Pana badania, jeszcze nieopublikowane, mogą być szokujące: prawie 54 proc. księży w Polsce chciałoby mieć własne rodziny.- Tak, dokładnie 53,7 proc. Badania nad celibatem księży prowadzę długo, dlatego nie uważam najnowszych wyników za zaskakujące. Już w latach 80. spory odsetek księży opowiadał się za tym, by celibat nie był obowiązkowy, tylko fakultatywny, tak jak w Kościele prawosławnym lub greckokatolickim. Dzisiaj to się znacznie pogłębiło. Wzrasta odsetek księży, którzy chcieliby sami decydować o formie własnego życia kapłańskiego - w celibacie czy z własną rodziną. Kleryk, który odczuwa powołanie kapłańskie, a jednocześnie interesuje się kobietą, naraża się na kłopoty: nie dostanie święceń kapłańskich, jeśli swoje zainteresowania ujawni władzy seminaryjnej. Tymczasem z badań wynika, że klerycy i księża w większości są heteroseksualnymi mężczyznami i większość z nich potrzebuje osobistej relacji z kobietą, chce mieć własną rodzinę i dzieci. Potwierdzają to liczne listy, które otrzymuję od księży. Ostatnio napisał do mnie ksiądz z archidiecezji krakowskiej, który od sześciu lat żyje w związku z kobietą, którą kocha i jest przez nią kochany, a sam nie potrafi wyjść z tego impasu. Niemal błagał mnie o pomoc w sensownym rozwiązaniu własnego problemu życiowego.
Co mu pan odpowiedział?- Po prostu przedstawiłem mu trzy rozwiązania: że może odejść z kapłaństwa i ożenić się z tą kobietą, jeśli nie wyobraża sobie dalszego życia bez niej; że może przejść do Kościoła chrześcijańskiego, w którym nie ma celibatu, i zawrzeć małżeństwo; że może zrezygnować z kontaktów z nią, pozostawić ją, jak uczyniło to wielu innych księży, i na nowo żyć uczciwie w celibacie. Nie można na dłuższą metę żyć w schizofrenii, w jakimś rozdwojeniu moralnym. W odpowiedzi napisał mi, że już 11 jego kolegów odeszło z kapłaństwa, kilku się ożeniło, więc on musi to wszystko jeszcze raz przemyśleć. Ostatecznej jego decyzji jeszcze nie znam.
Dlaczego księża chcą mieć rodziny? Dlaczego zjawisko to się pogłębia? - Większość kleryków i księży jest pozytywnie nastawiona do małżeństwa i rodziny. Wielu wcześniej było kochanych przez kobiety i zakochanych w kobietach, a jednocześnie chcieli też zostać księżmi. Wybrali stan duchowny i celibat, choć nie wiedzieli, jakie kłopoty czekają na nich w normalnym życiu kapłańskim. Księża nie biorą się z księżyca, a klerycy niczym specjalnym nie różnią się od młodzieży w ich wieku. A do seminariów często przychodzą maturzyści, którzy mają poważne problemy z własną wiarą i religijnością. Ponadto dziś ksiądz żyjący w celibacie już przestał być jedynym autorytetem moralnym i wzorem do naśladowania.
Temat badań prof. Baniaka stanowi w Kościele temat tabu. Przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik w wywiadzie dla "Niedzieli" stwierdził niedawno, że pisma katolickie nie powinny udzielać głosu byłym księżom, żeby "nie robić z nich bohaterów" - komentuje Katarzyna Wiśniewska
>
W jakim wieku są księża, którzy mają trudności z celibatem? Zwykle mówi się o tzw. kryzysie wieku średniego, po czterdziestce. - Zauważyłem, że w latach 80. kryzys kapłaństwa z celibatem dotykał w większości księży w średnim wieku: młodszych proboszczów czy zakonników. Obecnie to problem coraz młodszych księży, będących kilka lat po święceniach. Dotyczy zwłaszcza tych o nieuformowanej emocjonalności i seksualności. Młodzi księża, którzy po święceniach trafili do pierwszej parafii, szybko spostrzegają, że życie wygląda inaczej, niż ukazywano im je w seminarium. W seminarium kobiety, seks, miłość, małżeństwo i rodzina to tematy tabu, nietraktowane poważnie, wręcz zakazane. A w parafii kobiety są wszędzie i kontakty księdza z nimi są możliwe bez żadnych utrudnień, kobiety są obiektami jego działań zawodowych. O emocje i erotykę nie jest trudno w tych relacjach.
