a także w wydanym niedawno zbiorze artykułów pt. "O inteligencji, liberalizmach i o Rosji" ("Universitas", Kraków 2007). Warto dodać, że nieliczni recenzenci tej ostatniej książki okazali się jednomyślni w pomijaniu jej wątku rosyjskiego, dotyczącego spraw polsko-rosyjskich i współczesnej, Putinowskiej Rosji. Zapewne było to wynikiem trafnego rozeznania w sprawie ciasnych granic dopuszczalnej dziś w Polsce sympatii wobec byłego hegemona.

Na zakończenie ważna uwaga o treści osobistej. Jako rocznik 1930 należę do pokolenia, które żywo pamięta stalinizm jako straszliwe nieszczęście i które nie potrafi spokojnie tolerować poglądu, że upadek stalinizmu, a następnie komunizmu jako takiego, nie był w Rosji istotnym przełomem, milowym krokiem ku wolności. W moim odczuciu jest to pogląd znieważający dziesiątki milionów ofiar stalinizmu, obrażający społeczeństwo rosyjskie, które ma prawo cieszyć się z odzyskania osobistej wolności, dowodzący zupełnego lekceważenia wolności od indoktrynacji, którą cieszą się dziś w pełni środowiska rosyjskiej inteligencji twórczej (o czym dobitnie mówił m.in. Wiktor Jerofiejew w wywiadzie dla "Gazety" z 12 grudnia). Można mieć różne poglądy na Rosję Putina i Miedwiediewa, ale pisanie, iż Rosja w naszych czasach zmieniła się tylko na gorsze, jest równie obłędne i niemoralne jak negowanie Holocaustu.

Nie chcąc być skrajny, proponuję odniesienie się do tekstu prof. Afanasjewa z wyrozumiałością. Nie uważam jednak za możliwe traktowanie zawartych w nim poglądów na serio.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':