http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polowanie na bankozaura

Nina Hałabuz
2009-01-29, ostatnia aktualizacja 2009-01-29 16:32

mBank uwiódł klientów, bo był tańszy, internetowy i bliski jak kolega z czata czy forum w sieci. Ale w chwili kryzysu część klientów poczuła się zdradzona. Zorganizowali się przez internet i w kilka dni urządzili mBankowi piekło


Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Jakub ma 28 lat i walczy z mBankiem na stronie internetowej mStop.pl. B!gj@ck ma 22 lata i walczy na stronie NabiciWmBank.pl. Tomek ma 27 lat nie ma własnej strony, walczy na oficjalnym forum mBanku.

Nigdy się nie spotkali. B!gj@ck ma kontro w mBanku od roku, Jakub i Tomek od ponad sześciu lat. Wtedy jeszcze studiowali, dziś pracują i mają rodziny. Cała trójka ma kilkusettysięczne kredyty hipoteczne i wielki żal: - Byliśmy dobrymi klientami. Dlaczego oferują nam lichwiarskie oprocentowanie? Dlaczego ignorują nasze protesty?

Bez marmurów, ale bez kolejek

mBank był pierwszym wirtualnym bankiem w Polsce.

Gdy wystartował w nocy 26 listopada 2000 r., nie miał żadnej placówki. Wszystko, co do tej pory wymagało wizyty w oddziale - założenie konta, lokaty, przelew - w mBanku zlecało się przez internet i telefon. Tylko gotówkę trzeba było wypłacać z bankomatu.

Wielu ta wirtualność deprymowała - banki kojarzyły się raczej z zimnymi marmurami na ścianach i kasjerami za pancerną szybą, panią w okienku. Na młodych marmury wrażenia nie robiły, a kolejki do okienka frustrowały. Pasjonaci internetu z entuzjazmem przyjęli wizję bankowości bez kolejek, z niższymi opłatami, z dostępem do konta przez 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu.

W rok mBank zdobył 150 tys. klientów i miliard złotych w depozytach. Tradycyjne banki poczuły, że przespały rewolucję, czym prędzej nadrabiały zaległości w internecie. Powstawały kolejne banki wirtualne, np. Inteligo. Od 2003 r. mBank oferuje kredyty hipoteczne. Dziś mBank ma ponad 2 mln klientów. Kredyt spłaca 40 tys.

Zofia Bugajna, specjalistka od komunikacji: - Chociaż mBank ma problem z grupą zbuntowanych klientów, to i tak komunikuje się z klientami lepiej niż wiele tradycyjnych banków. Szkoda by było, gdyby przez ten kryzys, mBank zamknął się na dialog z klientami.



Czego od nas chce bankozaur

Od początku mBank przekonuje, że jest inny, nowocześniejszy, lepszy od reszty.

W telewizyjnej reklamie pt. "Kardynał" duchowny przekonuje:- Szybkość i wygoda to nie grzech. A potem zrzuca sutannę:- Nie musisz wierzyć reklamie i facetowi przebranemu za księdza. Sprawdź sam!

W klipie pt. "Koniec ery bankozaurów" gad przypominający ceratopsa ryczy na parę młodych ludzi, których nakrył z laptopem w ulicznej kawiarence. Dziwią się: - Czego on chce? My mamy konto w mBanku!

Wokół mBanku - tak jak wokół portali internetowych - tworzy się społeczność użytkowników. mBank prowadzi dla nich blog. Zaprasza na czaty z dyrektorami. Organizuje konkursy na filmiki na YouTube. Złożona z klientów mRada testuje nowe produkty banku i doradza, co w nich poprawić. Wszyscy mogą podyskutować na forum internetowym. mBank deklaruje: "Nie cenzurujemy wątków na forum, każdy może wyrazić swoją opinię. Nawet jeżeli są niewygodne dla banku".

Co się stało, że mBank, który ostrzegał klientów przed bankozaurami, staje się - dla części z nich - takim samym gadem jak reszta?

Może trzeba zrobić akcję?

Jesienią 2008 r. na świecie szaleje kryzys finansowy, kursy walut skaczą jak szalone. Setki tysięcy Polaków z kredytem hipotecznym śledzi z niepokojem kurs franka szwajcarskiego. Zbliża się do 3 zł, ich raty rosną nawet o kilkaset złotych.

Na szczęście bank centralny Szwajcarii tnie stopy procentowe. Stopa LIBOR, po której banki wymieniają sobie waluty, bliska jest historycznego minimum. Może więc raty nie wzrosną tak bardzo?

20 tys. klientów mBanku i Multibanku (oba należą do BRE Banku), którzy wzięli w nich kredyty hipoteczne jako pierwsi, przed 1 września 2006 r., niepokoi coś jeszcze. Oprocentowanie ich kredytów nie zmienia się automatycznie, wraz ze stopami LIBOR. Ustala je zarząd banku. Gdy stopy rosły, zarząd reagował błyskawicznie, po kilku dniach. Czy będzie równie szybki, gdy stopy maleją?

mBank się ociąga. Na forum klientów Mapi alarmuje innych już 2 grudnia: "Może trzeba zrobić jakaś akcję?".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 66 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

FBI prześwietliło Jobsa

W 1991 roku administracja prezydenta George'a Busha seniora rozważała zatrudnienie Steve'a Jobsa. FBI sprawdziło wtedy dokładnie Jobsa, a teraz upubliczniło tamte informacje

Obama walczy o pigułkę

Nawet niektórzy demokraci nie zgadzają się z rozporządzeniem prezydenta Baracka Obamy, które zmusza pracodawców do zapewnienia pracownikom darmowej antykoncepcji

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy