http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Grodno walczy z telewizją satelitarną

Andrzej Poczobut, Grodno
2009-01-30, ostatnia aktualizacja 2009-01-29 16:41

Władze Grodna żądają od jednego z mieszkańców usunięcia anteny satelitarnej, gdyż w ich opinii szpeci ona wygląd miasta. Obrońcy praw człowieka twierdzą, że chodzi o ograniczenie zasięgu nadawanej z polski niezależnej telewizji Biełsat

Kadry z filmów animowanych - żartów z prezydenta Łukaszenki. Satyryczne kreskówki z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką w roli głównej Telewizja Biełsat nadaje regularnie od powstania stacji w grudniu 2007
Kadry z filmów animowanych - żartów z prezydenta Łukaszenki. Satyryczne...
Wczoraj w sądzie w Grodnie rozpoczął się proces przeciw rodzinie Garmaszów, którzy są właścicielami jednej z tysięcy anten satelitarnych zamontowanych w mieście. Według władz antena jest nielegalna, bo nie uzgodniono jej z działem architektury miejscowej administracji. Podobnie jak tysiące innych właścicieli anten z Grodna, Brześcia, Lidy czy Nowogródka rodzina Garmaszów wiosną 2007 r. otrzymała pisemne zawiadomienie, że antenę muszą usunąć.

- Kiedy zapytaliśmy dział architektury, jak możemy zalegalizować antenę, usłyszeliśmy, że mamy ją usunąć i tyle - powiedział "Gazecie" Maksim Garmasz.

Garmaszowie zignorowali rozporządzenie władz. Trzy dni temu zostali formalnie oskarżeni o nielegalne zamontowanie anteny oraz niewykonanie pisemnego rozporządzenia. Grozi za to łączna grzywna do 470 dol.

Przedstawiciele władz Grodna nie chcieli rozmawiać z "Gazetą". Wczoraj w sądzie się nie zjawili, dlatego po przesłuchaniu Maksima Garmasza rozprawę odroczono do 5 lutego.

Garmasz uważa, że wojując z anteną, władze ograniczają jego dostęp do niezależnej informacji. - Niezależne media zostały zniszczone, internet jest blokowany, pozostają tylko radio i telewizja satelitarna - wylicza.

- Prawdziwym celem władz może być ograniczenie zasięgu finansowanej przez Polskę telewizji satelitarnej Biełsat, która nadaje programy w języku białoruskim - powiedział "Gazecie" Roman Jurgel z grodzieńskiej filii Białoruskiego Komitetu Helsińskiego. Według niego sprawa rodziny Garmaszów ma znaczenie precedensowe, a wyrok skazujący pociągnie za sobą setki pozwów o anteny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':