Łukasz Wróbel: Po 23 dniach działań armii izraelskiej rząd, który pani reprezentuje, podjął decyzję o zakończeniu walk i wycofaniu żołnierzy ze Strefy Gazy. Gdy spojrzymy na bezpośrednie skutki tej wojny, bilans jest tragiczny: zginęło ponad 1200 Palestyńczyków i 13 Izraelczyków. Czy według pani minister Izrael osiągnął swoje cele militarne i polityczne?
Cipi Liwni: Tak, zdecydowanie Izrael osiągnął swój główny cel. Była nim radykalna poprawa bezpieczeństwa na południu kraju, a w szczególności na obszarach położonych wzdłuż granicy ze Strefą Gazy.
Operacja wojskowa była naturalną reakcją wynikającą z naszego prawa do obrony. Przez osiem lat z rzędu obywatele Izraela byli celem ataków ze strony organizacji terrorystycznej. Ponad 25 proc. mieszkańców miasta Sderot opuściło w tym czasie swoje domostwa i wyemigrowało. Setki tysięcy obywateli mojego kraju przez kilka lat miało jedynie 15 s na to, by schronić się przed spadającymi na ich głowy rakietami.
Podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu operacji zbrojnej przeciwko Hamasowi po bezprecedensowo długim okresie powstrzymywania się od jakiejkolwiek reakcji. Hamas wykorzystał ten moment, interpretując nasze zachowanie jako znak kapitulacji mojego kraju. Przez ten czas Hamas nie wahał się i ostrzeliwał rakietami nasze miasta. Czy ktoś w takiej sytuacji siedziałby z założonymi rękami?
Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, ze Strefa Gazy jest jednym z najgęściej zaludnionych obszarów na ziemi, a Hamas zupełnie nie dba o to, czy Palestyńczycy odniosą jakieś obrażenia, czy nie. Bojownicy Hamasu świadomie ukrywali się pośród cywili w szpitalach i szkołach. Absurdem jest przecież to, że los tych mieszkańców Gazy, którzy nie brali udziału w walkach, jest znacznie dla nas ważniejszy niż dla bandy Hamasu, która nimi rządzi.
Wiem, że wielu Palestyńczyków straciło życie lub odniosło rany. Odczuwamy ogromny ból z tego powodu, ale nie możemy obwiniać siebie za tę sytuację. Całkowita odpowiedzialność spoczywa na barkach tych, którzy strzelali do nas, ukrywając się pomiędzy cywilami, z całą świadomością tego, że nastąpi taka chwila, w której nie będziemy w stanie dłużej się powstrzymywać i w ciszy grzebać naszych obywateli.
My odpowiedzieliśmy na atak Hamasu, przeprowadzając ogromną akcję wywiadowczą i podejmując ogromny wysiłek militarny, by uniknąć ofiar wśród ludności cywilnej. Przerwaliśmy dziesiątki ataków lotniczych, by nie zabijać niewinnych ludzi. Mamy nagrania filmowe dokumentujące takie zdarzenia. Ostrzegaliśmy mieszkańców, zrzucając ulotki, a nawet telefonowaliśmy do tysięcy gospodarstw domowych, wzywając rodziny do natychmiastowej ewakuacji, doradzając im, gdzie będą mogli być bezpieczni Nie znam zbyt wielu armii na świecie, które podjęłyby taki wysiłek.
Chciałabym podkreślić raz jeszcze: naszym wrogiem nie są Palestyńczycy, lecz Hamas. Nie mamy żadnych podstaw do sporu z Palestyńczykami. Chcemy żyć z nimi w pokoju i dobrosąsiedztwie, bazując na formule dwóch państw dla dwóch narodów. Ta formuła jest największym zagrożeniem dla Hamasu. To on nigdy nie był zainteresowany utworzeniem państwa palestyńskiego, które istniałoby obok państwa izraelskiego. Hamas był i jest zainteresowany wymazaniem Izraela z mapy świata. To jest źródłem całego problemu.
