http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Izrael nie może zawrzeć pokoju z Hamasem

Jeffrey Goldberg
2009-01-27, ostatnia aktualizacja 2009-01-26 12:43

Umiarkowane państwa arabskie, Europa, USA, a przede wszystkim Izrael muszą pomóc wrogowi Hamasu, czyli Fatahowi, przygotować pokój na Zachodnim Brzegu

Izraelscy żołnierze zajmują pozycje na granicy Strefy Gazy.
Fot. Sebastian Scheiner AP
Izraelscy żołnierze zajmują pozycje na granicy Strefy Gazy.
Latem 2006 r., gdy rakiety Hezbollahu spadały na północny Izrael, Nizar Rajan, mąż czterech żon i ojciec 12 dzieci, islamski uczony i niezły kat, zwierzał mi się z dręczących go frustracji.

Spotykaliśmy się w obozie uchodźców Dżabalaja na północy Strefy Gazy. Rajan - członek elity rządzącej Hamasem i człowiek odpowiedzialny za werbowanie zamachowców-samobójców, zabity na początku stycznia przez żołnierzy izraelskich wraz z kilkoma żonami i dziećmi - pojawił się nieco spóźniony. Był uwrażliwiony na punkcie ewentualnych zabójców, więc kiedy poprosiłem go o opisanie typowego dnia, odrzekł, że mogę być szpiegiem Fatahu. Zwracam uwagę - nie Mossadu, nie CIA, tylko właśnie Fatahu.

Wojna arabsko-żydowska stała się fantasmagorycznie dziwnym konfliktem. Oto wykształcony przez Saudów antyszyicki teolog z Hamasu oskarża dziennikarza o szpiegostwo na rzecz arafatowskiego Fatahu - organizacji, która niegdyś była czołową siłą antyizraelskiego terroru.

Fatah, który dziś kontroluje większą część Zachodniego Brzegu i prowadzi sporadyczne negocjacje z Izraelem, stał się dla Rajana największym wrogiem w palestyńskiej wojnie domowej, partią odszczepieńców i kolaborantów. - Najpierw musimy rozprawić się z muzułmanami, którzy gadają o procesie pokojowym, a potem policzymy się z wami - oznajmił mi, Żydowi, Rajan.

- Hezbollah świetnie sobie radzi z Izraelem, nie sądzisz? - zaczepiłem go. Jego twarz pociemniała. Hamas też wówczas wystrzeliwał rakiety w kierunku Izraela, ale rzadko i bez większych efektów. - Wspieramy naszych braci w oporze - odpowiedział. Po chwili dodał: - Myślę, że działamy w różnych warunkach.

- Mają atuty, których nam tu w Gazie brak: świetną broń, mogą się swobodnie poruszać po Libanie, podczas gdy my jesteśmy zamknięci w izraelskiej klatce. Oni są dla nas bohaterami, ale to my walczymy w Palestynie - tłumaczył mi Rajan.

- No i są szyitami - dodałem. Rajan słynął w Gazie z sunnickich poglądów. Bywało, że wygłaszał na Islamskim Uniwersytecie Gazy wykłady o niebezpieczeństwie szyickiej infiltracji. - Tak, mają swoje skryte zamiary - odpowiedział.

Pewnej nocy spotkałem się w mieście Bait Hanoun w Gazie z członkami hamasowskiej drużyny rakietowej. Jej dowódca przyznał, że i jego frustrują sukcesy Hezbollahu w walce z Izraelem. Zapytał mnie, czy tego lata telewizja w USA pokazywała rakiety Hamasu. Wydał się nieco przybity, gdy mu powiedziałem, że nie. - Wszyscy trąbią, jaki ten Hezbollah wspaniały - narzekał. - Ale zobacz, jaką mają nad nami przewagę. Dostają z Iranu wszystko, co chcą.

