Każda kolejna wojna oddala perspektywę pokoju na Bliskim Wschodzie. Nie jest dziś łatwo mówić o pokoju, szczególnie w świetle ogromnej liczby ofiar cywilnych wśród Palestyńczyków. Jednak Palestyna i
Izrael nie mają innego wyjścia. Muszą odważnie dążyć do zawarcia trwałego pokoju gwarantującego każdej ze stron możliwość przetrwania we wzajemnie respektowanych granicach.
Palestyńczycy dawno zdefiniowali już swoje cele narodowe. Są nimi powstanie niezależnego państwa i sprawiedliwe rozwiązanie problemu uchodźców. Mimo wewnętrznego podziału Palestyńczycy, łącznie z Hamasem, zgadzają się na powstanie niezależnego państwa w granicach ziem okupowanych od 1967 r.
O ile zwolennicy rozwiązań pokojowych uważają, że owe państwo mogłoby żyć w zgodzie z izraelskim sąsiadem, o tyle Hamas ma odmienne zdanie, negując uznane przez Organizację Wyzwolenia Palestyny (OWP) prawo Izraela do istnienia. Hamas nigdy nie był członkiem OWP, nie uznaje porozumień z Oslo, dzięki którym doszedł do władzy, i nie respektuje podpisanych przez OWP - jedynego przedstawiciela narodu palestyńskiego - układów z Izraelem.
Nie oznacza to jednak, że Hamas zawsze taki był i będzie. Bractwo Muzułmańskie, którego częścią jest Hamas, ma ponadnarodowy program polityczny, którego jedynym celem jest ustanowienie państwa islamskiego, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Hamas nie ma żadnego programu narodowego związanego z Palestyną.
Bractwu w ciągu blisko 90 lat jego istnienia nie udało się przejąć władzy w żadnym państwie. Gaza to ich pierwszy eksperyment. Stąd wściekła zawziętość, z jaką Hamas odmawia jakiegokolwiek dialogu z prawowitą władzą palestyńską. Taki dialog mógłby bowiem doprowadzić do utraty jego władzy.
Interesy Hamasu pokrywają się z interesami Syrii i Iranu, a pośrednio Izraela.
Syria, której ambicją jest odgrywanie jednej z głównych ról w regionie, ma wielu przeciwników wśród arabskich państw umiarkowanych, takich jak
Egipt. Wspierając Hamas, Syria osłabia rolę Egiptu w regionie.
Z drugiej strony wsparcie Syrii dla Hamasu osłabia OWP, aby organizacja ta nie była zdolna zawrzeć pokoju z Izraelem. Dopóki Syria sama nie podpisze układu pokojowego z Izraelem i nie odzyska wzgórz Golan, będzie używać Hamasu jako karty przetargowej w negocjacjach z Izraelem. Blokując możliwość rozwiązania sprawy palestyńskiej, Syria udowadnia też Ameryce, że jest graczem, którego nie można lekceważyć.
Z kolei w Izraelu nie ma woli politycznej do rozwiązania problemu palestyńskiego. Nie istnieje nawet formacja polityczna, która byłaby zdolna do podjęcia trudu i ryzyka zakończenia tej krwawej wojny. Kolejne izraelskie rządy nie wywiązały się z podjętych zobowiązań pokojowych. Poprzez swoje działania i politykę faktów dokonanych otwarcie dążyły do osłabienia OWP.
Izrael, budując na ziemiach palestyńskich mur, zmienia wioski i miasta w getta i enklawy, które można opuszczać tylko za okazaniem przepustki. Mur rozdziela rodziny, odgradza robotników od ich miejsc pracy, a rolników od ich ziemi. Izraelskie rządy nie tylko nie hamują osadnictwa na ziemiach palestyńskich, łamiąc tym samym zobowiązania pokojowe i prawo międzynarodowe, ale jawnie i oficjalnie je wspierają.
Kolejne rządy Izraela pod różnymi pretekstami odrzucają wszelkie inicjatywy pokojowe.
Zlekceważona została nawet niedawna arabska inicjatywa pokojowa oferująca normalizację stosunków ze wszystkimi państwami arabskimi w zamian za rozwiązanie problemu uchodźców palestyńskich i powstanie państwa palestyńskiego.
Inicjatywa ta nie mówiła już o prawie Palestyńczyków do powrotu na swoje ojczyste ziemie, ale o sprawiedliwym rozwiązaniu tego problemu. Taką też formułę zawarto w rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ z 1967 r., którą Izrael zaakceptował.
Działania izraelskie doprowadziły do dramatycznego osłabienia OWP. Zwykły Palestyńczyk wkrótce przestanie wierzyć w pokój. Władze Autonomii nie polepszyły jego losu, pertraktacje pokojowe nie przyniosły rezultatów. Niedługo ludzie przestaną popierać OWP, a wówczas alternatywą staną się tylko frakcje głoszące walkę zbrojną z Izraelem.
Izrael musi być świadomy tych zagrożeń. Izraelskie władze świadomie dążą do pokazania światu, że OWP nie jest zdolna rządzić w przyszłym państwie palestyńskim. Paradoksalnie więc interesy Izraela, Syrii, Iranu i Bractwa Muzułmańskiego są więc w tym punkcie zbieżne.
Wojna w Gazie wykreowała Hamas na ofiarę i niezłomnego obrońcę narodu palestyńskiego. Przysporzyła też temu ruchowi rzeszy sympatyków na całym świecie. Rząd izraelski zrobił przysługę Hamasowi kosztem OWP.
Aby zaprowadzić pokój, Izrael musi zacząć realizować odważną politykę pokojową. Musi zapłacić cenę, jaką Icchak Rabin, a nawet Ariel Szaron gotowi byli zapłacić.
Izrael musi oddać wzgórza Golan Syrii, wycofać się poza granice sprzed 1967 r. i zgodzić się na powstanie niezależnej Palestyny obejmującej Zachodni Brzeg i Strefę Gazy, ze stolicą we Jerozolimie wschodniej.
Izrael musi wreszcie zaakceptować konieczność rozwiązania problemu uchodźców, a zatem zgodzić się na powrót części z nich do ziem, z których zostali wysiedleni. Argument, że Żydzi będą wtedy stanowić mniejszość w Izraelu, jest bezzasadny. Nikt nie mówi o powrocie milionów, lecz tylko o uzgodnionej z Izraelem liczbie.
Kiedy wiele lat temu przed Białym Domem Jaser Arafat niepewnie wyciągał rękę do Icchaka Rabina, naiwnie założyłem się ze sceptycznym przyjacielem, że za trzy lata zaproszę go do domu w wolnej Palestynie. Teraz, kiedy pyta mnie, czy zaproszenie jest aktualnie, uparcie twierdzę, że tak. Problem polega na tym, że nie mogę podać mu choćby przybliżonego terminu takiej wizyty.