Napisały ją autorka cyklu " Przychodzi baba do pośredniaka" z Gazety - Praca i była minister pracy Joanna Kluzik- Rostkowska z
PiS . Zmienia obowiązujący teraz przepis , który dyskryminuje część bezrobotnych. Chodzi o tych , którzy po stracie etatu miesiącami pracowali na umowie o dzieło. Gdy pracodawca nie chciał już jej przedłużyć , rejestrują się w urzędzie pracy jako bezrobotni. A tam okazuje się , że nie mają prawa do zasiłku jakby w ogóle nie pracowali.
Na czym polega nowelizacja?
- Umowa o dzieło będzie traktowana jak każda inna praca dająca prawo do świadczenia - mówi Joanna Kluzik - Rostkowska.
- Nie można dyskryminować ludzi, którzy radzą sobie na rynku pracy i od razu nie wyciągają do państwa ręki po pomoc.
Dziś ustawa o promocji zatrudnienia mówi wyraźnie: zasiłek przysługuje bezrobotnemu, jeśli przepracował łącznie 365 dni w ciągu półtora roku przed rejestracją, i to na etacie lub takiej umowie, od której pracodawca odprowadzał składki na fundusz pracy i ubezpieczenie społeczne. Tymczasem od umów o dzieło pracodawca składek odprowadzać nie może. Na dodatek nie może tego zrobić sam pracownik - nie przewiduje tego prawo. Czyli zatrudniony, który wielokrotnie przedłużał umowę o dzieło, pracował w siedzibie pracodawcy, w ściśle określonych godzinach i pod jego kierownictwem , był inaczej traktowany niż jego etatowy kolego, choć robił to samo.
Nowelizacja wprowadza umowę o dzieło do katalogu form zatrudnienia , które uprawniają do zasiłku. Po za tym bezrobotny będzie miał więcej czasu na decyzję czy sam radzi sobie na rynku pracy czy idzie do pośredniaka. Wydłużono do 36 miesięcy okres, w którym musi uzbierać 365 przepracowanych dni
- Nie będę zmuszana do rejestrowania się w pośredniaku i rezygnacji z pracy na umowę o dzieło tylko dla tego by nie stracić w przyszłości prawa do zasiłku - podkreśla Marta, pięćdziesiątka szukająca pracy po powrocie z
USA. - Państwo też zaoszczędzi na zasiłku dla mnie.
- Dzięki nowelizacji świadczenie dla bezrobotnego potraktuje jako rozwiązanie na czarną godzinę- cieszy się Elżbieta, do niedawna przedszkolanka.
Więcej w sobotnim wydaniu ''Gazety Wyborczej''