Hamas nie jest monolitem, ścierają się w nim różne opinie, także te odnośnie do związków z szyitami z Hezbollahu i Iranu. Poprzedni przywódca Hamasu Abdel Aziz Rantisi powiedział mi tuż przed tym, nim został zabity w 2004 r., że to "niemądre" czepiać się Iranu. - Co robią dla nas państwa arabskie? - pytał. - To Iran idzie twardo przeciw Żydom.

Nie ma wątpliwości, że poglądy Rantisiego biorą w Hamasie górę. Wielu jego członków życzyłoby sobie zacieśnienia związków z Iranem, zwłaszcza po tym, gdy w ostatnim miesiącu dostali ostre cięgi od Izraela.

Wojna w Gazie się skończyła, więc przychodzi pora na zadanie kluczowego pytania: czy Izrael powinien próbować rozmawiać z Hamasem?

Od czasu do czasu zwolennicy negocjacji utrzymują, że cechująca Hamas wrogość wobec Żydów może zniknąć. Jednak Hamas, tak jak Hezbollah, szczerze wierzy, że Bóg jest przeciwny istnieniu państwa izraelskiego w Palestynie. W tej retoryce Hamas wydaje się podążać tropem wyznaczonym przez Hezbollah.

Zapytałem kiedyś Rantisiego, gdzie nauczył się tego, że Holocaust się nigdy nie wydarzył, a on wspomniał o książkach wydanych przez Hezbollah. Hamas i Hezbollah łączy także wiara, że rozwiązanie kwestii palestyńskiej leży w Europie. Rzecznik Hezbollahu Hassan Izzedin powiedział mi, że Żydzi, którzy przeżyją muzułmańskie wyzwolenie Palestyny, będą mogli "wrócić do Niemiec czy tam, skąd przyszli". Potem dodał, że Żydzi są "przekleństwem dla wszystkich, którym przyszło żyć obok nich".

Gdy rozmawialiśmy w 2006 r., Nizar Rajan mówił coś bardzo podobnego. Cytował ustęp z Koranu mówiący, że Bóg zamienił grupę bluźnierczych Żydów w stado małp i świń. Pasaż ten cytował w swych przemówieniach także lider Hezbollahu Hasan Nasrallah. Podczas wiecu w Bejrucie powiedział: - Krzyczymy w twarz zabójcom proroków i potomkom małp i świń: Mamy nadzieję, że was nie zobaczymy już w przyszłym roku! Śmierć Izraelowi!

Rajan uznał, że - formalnie rzecz biorąc - Nasrallah jest w błędzie: - Allah zamienił przodków Żydów w małpy i świnie, ale dodał jeszcze, że nie są w stanie się rozmnażać. Więc to nie jest tak, że dzisiejsi Żydzi są potomkami małp i świń. Choć prawdą jest, że Allah karze Żydów za to, co zrobili. To przeklęci ludzie - dodał.

Zapytałem o to, o co zawsze pytam przywódców Hamasu: Czy nie moglibyście zgodzić się na coś więcej niż tylko taktyczne zawieszenie broni z Izraelem? Czułem się nieco głupio, pytając dalej: czy ktoś, kto wierzy, że Bóg zamienia Żydów w małpy i świnie, może z nimi negocjować?

Odpowiedź była taka, jakiej mogłem się spodziewać: nie ma sensu zawierać z nimi rozejmu, bo wkrótce siły islamu wykurzą Izrael.

Izrael myśli, że przemoc skłoni Hamas do umiarkowania. To głupi i niebezpieczny pomysł. Czołgi są dobre, ale na krótką metę. Przekonań się nimi nie złamie. Ale prawdą jest też teza odwrotna: nie da się utemperować Hamasu. To nie jest partner do rozmów.

Drobna szansa na pokój istniała przed inwazją. Umiarkowane państwa arabskie, Europa, USA, a przede wszystkim Izrael muszą pomóc wrogowi Hamasu, czyli Fatahowi, przygotować pokój na Zachodnim Brzegu, którego mieszkańcy nie sprzyjają ani Nasrallahowi, ani Rajanowi.

2009 The New York Times News Service



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':