Jeden z liderów Hamasu Ismail Hanija oświadczył, że "wrogowi nie udało się osiągnąć jego celów". W podobnym tonie wypowiedział się prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad, składając gratulacje bojownikom Hamasu z okazji zwycięstwa w ich walce z pani krajem. I skąd te różnice dotyczące liczby ofiar? Kontrolowana przez Hamas
telewizja al Aksa poinformowała, że zaledwie "48 męczenników poniosło śmierć w walce z siłami wroga", a pozostałe ofiary to cywile. Natomiast rzecznik izraelskich sił zbrojnych twierdzi, że zabiliście 500 terrorystów Hamasu.
- Wiele lat doświadczeń nauczyło nas, by z wielką ostrożnością i podejrzliwością podchodzić do informacji płynących z radykalnych i fundamentalnych grup skupionych wokół Iranu.
Hamas i Iran mają jasno zdefiniowany interes w tym, by przedstawiać siebie jako zwycięzców. Jeśli to nazywają zwycięstwem, życzę im jeszcze wielu takich zwycięstw. My skutecznie doprowadziliśmy do osiągnięcia naszego celu - neutralizacji Hamasu.
Jego struktura została zamieniona w ruinę. Budynki należące do tej organizacji zrównano z ziemią. Większość tuneli powstałych po to, by szmuglować broń i rakiety pod granicą z Egiptem, zniszczono. Według szacunków naszej armii setki uzbrojonych terrorystów zabito. W ogromnym stopniu ucierpiał wizerunek Hamasu. Jego liderzy ukryli się w niedostępnych miejscach - w ciągu 23 dni walk nie odważyli się nawet wychylić z nich swoich głów. To tchórzostwo nie umknęło uwadze palestyńskiej opinii publicznej.
Chciałabym zaznaczyć, że była to także ważna część wojny o przyszłość całego Bliskiego Wschodu. O to, czy będzie to region, który respektuje prawo każdego kraju, w tym Izraela i przyszłego państwa palestyńskiego, do życia w spokoju i bezpieczeństwie, czy też będzie to część świata zanurzona w chaosie terroru, islamskim fanatyzmie i przemocy wspieranej przez Iran.
Pani kraj konsekwentnie odmawia bezpośrednich rozmów z Hamasem. Czy zdaniem pani minister w przyszłości możliwe są negocjacje Izraela z Hamasem?
- Nie rozmawiamy z terrorystami. Podobnie jak inne kraje zachodnie nie utrzymujemy żadnych kontaktów z ugrupowaniami, które wysadzają w powietrze wieżowce, stacje kolejowe czy autobusy. Celem Hamasu jest starcie z mapy Izraela, wymordowanie jego obywateli i przekształcenie wszystkich ziem rozciągających się od rzeki Jordan aż po wybrzeże Morza Śródziemnego w islamski kalifat rodem ze średniowiecza.
Nawet jeśli damy Hamasowi szansę, by przestrzegał porozumień, które zawarł przez pośredników, jak np. o zawieszeniu broni, to i tak złamie każde z nich. Zobowiązał się do niewystrzeliwania rakiet, ale szybko wznowił ostrzał miasta Sderot i innych miejscowości.
Hamas konsekwentnie odmawia zaakceptowania trzech warunków Kwartetu Bliskowschodniego: uznania państwa Izrael, zaprzestania terroru i zaakceptowania zobowiązań pokojowych powziętych przez władze Autonomii Palestyńskiej. Z tego powodu został potępiony przez cały zachodni świat.
Hamas, który znamy dzisiaj, jest organizacją niezdolną do zaakceptowania jakiegokolwiek kompromisu. To organizacja funkcjonująca w oparciu o model religijny, radykalny i bezwzględny.
Dlaczego Izrael wciąż utrzymuje blokadę przejść granicznych z Gazą? Przecież możecie z łatwością poddawać precyzyjnej kontroli każdy kontener, który przejeżdża przez granicę. A są to głównie dostawy żywności, leków czy artykułów codziennego użytku dla ludności cywilnej.
- Izrael nie ma żadnego interesu w tym, by wstrzymywać dostawy żywności, leków czy jakichkolwiek innych produktów przeznaczonych dla ludności cywilnej, które są używane zgodnie z ich przeznaczeniem, a nie służą budowie broni wykorzystywanej do zamachów terrorystycznych. Kropka!