Jak prowadził pan badania - rozmawiał pan z księżmi osobiście? Nie mieli oporów, żeby mówić na ten temat?- Badania prowadzę z pomocą moich współpracowników i samych księży. Oczywiście, że księża takie opory mieli i nadal mają, gdyż sami obawiają się konsekwencji ze strony władz kościelnych za udzielanie takich informacji. Zwykle około połowy pytanych wyraża zgodę, reszta nie chce. Niekiedy długo czekam na ich zgodę i na wypowiedź. Wypowiedzi tych, którzy się zgadzają na udział w badaniach, są pełne i szczere. Zresztą pytania badawcze są tak skonstruowane, że bez trudu wykażą każdą fałszywą wypowiedź. Krytyka moich badań przez władze kościelne i niektórych księży wynika z ich podejścia do tego problemu. W Kościele liczy się dobra opinia o nim jako instytucji, nawet kosztem dobra księdza jako jednostki.
Ilu księży chce odejść z kapłaństwa lub o tym myślało?- Na 823 badanych księży diecezjalnych i zakonnych 52 proc. przeżywało lub przeżywa głęboki i przewlekły kryzys swojej tożsamości kapłańskiej. Z tej grupy jakaś jedna trzecia twierdzi, że nie jest w stanie sobie z tym kryzysem poradzić, i rozważa odejście z kapłaństwa. To w ogromnej większości księża z autentycznym powołaniem kapłańskim, czyli tzw. charyzmą kapłańską, bardzo niewielki odsetek trafił do kapłaństwa przypadkiem, bez sensownych motywacji religijnych lub religijno-świeckich. Jednak i ich nie ominął kryzys egzystencjalny i tożsamościowy związany z obecną formą kapłaństwa. Za główną przyczynę tego uważają oni obowiązkowy celibat i samotność, którą on wywołuje. Chcieliby prowadzić normalne życie małżeńskie i rodzinne, a jednocześnie wykonywać zadania kapłańskie. Niemożliwość zrealizowania tych obu powołań - kapłańskiego i rodzinnego - jest w ich ocenie podstawowym czynnikiem kryzysu.
Często się zdarza, że tacy księża żyją w mniej lub bardziej stałych związkach z kobietami?- Sam byłem zaskoczony, kiedy aż połowa badanych na pytanie, czy zna księży utrzymujących więzi emocjonalne i seksualne z kobietami, odpowiedziała, że ma kolegów księży, którzy spotykają się z kobietami i utrzymują z nimi takie więzi, jak i takich, którzy mają własne dzieci. Księża poznają te kobiety bliżej w różnych okolicznościach, ale najczęściej - choć wydaje się to nieprawdopodobne - w konfesjonale. Podczas spowiedzi dotyka się często spraw związanych z relacjami damsko-męskimi, także erotyką i seksem, a więc trudnych i delikatnych. One często wytwarzają więzi emocjonalne między kobietą i spowiednikiem, zwłaszcza wtedy, kiedy kobieta spowiada się długo u tego samego kapłana.
Ponadto jedna trzecia badanych przyznała, że im samym "zdarzyły się" luźne związki z kobietami lub seks bez zobowiązań. Podobnie jak w sprawie księdza proboszcza z Janik [poprosił lekarzy, żeby "zrobili coś", by jego dziecko umarło] - to przykład kapłana rozbitego moralnie, niedojrzałego emocjonalnie i społecznie, nieradzącego sobie z potrzebą seksualną, bojącego się chorobliwie konsekwencji wynikających z romansu z parafianką, wypierającego się własnego dziecka. Z badań i z innych źródeł znam licznych księży mających dzieci, jak i takich, których sądy zmuszały do uznania własnych dzieci. Znam też księży, którzy akceptują i kochają własne dzieci, a "bycie księdzem" nie przeszkadza im w okazywaniu tej miłości ojcowskiej. W ankiecie pytałem też, czy seks może być wartością autoteliczną, niezwiązaną z miłością i małżeństwem, czyli celem samym w sobie. Liczni księża odpowiadali twierdząco na to pytanie, nie biorąc pod uwagę ograniczeń etyki katolickiej w tej kwestii.
Księża?! - Tak, choć wydaje się to nieprawdopodobne i nie do zaakceptowania. Z różnych badań wiadomo, iż jest to też efekt wszechobecności seksu: w sztuce, kulturze, rozmowach. Więc nie dziwmy się tym wynikom. Jak twierdzą moi respondenci, około 12 proc. księży żyje w stałych związkach z kobietami, czyli w związkach konkubenckich. Ja sądzę, że w rzeczywistości jest to znacznie większy odsetek, a wiem też, iż wzrasta on wśród młodych księży.
Czy celibat to główny powód porzucania kapłaństwa?- W zasadzie tak. W blisko 68 proc. Konflikty z przełożonymi, z władzą kościelną i wewnątrz środowiska księży są na dalszym miejscu, a jeszcze dalej są kłopoty z własną wiarą i religijnością czy też zaniedbania zawodowe w parafii.