http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Znów śledztwo w sprawie CAS-y

Piotr Żytnicki, Poznań
2009-01-27, ostatnia aktualizacja 2009-01-26 19:33

Bratu pilota, który zginął w katastrofie, ma mieć ochronę. Ktoś groził, że go zabije, jeśli będzie drążył sprawę tragedii. Padło podejrzenie, że grozić mogły osoby związane z wojskiem.

Andrzej Smyczyński, brat drugiego pilota, zeznawał wczoraj w poznańskiej prokuraturze wojskowej
TVN 24
Andrzej Smyczyński, brat drugiego pilota, zeznawał wczoraj w poznańskiej...




Andrzej Smyczyński, brat drugiego pilota CAS-y, był wczoraj przesłuchiwany przez śledczych w Poznaniu. Po wyjściu Smyczyński powiedział, że prokuratura zaproponowała mu ochronę. Decyzję, czy ją przyjąć, ma podjąć w ciągu kilku dni. Rzecznik prokuratury nie chciał tej informacji komentować.

Smyczyński twierdzi, że grożono mu śmiercią: - Podjechał do mnie samochód, wysiadły dwie osoby, jedna z nich powiedziała: "Zostaw sprawę Mirosławca, bo jesteś na to za cienki. Wszystko o tobie wiemy, gdzie mieszkasz, co robisz, z kim rozmawiasz. Jest to na razie prośba od wysoko postawionych panów w mundurach". Zapytałem: - A jak nie, to co? Usłyszałem: "Twoja matka będzie opłakiwać kolejną osobę". - Mężczyzna odsunął też klapę płaszcza i zobaczyłem kaburę, a kierowca samochodu wykonał gest, jakby do mnie strzelał - dodał Smyczyński.

Od piątku wojskowa prokuratura zajmuje się tą sprawą. - Zajęliśmy się tym, bo wywołało to zainteresowanie opinii publicznej - przyznaje ppłk Rzepa.

Dlaczego śledztwa nie prowadzi prokuratura powszechna? - pytamy. - Bo istnieje podejrzenie, że autorami gróźb mogły być osoby związane z wojskiem - odpowiada ppłk Rzepa.

Wojskowi prokuratorzy wyjaśniają przyczyny katastrofy od ponad roku. Samolot transportowy CASA C-295M rozbił się 23 stycznia 2008 roku w Mirosławcu. Zginęło 20 wojskowych: czteroosobowa załoga i 16 pasażerów.

Dwa miesiące po wypadku wojskowa komisja badająca jego przyczyny na zlecenie Ministerstwa Obrony Narodowej stwierdziła, że do tragedii doszło, bo załoga samolotu i personel naziemny naruszyły obowiązujące procedury. Eksperci wykluczyli awarię maszyny.

W piątek, przy okazji rocznicy katastrofy, telewizja TVN podała, że w samolocie przed katastrofą zawiodła instalacja oblodzeniowa i elektryczna. Te informacje wojskowa komisja miała umieścić w tajnej części raportu. Minister obrony narodowej Bogdan Klich zarzekał się w piątek: - Ujawniłem wszystkie ustalenia komisji, która badała przyczyny katastrofy.

Natomiast wczoraj ppłk Zbigniew Rzepa potwierdził, że prowadzący śledztwo chcą powołać nowy zespół biegłych. Zaprzeczył jednocześnie, by miało to związek z informacjami o możliwej awarii. - Chcemy, by nowi biegli, odpowiadając na nasze pytania, dokonali ostatecznej oceny materiału dowodowego. Do tego momentu nie możemy przesądzać, co było przyczyną katastrofy - odpowiada ppłk Rzepa.

Kim będą nowi eksperci? Tego prokuratura nie ujawnia. Wiadomo, że już wcześniej o przygotowanie opinii proszono biegłego z zakresu informatyki, a to może oznaczać, że sprawdzano także wątek niesprawnych instalacji. - W tej sprawie nie mam nic do powiedzenia - ucina rzecznik.

"Gazeta": - Czy ustalenia wojskowej komisji mają znaczenie dla śledczych?

Ppłk Rzepa: - Znamy ten raport, ale jego ustalenia nas nie obowiązują. Jego autorzy byli przesłuchani w charakterze świadków, dlatego zgodnie z przepisami, w tej sprawie nie mogą już występować jako biegli. Do ostatecznej oceny zebranego zespołu powołamy innych ekspertów.

Mają zweryfikować dotychczasowe ustalenia śledztwa, które przedłużono właśnie o kolejne trzy miesiące.

Dotychczas przedstawiono zarzuty tylko jednej osobie. To Leszek L., były dowódca 13. Eskadry Transportu Lotniczego w Krakowie, który wystawił do lotu nieprzygotowaną załogę. Ma odpowiadać za niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień.





Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':