"Dziennik" odkrywa Amerykę. Tym razem nie tylko w przenośni, ale także dosłownie: na swojej pierwszej stronie "Dz" informuje czytelników, że w sobotę amerykański prezydent
Barack Obama ogłosił, iż
USA są w "bezprecedensowym kryzysie". I w związku z tym potrzebne są - zdaniem Obamy "bezprecedensowe działania". Jednym z nich ma być pakiet
Czy prezydentowi Obamie uda się reanimować amerykańską gospodarkę? Dla komentatora "Dziennika" Andrzej Talagi (szefa działu zagranicznego tej gazety) sprawa jest już w zasadzie przesądzona: Obama cudu nie dokona. Bo nie obiecał, że będzie lepiej.
Lepiej, a jeśli nie, to przynajmniej inaczej, będzie natomiast w Polsce. Bo prawdziwa polityka wreszcie powróciła - wieszczy na łamach "Dziennika" Michał Karnowski, nawiązując do niedawnej dymisji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Ta dymisja - zdaniem Karnowskiego - ma być zapowiedzią większych zmian. Premier Donald Tusk coraz bardziej skłania się ku rekonstrukcji swojego rządu, tj. wymiany ministrów. Tusk nie ma wyjścia: "Polacy wrócili z grilla" (tu Karnowski cytuje socjologa Pawła Śpiewaka), w oczy zajrzał im kryzys. I zaczęła się walka o życie przynajmniej na dotychczasowym poziomie. O czym Tusk teraz już wie, bo na jego biurko trafiają raporty o coraz gorszym stanie polskiej gospodarki - ujawnia "Dziennik". Tak więc który z ministrów sobie nie radzi - won. Karnowski ma już nawet gotową listę szefów resortu do odstrzelenia: minister finansów Jacek Rostowski (bo to przez niego rząd chowa głowę w piasek w sprawie deficytu), minister zdrowia Ewa Kopacz (wiadomo dlaczego) i wiceminister infrastruktury Cezary Grabarczyk (też wiadomo dlaczego).
Dzisiejsza "Rzeczpospolita" też o kryzysie, ale w inny sposób. Na swojej pierwszej stronie (oraz na swoich stronach gospodarczych) "Rz" przedstawia szczegóły planu antykryzysowego, upublicznionego w weekend przez
Ministerstwo Gospodarki. Wśród tych rozwiązań: ograniczenie czasu pracy i wynagrodzeń pracowników, nawet o połowę - to jeden z pomysłów resortu, mający uratować zagrożone etaty. Na wprowadzenie tego rozwiązania jest jednak bardzo mało czasu: pracodawcy już zapowiadają, że jeśli związki zawodowe nie zgodzą się na obniżki pensji już teraz, w tym tygodniu, do urzędów pracy zaczną masowo napływać informacje o planowanych zwolnieniach grupowych w firmach.
W
"Rzeczpospolitej" także duży wywiad z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. - "Jesteśmy partią odpowiedzialną, więc musimy się zajmować gospodarką" - mówi prezes PiS, niejako zapowiadając partyjny leitmotiv na najbliższy kongres i w ogóle, na najbliższe miesiące. PiS - deklaruje Kaczyński - ma już pomysł na walkę z kryzysem. Nie precyzuje jednak, że tym pomysłem jest znaczące zwiększenie deficytu budżetowego. Pewnie tego nie robi, bo w innej części wywiadu stwierdza, że ciężką winą obecnego rządu jest "to, co się dzieje z budżetem".
To nie oznacza, że PiS porzuca wcześniejsze polityczne hasła. Sprawa referendum w sprawie euro - mówi Kaczyński - nadal będzie "najenergiczniej podnoszona".
Prócz recept PiS-u na kryzys, Jarosław Kaczyński odnosi się także do plotek, jakoby młodzi politycy PiS, także ci zasiadający w parlamencie, czuli się sfrustrowani brakiem wpływu na działania partii i w związku z tym szykowali się do przejścia do nowego ugrupowania prawicowego, tworzonego przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Prezes takiego zagrożenia nie widzi. - "Nie bardzo rozumiem, na czym miałyby polegać pretensje. Nie zauważamy w tej grupie symptomów, które byłyby szczególnie niepokojące. Raczej jest potrzeba pewnych uporządkowań odnoszących się do sytuacji ludzki, których nie można zakwalifikować pokoleniowo, ale którzy są jakby świeżsi w partii, od niedawna w parlamencie, byli przedtem w innych ugrupowaniach" - mówi Kaczyński. Nie bardzo rozumiem, o co prezesowi chodzi, ale na miejscu młodych polityków PiS podwoiłbym partyjną czujność i zaangażowanie.
Podobnie jak pozostałe gazety, także "Polska The Times" na swojej pierwszej stronie koncentruje się na sprawach związanych z kryzysem. A konkretnie, na niewłaściwym zachowaniu polskich banków, które zdaniem "Polski" - mają 30 mld złotych w wolnych środkach, ale nie chcą udzielać firmom kredytów, tylko czekają na gwarancje rządu.
"Polska" ostrzega też przed potencjalnie niebezpiecznymi lekarstwami, które bez żadnej medycznej kontroli można kupić w pokątnych "sklepikach" internetowych. Do kupienia są m.in. pscyhotropy oraz leki które mogą służyć do próby usunięcia ciąży (m.in. cytotec lub arthrotec forte).
Ale żeby zupełnie nie pogrążać się w ponurym nastroju, "Polska" oferuje też temat nieco bardziej optymistyczny - pisze o szansach Radosława Sikorskiego na objęcie stanowiska szefa NATO. Choć ministrowi spraw zagranicznych przybywa mocnych rywali, to jego pozycja jest wciąż silna - informuje dziennik. "Polska" pisze też o perypetiach nowej Pierwszej Damy USA: zdaniem gazety, Michelle Obama powoli zamienia się w amerykańską wersję księżnej Diany, która nie tylko chce być arbitrem elegancji, ale tez obiecuje działania mające pomóc najbiedniejszym. Tak jak zmarła tragicznie księżna Diana, która przed śmiercią angażowała się w wiele akcji charytatywnych.
A co w
"Gazecie Wyborczej"? Na pierwszej stronie i w "Dużym Formacie" odsłaniamy kulisy zmian w telewizji publicznej. Okazuje się, że pod rządami prezesów Piotra Farfała i Tomasza Rudomino, do telewizji wracają ludzie byłego prezesa
TVP, powiązanego z
SLD. Obok nich, kadry TVP (także dyrektorskie eszelony) są masowo zasilane prawicowymi kolegami Farfała, bez żądnego doświadczenia medialnego. I to się bardzo podoba obecnemu szefowi SLD Grzegorzowi Napieralskiemu, który uważa, że obecny układ sił w telewizji jest dla jego partii korzystny - i należy go konserwować. Na kolumnach krajowych piszemy też o nowym wizerunku Jarosława Kaczyńskiego: marynarka prosto od krawca, ułożone włosy, opalenizna i krawat pod kolor oczu. Zdaniem doradców - powinno pomóc.